Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mam realny życiowy problem. Dorosły syn jest w izolacji z powodu COVID, ja w kwarantannie.

Zepsuł nam się piec CO w domu jednorodzinnym. Nigdzie nie mogę uzyskać informacji co do warunków, w jakich ma być dokonana naprawa.

Na infolinii aplikacji Kwarantanna poinformowano mnie, że mamy poczekać do końca izolacji syna i wtedy serwisant może wejść do domu w maseczce itd. Wtedy nie będzie kary i nie grozi mu kwarantanna. Do tego czasu mamy marznąć?

W sanepidzie poinformowano nas, że nie ma żadnych regulacji w tym zakresie. Przecież ludziom w izolacji, kwarantannie psują się instalacje. Nikt nie chce ich naprawić, bo boi się konsekwencji , że zachoruje - co rozumiem, ale też kary objęcia kwarantanną.

Czy naprawdę mamy żyć bez np. prądu, z lejącą się (do sąsiadów) wodą, bez ogrzewania itd.

Takie sytuacje chyba można było przewidzieć i uregulować.

Renata

Mieliście podobne sytuacje? Opowiedzcie nam o nich, piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.