Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od niedzielnego wieczoru znane są zadania Rady Konsultacyjnej, która powołana została z inicjatywy Strajku Kobiet na wzór rady białoruskiej opozycji, aby zbierać postulaty trwających protestów i szukać rozwiązań.

W jej skład weszły głównie ekspertki i aktywistki, na pierwszym spotkaniu było ok. dwudziestu osób, ale dopiero zaczyna się właściwy nabór do Rady. - Pracę nad postulatami protestu i ścieżkami dojścia, czyli wyjścia z bagna, w którym jesteśmy z winy PiS, powierzamy w całości Radzie Konsultacyjnej - mówi Marta Lempart z OSK.

Dla siebie Strajk Kobiet zostawia przede wszystkim organizowanie i wspieranie protestów oraz pilnowanie, żeby osoby w Radzie Konsultacyjnej pracowały nad postulatami osób protestujących, a nie realizowały własną politykę czy przekonania.

13 postulatów Rady Konsultacyjnej

13 zespołów wchodzących w skład Rady Konsultacyjnej ma uporządkować postulaty protestu na określonych podczas pierwszego spotkania 13 "polach walki". Odzwierciedlają one obszary żądań, z jakimi na ulice od półtora tygodnia wychodzą protestujący. Są to: prawa kobiet, ochrona praw osób LGBT+, świeckie państwo, praworządność, prawdziwi RPO i RPD, klimat i prawa zwierząt, stop faszyzacji życia publicznego, rynek pracy, walka z katastrofą w szkolnictwie, prawdziwe wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami, media wolne od propagandy i dezinformacji, walka z kryzysem w psychiatrii dziecięcej i walka z katastrofą w ochronie zdrowia i łagodzenie skutków pandemii.

Tu Strajk Kobiet postawił ultimatum: „Rząd ma tydzień, żeby zająć się katastrofą w systemie ochrony zdrowia, przenosząc środki budżetowe m.in. z finansowania Kościoła i TVPiS na finansowanie ochrony zdrowia, tak aby było na poziomie 10 proc”. Dziś publiczne wydatki na ochronę zdrowia to niecałe 5 proc. PKB.

Postulaty Rady zbierają mieszane recenzje

Krytycy wypominają, że żądań jest za dużo i są nierealne.

Lempart odpiera te zarzuty. - Niech krytycy powiedzą to ludziom na ulicy, że akurat ich postulaty są tematem zastępczym. Powodzenia. Osobiście cieszę się, że protest przeciwko zakazowi aborcji stał się i jest już dziś walką o wolność, i tego oczywiście nie odpuścimy. Postulatów zebrano tak dużo, bo ludzie widzą, jak wiele w państwie nie działa, i domagają się w tych wszystkich obszarach zmiany - mówi. I dodaje:

- Jestem ostatnią osobą, która naszym kolegom z braci taksówkarskiej, pozbawionej pomocy w pandemii, powie: chłopaki, no fajnie, że jesteście z nami, ale wasze sprawy to temat zastępczy. Albo ludziom z sektora kultury, którzy też przymierają głodem, i to od miesięcy. Litości! Tak nie wolno robić.

Zaznacza jednak, że to Rada nakreśli, które postulaty i w jakimś brzmieniu zostaną ostatecznie spisane, aby zapewnić odzwierciedlenie głosów ludzi, i to reprezentacja Rady będzie o ich realizacji rozmawiać z rządzącymi.

Strajk Kobiet odrzuca propozycję prezydenta w sprawie aborcji

OSK podtrzymuje też warunki, które nakreślił w zeszłym tygodniu, czyli: wycofanie się Julii Przyłębskiej z, jak to nazywa Strajk, "oświadczenia o zakazie aborcji" oraz dymisja rządu.

Od piątku jest w Sejmie prezydencki projekt zmian w ustawie antyaborcyjnej. Dopuszcza on aborcję ze względu na wady letalne płodu. Według zapisów zaproponowanych przez prezydenta Andrzeja Dudę byłaby możliwa, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne”.

- Nie podejmujemy rozmowy na temat obraźliwych pomysłów pana Dudy. Stan prawny w Polsce jest taki, że mamy zakaz aborcji z trzema wyjątkami - oświadczenia Julii Przyłębskiej nie są źródłem prawa, a pan Andrzej Duda wychodzi z projektem zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych. To jest dolewanie oliwy do ognia. Ale może to o to chodzi, za mało dałyśmy im jeszcze w kość - mówi Lempart.

Znów blokady w całej Polsce

Na mapie protestów Ogólnopolskiego Strajku Kobiet jest blisko 500 miejscowości. Jak szacuje OSK, 90 proc. z nich ma mniej niż 50 tys. mieszkańców. - Protestuje tam więcej osób niż w poprzednich latach podczas obrony sądów czy protestów w obronie praw kobiet, to są wreszcie protesty masowe. I tego PiS boi się najbardziej - mówi Lempart.

W popołudniowym szczycie komunikacyjnym ponownie odbyły się w poniedziałek blokady dróg. W Warszawie protestujący pojawili się m.in. na placu Konstytucji i rondzie Daszyńskiego. W Krakowie zorganizowano potrójną blokadę: pieszą, samochodową i rowerową. Wrocławianie skrzyknęli się na Marsz Ośmiu Gwiazd. Poznań zablokowany był od godz. 16. "Robimy wszystko, aby zatrzymać, co się da. #ToJestWojna, a to oznacza, że nasze działania zabolą wszystkich uczestników ruchu, ale nijak się to ma do bólu, który kobietom fundują skrajnie prawicowe organizacje z rządem i Kościołem na czele" - tłumaczyły w sieci działaczki poznańskiego Strajku Kobiet.

Teraz tzw. łańcuchy solidarności

Manifestacje solidarnościowe planowane są na wtorek i środę. Strajk Kobiet chce wzmocnić tych protestujących, którzy dostają od policji mandaty albo zarzuty w związku z demonstracjami. - Wspieramy więc miejscowości, gdzie władza próbuje zdusić protesty. Ja będę w Elblągu, Ostródzie i Olsztynie - zapowiada Lempart. Jej policja ani prokuratura żadnych zarzutów nie postawiły.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.