Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Swego czasu prezes Kaczyński oświadczył wszem i wobec, że nikt ich nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Podobno nie miał tego na myśli, choć patrząc na sposób działania partii rządzącej i TVP, mam wątpliwości, czy to było przejęzyczenie - wygląda raczej na programowe założenie, iż ciemnemu ludowi należy tak długo wpierać, że czarne jest białe, aż to kupi.

Jakiś czas temu podjął kolejną próbę przekonania ciemnego ludu, że czarne jest białe. Powiedział mianowicie, że poza Kościołem katolickim jest nihilizm, który wszystko niszczy.

W świetle ostatnich doniesień wydaje się, że to również przejęzyczenie. Chodziło mu zapewne o to, że w Kościele katolickim nihilizm jest obecny: nihilizm moralny, który niszczy wszystko i wszystkich, a zwłaszcza własnych - nomen omen - członków.

Czarne okazało się bardzo czarne i nawet nie odrobinę białe. Jak widać, z miejsca utkanego z najszlachetniejszych idei ludzie potrafią uczynić grząskie bagno, które na koniec wciąga ich samych. Tak, i tym razem prezes się przejęzyczył. Bo przecież wie dużo więcej niż dalecy od hierarchii, prości, uczciwi, naiwni wierzący...

Beata

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.