Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Żona przyniosła mi dziś poranną kawę do łóżka. Wiedziałam, że zaraz wjedzie jakieś głupie pytanie, bo ma taki zwyczaj, kiedy naczyta się "New York Timesa" i leci mnie sondować o opinię:

- Honey, budżet Unii zablokowaliście z Orbanem, wiesz?

- Unii? Jakiej Unii?! Kto to jest Orban?! Jaki budżet?! - udaję nieobudzonego Dziwisza.

- No nie żartuj - mówi Żona i rzuca po polsku, by mnie rozbroić - Ja ni rhozumim.

- Ja też.

- Mieliście dostać dużo pieniędzy z tego budżetu.

- No i co?

- No to dlaczego ich nie chcecie?

- Bo nie będzie Niemiec pluł nam w twarz i nakazywał żenić gejów.

- Honey, jaki Niemiec wam pluje w twarz?!

- Każdy. Historii nie znasz?

- Przecież nie za wojnę zablokowaliście ten budżet!

- Za wojnę i za gejów.

- Honey... jakich gejów?

- Takich jak my.

- O czym ty mówisz? Jest pandemia, są wam pieniądze potrzebne...

- OK, OK. Za praworządność. I za gejów przy okazji.

- ?

- No chcą, żebyśmy prawa przestrzegali!

- A wy nie chcecie?!

- A my tu Trumpa wybraliśmy, Indian wybiliśmy i z czarnych zrobiliśmy niewolników!

- Co to za dziwny argument?!

- Nasz, polski. Nazywamy go „a u was biją Murzynów ”. Murzyn is a derogatory term, do not learn it, do not repeat!

- Ale przecież to nie ma związku z tym, o co cię pytam?

- I o to chodzi.

- Ni rhozumim.

- Ja też nie. Praworządności nie chcemy, pieniędzy nie chcemy, bo jeśli zechcemy, to nam każą gejów żenić!!!

- To dziś ty robisz obiad i strzyżesz psa.

- A co to za argument?!

- Nasz amerykański. Nazywamy go „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie” - odpowiada.

I poszła sobie łowić ryby. Skrobię teraz marchewki i strzygę psa. Żeby cię, Morawiecki, pchły oblazły, żeby cię Orban przeterminowanym leczem nakarmił i żebyście obaj musieli tańczyć na gejowskim weselu!

Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.