Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

List otwarty do Ministra Edukacji Narodowej

Towarzyszu Ministrze!

Po zapoznaniu się z Pańskimi wypowiedziami ogarnęło mnie wielkie wzmożenie patriotyczne i poczułam takie wyrzuty sumienia, że biorąc przykład z czasów, które zdają się być Panu bliskie, postanowiłam uderzyć się w wątłą pierś nauczycielską (35 lat przy tablicy robi swoje) i złożyć publiczną samokrytykę.

Jako nauczycielka języka polskiego uczę młodzież czytać, i to na dodatek ze zrozumieniem, odróżniać opinie od faktów, tropić, gdzie prawda, a gdzie fałsz. Jakby tego było mało, opowiadam uczniom o ideałach humanistycznych, o ludzkiej godności i wolności, wpajam szacunek dla człowieka i tolerancję. Omawiam z nimi powieści Olgi Tokarczuk, których nie czyta nawet minister kultury, i ośmieliłam się wyrazić radość z przyznania pisarce Nagrody Nobla. Nie zamierzam za to omawiać poezji (oj, chyba przesadziłam z tą poezją…) naczelnego grafomana, co to się wrażym wydawnictwom nie kłania.

Na tym lista moich zbrodni na niewinnych duszyczkach się nie zamyka. Otóż wpuszczam na lekcje zdalne zbłąkane owce, które legitymują się zdjęciem ze zbrodniczym znakiem błyskawicy, zamiast je oddzielić od zdrowej tkanki przyszłości narodu.

Postaram się to zmienić, ale czy nie mogłabym zastosować przy tym wykluczaniu jeszcze innego kryterium? Chętnie też posłałabym na polonistyczną głodówkę tych, którzy nie dostrzegają humoru w „Panu Tadeuszu”.

Od razu zrobiło mi się lżej na sercu, gdy wyznałam Panu swoje grzechy. Na razie więcej ich nie pamiętam, ale może kolejne Pana zapowiedzi niezbędnych zmian w oświacie mnie (nomen omen) oświecą. Póki co, pozwolę sobie jeszcze troszkę podonosić. To kolejna niesłusznie zapomniana tradycja, którą stara się Pan wskrzesić. Przeanalizowałam sytuację

i uprzejmie donoszę o następujących błędach i wypaczeniach:

  • Lingwiści każą uczniom w polskiej szkole mówić w obcych językach.
  • Biolodzy uczą biedne jagniątka ewolucjonizmu. Trudno więc się dziwić, że młodzi ludzie spaczeni przez zakały nauczycielskiego stanu wylegają na ulice, namówieni, rzecz jasna, przez tych wykształciuchów, i zachowują się, za przeproszeniem, jak ich (czyli wykształciuchów, bo przecież nie suwerena) praprzodkowie.
  • Fizycy uparcie twierdzą, że Skłodowska-Curie była kobietą, co jest absolutnie niemożliwe, bo miejsce dla prawdziwej kobiety jest w kuchni (ewentualnie w sypialni), a nie w laboratorium. We francuskim Panteonie nadal będzie jednak stanowić wyjątek. Już nie jako pierwsza pochowana tam kobieta, lecz jako pierwszy pochowany tam mężczyzna omyłkowo wzięty za kobietę.
  • Matematycy wmawiają uczniom, że: cokolwiek x 0 = ZERO Czy to aby nie jakaś aluzja do reformy wymiaru sprawiedliwości?! Że niby został on pochłonięty przez ZERO














    Ale najbardziej zawinili wobec Pana i innych przedstawicieli Pańskiej formacji nauczyciele historii. Nie uprzedzili Was bowiem, że historia zatoczyła właśnie koło, znalazła się za Waszymi plecami i lada moment kopnie Was w …


Beata Owczarek

Ps.

W razie, gdyby chciał mnie Pan postawić przed komisją dyscyplinarną albo nawet wylać z roboty, to uprzejmie donoszę, że pracuję w Warszawie, w nowym liceum na Woli, należącym do zespołu szkół.

 Mocne! Czekamy na Wasze opinie, komentarze, piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.