Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowny Panie Profesorze!

Kiedy z zapartym tchem oglądałam Pańskie wystąpienia w obronie Trybunału Konstytucyjnego, kiedy podziwiałam rozwagę, siłę argumentacji, nie sądziłam, że przyjdzie mi wysłać ten list.

Miał Pan szansę zapisać się w historii polskiej demokracji, w myślach milionów Polaków jako niezłomny obrońca praworządności.

Dziś jednak muszę powiedzieć: Zmarnował Pan tę szansę, zaprzepaścił ją, rozczarował mnie, kiedy nazwał Pan moje córki – mądre, wykształcone na jednym z najlepszych polskich uniwersytetów, empatyczne, niosące bezinteresowną pomoc ludziom – "hołotą"; kiedy nie poparł Pan ich odwagi, nie wspomógł ducha obywatelskiej troski o przyszłą i obecną Polskę!

Wstyd, Panie Profesorze!

Ale ja, zwyczajna matka niezwykłych córek, popieram Was. Jestem z Was dumna, moje córki, wszystkie córki walczącej, pełnej błyskawic Polski.

Matka

Wczoraj  prof. Andrzej Rzepliński wydał oświadczenie

Obywatelki i Obywatele są na ulicy od 2016 r. I ja też. Nikomu oceniać, czy robimy to dobrze, czy źle. Nie jesteśmy hołotą.

Oświadczam, że treść wywiadu ze mną, opublikowanego w piątek w DGP została zmanipulowana.

Przede wszystkim nie nazwałem hołotą uczestników ostatnich polskich protestów. Użyłem tego określenia wobec plądrujących sklepy czy palących samochody demonstrantów we Francji i USA. Nie odnosiłem tych zachowań do uczestników polskich protestów po „wyroku” TK w sprawie zgodności z Konstytucją przepisów ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 7 stycznia 1993.

Przy tym uważam ten „wyrok” za głęboko nietrafny. Jego wydanie sprowokowało demonstracje, w których tysiące z nas uczestniczą. To ten Trybunał odpowiada za ich wywołanie podczas pandemii. Sam wsparłem w rozmowie telefonicznej z Martą Lempart już pierwszy protest przed siedzibą TK po wydaniu tego „wyroku”.

Mój krytyczny stosunek do demonstracji pod kościołami i wulgarnego języka w czasie demonstracji został wyzyskany do stworzenia wrażenia, że potępiam polskie kobiety i protestujących w tych demonstracjach, co jest niezgodne z prawdą.

Nigdy nie stanąłbym po stronie innej niż Obywatele. Bo jestem wiernym Konstytucji prawnikiem. I jestem mężem, ojcem i dziadkiem świetnych kobiet.

Obywatelki i Obywatele wyszli na ulice, bo domagają się dobrego państwa.

Andrzej Rzepliński

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.