Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z przerażeniem odkryłam, że w ramach obostrzeń Rada Ministrów zamknęła... biblioteki publiczne! Jak rozumiem, rząd uważa, że jest to miejsce niebezpieczne dla życia i zdrowia obywateli! Podobnie jak teatry, kina czy muzea. Mam wrażenie, że żaden z decydentów z bibliotek nie korzysta. A na pewno nie myśli o tym, jak dużą rolę odgrywają one w życiu wielu osób, przede wszystkim starszych!

Biblioteki były zamknięte przez cały okres lockdownu, ale to logiczne, bo wtedy właściwie zamknięte było wszystko. Powróciły chyba na początku czerwca, ale były otwarte na specjalnych zasadach, przynajmniej w Warszawie. Czytelnicy nie wchodzili do środka i nie szukali książek samodzielnie. Mogli je zamówić wcześniej telefonicznie lub przez internet i w ciągu trzech dni odebrać. Także książki zwrócone trafiały na kilka dni na kwarantannę i dopiero wtedy mogły zostać ponownie wypożyczone.

Było to zapewne utrudnienie dla czytelników, szczególnie starszych, którzy nie korzystają z internetu, ale jednak dawało możliwość wypożyczenia książek. A teraz nagle okazało się, że nawet tak okrojona forma ich działalności komuś przeszkadza!

Minister zdrowia i premier nawołują seniorów do pozostawania w domach. Słusznie. Tylko co mają oni w tych domach robić? Oglądać całymi dniami TVP? Niewiele osób ma w domach duże księgozbiory. Coraz mniej osób kupuje książki, bo są one, niestety, coraz droższe.

Starsza pani, którą spotkałam w czerwcu pod naszą osiedlową biblioteką, powiedziała, że tak się strasznie nudziła wiosną, że do biblioteki przyszła natychmiast, gdy zobaczyła, że jest znowu otwarta!

Moja dziesięcioletnia córka, która zamówiła wczoraj kilka książek, przeżyła wielkie rozczarowanie, widząc na drzwiach biblioteki kartkę, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 6 listopada biblioteka zostaje zamknięta 7 listopada! Serio? Wypożyczanie książek jest niebezpieczne niczym zakupy w Ikei?

Kiedy rząd nieoczekiwanie z dnia na dzień zamknął siłownie i baseny, zaprotestowały tysiące miłośników sportu. Czy miłośnicy literatury też powinni rozpocząć strajk?

Olga Płotek

Czekamy na Wasze listy, komentarze, piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.