Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

JP2 nie wiedział, twierdzi nic niewiedzący Dziwisz. Wiedział. Jego przyjacielem był największy zwyrodnialec w sutannie, który gwałcił własne dzieci, arcybiskup Maciel Degollado, założyciel Legionu Chrystusa. JP2 krył, tuszował, zakazywał ujawniać przypadki pedofilii księży katolickich na masową skalę, na całym świecie. Kryjąc przestępców, zwyrodnialców, swoich pracowników, sam jest winny zbrodni wobec ludzkości. Krył pedofilię wśród księży w USA, przyjął w Watykanie abp. Lowa, któremu tam groziło więzienie.

Robił świętych z przestępców, np. kardynała Stepinaca, Chorwata, który zachęcał do eksterminacji Serbów. W czasie jego papieżowania miały miejsce największe afery finansowe, np. pranie brudnych pieniędzy przez Bank Watykański, kontakty z mafią włoską. Szerzej o tym pisze Paul Williams w książce 'Watykan zdemaskowany". Jego świętość powinna zostać unieważniona, a liczne pomniki hańby usunięte na całym świecie. Tysiące zgwałconych dzieci przez katolickich księży przez wieki to główny dorobek Watykanu. Mistrzem był nasz arcybiskup Wesołowski, hiena seksualna.

JP2 nie przepraszał, ukrywał, Benedykt 16 przepraszał, bo katolickie szambo wylało się za jego kadencji, a Franciszek ciągle przeprasza za gwałcicieli w sutannach.

Kościół katolicki to groźna sekta, przed którą należy dobrze chronić nasze bezbronne dzieci. I taką groźną sektę wpuszczono do polskich szkół. Dla mnie jako nauczyciela nie ma na to zgody. Katolicyzm to Polska choroba narodowa, a Adam Michnik, broniąc katolicyzmu w Polsce, jest po złej stronie mocy.

Waldemar Szydłowski, Gdańsk

Czekamy na Wasze listy, komentarze, opinie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.