Walka z pandemią to nie tylko maseczki, dystans i mycie rąk, lecz też dbałość o rozsądne drobne rozwiązania.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wracam do tematu nadmiernej, moim i wielu innych pasażerów zdaniem, troski  o obsługę pociągów SKM i autobusów. Na szczęście nieczęsto, ale jestem zmuszony z nich korzystać i denerwuje mnie widok pustych wydzielonych stref, po 15 siedzeń każda, z przodu i tyłu SKM. Może z nich może korzystać tylko konduktor, jeśli akurat nie jest u maszynisty. Motorniczowie/maszyniści siedzą w zamkniętych kabinach i jeśli nie chcą, nie mają żadnej styczności z kimkolwiek.

Przesadą jest postrzeganie załóg pociągów i autobusów jako walczących na pierwszej linii antywirusowego frontu.

Przyznaję, to nie jest wielki temat, ale walka z pandemią to nie tylko maseczki, dystans i mycie rąk, lecz też dbałość o rozsądne drobne rozwiązania.

Jestem w grupie podwyższonego ryzyka i w koniecznych sytuacjach załatwiania spraw w mieście właśnie komunikacja powoduje co najmniej połowę stresu.

czytelnik 

Czekamy na listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Zestaw heroizm tych "mundurowych" (tych i wielu innych poza policjantami na ulicach) z pracą nauczycieli, których nasz zakłamany premier nie zaliczył do grup podwyższonego ryzyka. Pewnie dlatego, że każdy z PIS-u wraz z rodziną może być mundurowym, choćby w WOT, a nauczycielem to nie bardzo.