Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zawsze uważałem i nadal tak uważam, że rządy tak zwanej Zjednoczonej Prawicy to wielkie nieszczęście dla Polski. Co więcej, w 2015 roku nie miałem najmniejszych złudzeń, że „PiS się ucywilizuje”, że po nieszczęsnych rządach lat 2005-2007 cokolwiek może się zmienić w 2015 roku. Że ci ludzie mogą dojrzeć, obniżyć poziom agresji i populizmu. PiS po 2015 roku wykazał, że nie tylko się nie ucywilizował, ale wręcz daleko odszedł od cywilizacji, od kultury europejskiej. Po 2015 roku szerokim strumieniem wylał się z niego cały prymitywizm, fundamentalizm, populizm. Co gorsza, partia Kaczyńskiego wydobyła na światło dzienne wszystkie negatywne cechy Polaków: małość, mściwość, miałkość intelektualną, agresję, brak tolerancji, bezrefleksyjny fundamentalizm religijny, zamiłowanie do rządzenia sposobem „na pejcz ekonoma”.

PiS zdewastował 26 lat ciężkiej pracy całego pokolenia Polaków z lat 1989-2015. Zdewastował w każdej dziedzinie, zniszczył większość tego, co było dobre, co było wielkim osiągnięciem Polaków, co budziło podziw w Europie i świecie.

Właściwie od samego początku ich rządom towarzyszyły protesty. Niestety, były one dość rachityczne, nigdy nie porwały za sobą wielkich mas społeczeństwa.

Wreszcie w 2020 roku, kiedy nad światem zapanowała pandemia COVID-19, kiedy gospodarki wchodzą w wielki kryzys, PiS postanowił rozpętać wojnę światopoglądową. PiS uznał, że nadszedł czas wojny o aborcję. I tym bezrozumnym i podłym czynem PiS uruchomił kolejny protest. Tym razem do protestu włączyły się głównie młode kobiety. Te młode, dzielne dziewczyny i kobiety powiedziały: „dość”!

Nigdy nie bądźmy pasywni

Uczestniczę w wielu protestach, które aktualnie się odbywają. Staram się wspierać je na każdym kroku. Jednak uparcie przychodzi mi do głowy jedna myśl.

Otóż kiedy PiS demolował Trybunał Konstytucyjny, kiedy demolował sądy, mścił się na sędziach, demolował dyplomację, instytucje kultury, polską ekonomię, generalnie, kiedy demolował kraj, braliśmy udział w wielu protestach. I zawsze kiedy maszerowaliśmy w antypisowskim marszu czy też braliśmy udział w antypisowskim wiecu, padały uwagi, że jest mało młodych ludzi, że same siwe głowy. Wtedy młodzi ludzie twierdzili, że nie zajmują się polityką, że Trybunał Konstytucyjny jest daleko, że ich to nie dotyczy.

Nagle w 2020 roku Trybunał, już wprawdzie nie Konstytucyjny, ale magister Przyłębskiej, do nich przyszedł. Przyszedł do ich domów, do ich łóżek, do ich prawa do wolności i podejmowania decyzji.

Po prostu idealna ilustracja wiersza pastora Martina Niemöllera: „Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie reagowałem, nie byłem socjaldemokratą, kiedy przyszli po związkowców, nie reagowałem, nie byłem związkowcem, kiedy przyszli po komunistów, nie reagowałem, nie byłem komunistą, kiedy przyszli po Żydów, nie reagowałem, nie jestem bowiem Żydem, kiedy przyszli po mnie, nikt nie zareagował, nie było już nikogo”. Tak więc wszelkie zaniechania, każdy brak reakcji na niegodziwość, na niszczenie instytucji, niszczenie tkanki społecznej kiedyś boleśnie się odzywa. Nie bądźmy pasywni, nie bądźmy pełni strachu i lęku. Zniszczenie każdego trybunału, każdego sądu, każdej gazety czy stacji radiowej lub telewizyjnej zawsze nas dotyczy. I prędzej czy później do nas wróci i w nas uderzy.

Czy historia niczego nie uczy?

Także nie odpowiada mi satysfakcja, którą czerpią niektórzy antypisowcy, niektórzy intelektualiści po tak zwanej ustawie futerkowej Jarosława Kaczyńskiego, kiedy zaprotestowali rolnicy. Otóż wyrażano wtedy radość i satysfakcję, że „prości rolnicy” zagłosowali za PiS i Dudą, a ci zafundowali im ustawę futerkową, która położy się głębokim cieniem na ich dochodach.

Czy aby na pewno jest to powód do satysfakcji, czy historia niczego nie uczy? A może należy się tu krótkie przypomnienie polskich bojów o wolność i suwerenność? W Marcu 1968 były protesty studentów i intelektualistów, rolnicy i robotnicy ich nie poparli, zakończyło się porażką. W 1970 roku dla odmiany protestowali robotnicy. Inteligenci ich nie poparli, zakończyło się porażką. Dopiero kiedy w 1980 roku wybuchła "Solidarność", w strajkach wzięli udział zarówno robotnicy, rolnicy, jak i inteligenci, ze strajkami na uczelniach włącznie, Polacy odnieśli wielkie zwycięstwo. Ale w 2015 roku przyszedł PiS i tamto zwycięstwo zniszczył. A więc zawsze razem, zawsze wspólnie i zawsze trzeba reagować, kiedy biją słabszego. Teraz „biją kobiety” i ich prawa. Czas razem powiedzieć dość.

Maciej Michalik, prof. UWM w Olsztynie

Czekamy na listy:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.