Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 Jestem polskim farmaceutą, mieszkam i pracuję w Irlandii, która ostatnio z innych względów staje się Polkom i Polakom bliska, i chciałbym Wam opisać, jak tutaj państwo przygotowuje się do szczepienia własnych obywateli. Zaczęło się to siedem-osiem lat temu, kiedy wszystkie apteki dostały czas na dostosowanie się do wymogu posiadania małego pomieszczenia zapewniającego prywatność, zamykanego i dostępnego dla pacjentów, którzy o to poproszą. W nowo powstałych aptekach było to wymóg obowiązkowy, a pozostałe apteki szybko się do tego dostosowały, jako że nie było to zbyt skomplikowane. Ścianka działowa, drzwi, stolik, szafka, dwa krzesła i gotowe.

Kiedy już wszyscy mieli takie pomieszczenia do konsultacji, okazało się, że są one bardzo przydatne do konsultacji owych właśnie, do dodatkowych usług, jak mierzenie ciśnienia, poziomu cukru, wydawania pigułek "dzień po" itd., itp. Generalnie sprawdza się to i działa bardzo dobrze. Około siedmiu lat temu mogłem się zapisać jako farmaceuta na szkolenie z podawania szczepionek i zastrzyków. Były to zajęcia zarówno praktyczne, jak i teoretyczne zakończone testem i certyfikatem ważnym na rok, który trzeba odnawiać, jeśli chce się uczestniczyć w programie szczepień. Szkolenie było drobiazgowe, bardzo przydatne, poruszające wiele aspektów, jak rozpoznawanie wstrząsu anafilaktycznego i postępowanie w takim przypadku, resuscytacja pacjenta w stanie zagrożenia życia, obsługa defibrylatora i inne aspekty pierwszej pomocy. Po wprowadzeniu tych zmian apteki zaczęły mieć dostęp do szczepionek na grypę sprowadzanych centralnie przez rząd i zaczęliśmy szczepić pacjentów. Są to te same szczepionki, których używają lekarze w swoich praktykach, dostępne są bez recepty, ale po uprzedniej konsultacji z farmaceutą i dla większości pacjentów bezpłatne.

Efekt tego jest taki, że z roku na rok rośnie liczba pacjentów zaszczepionych przeciw grypie, pacjenci coraz chętniej szczepią się w aptekach, gdyż jest to szybsze, bardziej dostępne i coraz powszechniejsze. Większość pacjentów nie płaci, a ceny dla prywatnych pacjentów wynoszą ok. 30 euro za szczepionkę wraz z jej podaniem.

Katalog szczepień również się rozrasta, można się w aptece zaszczepić przeciw pneumokokom, półpaścowi, podajemy też inne szczepionki i zastrzyki. Kiedy więc myślę o szczepionce na koronawirusa, to wiem, że niezbędna infrastruktura i zasoby ludzkie są na miejscu i są dostępne niemalże od zaraz.

Można? Można. Szkoda, że rządzący Polską nie potrafią wykorzystywać całego potencjału służby zdrowia, a zwłaszcza farmaceutów. Ale do tego trzeba patrzeć dalej niż jedna kadencja parlamentu.

Marcin Grzybowski

Piszcie, komentujcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.