Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Cieszyć może odrobinę to, że dwa dni przed Marszem Niepodległości zmieniono jego formułę - motocykliści mają szansę wykazać się swoimi umiejętnościami, o ile swoimi wybrykami nie doprowadzą do kolizji.

Niemniej jednak ten dzień ma zupełnie inne znaczenie dla mnie - świętuję swoje imieniny (tak, widzę już ogromne zainteresowanie rogalami, zresztą jak co roku) i prawdopodobnie nie będę mógł się spotkać ze swoim chłopakiem, bo powrót do mojej rodzinnej miejscowości będzie niemożliwy.

Zacząłem się zastanawiać, kto komu robi w tym wypadku większą "obrzydliwość". Czy ja swoją "innością" naprawdę jestem aż takim ogromnym zagrożeniem? Jeśli miałbym ich zachowanie rozpatrywać pod takimi samymi kategoriami jak oni robią to z osobami LGBT+, to również mogę poświadczyć, że są niebezpieczni (szczególnie dla zdrowia), bo kodeks drogowy dla większości z nich jest zupełnie nieznany.

Przeczytałem "nasza cywilizacja, nasze zasady". OK, w takim razie proszę mi wyjaśnić, dlaczego zabraniacie mi kochać? Kto wyznacza te zasady? "Nasze", czyli czyje? Macie jakiś konkretny zarys swojego społeczeństwa? Mam rozumieć, że ja do niego nie należę, bo nie jestem "prawdziwym Polakiem", heteroseksualnym katolikiem?

Na dodatek nie posiadam prawa jazdy i nie zamierzam go mieć. Krzysztof Bosak jakiś czas temu napisał na Twitterze, że każdy mężczyzna powinien posiadać taki dokument, że to jest wręcz jego obowiązek. To ja się cieszę, że jestem w tej "mniejszości" i wolę rower czy podróż komunikacją miejską.

Tu rodzi się kolejne pytanie: znam "zdrowych" (według Waszych rygorów rzecz jasna), heteroseksualnych facetów, którzy nie jeżdżą samochodem na co dzień. Ba, nawet nie odważyli się pójść na kurs. Czy oni również mogą się czuć wykluczeni przez Waszą "cywilizację"?

Kaja Godek oświadczyła, że składa do Sejmu projekt ustawy zakazującej Marszów Równości. Czy ktoś jej zdążył wytłumaczyć, że w takim razie trzeba napisać na nowo konstytucję, wypowiedzieć europejską konwencję praw człowieka i odejść z Unii Europejskiej? To są te "zasady", które wyznacza ich "cywilizacja"?

To w takim razie ja podziękuję.

Mam już inne plany na ten dzień.

MK

Czekamy na Wasze listy:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.