Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chciałabym, żeby wszyscy, którzy dziwią się wulgarnym hasłom i wściekłości protestujących kobiet, przestali się w końcu dziwić. Naprawdę nie ma czemu.

Nie mówcie o zaskakującej agresji, bo wcale nie jest zaskakująca. Naprawdę jest zbyt wulgarnie?

Dzisiejsza wściekłość kobiet to przecież furia ludzi przez pokolenia odzieranych z godności i szacunku.

Tej złości nie da się dłużej tłumić, nawet mając świadomość tego, że agresja w przestrzeni publicznej to ostateczność.

Kobiety właśnie zostały doprowadzone do ostateczności. Od zawsze ich prawa były ograniczane, a te z trudem nabyte – co jakiś czas odbierane.

 Orzeczenie Trybunału, które jest prawnym usankcjonowaniem tego, że ciało kobiety nie należy do niej, przelało czarę goryczy. Tak naprawdę ciało kobiety od zawsze jest traktowane jak dobro wspólne i teraz nadszedł moment, kiedy same zainteresowane powiedziały w końcu stop - „wypierdalać”.

Wszyscy, którzy mówią o „rozhisteryzowanych feministkach”, niech w końcu to zobaczą, niech przestaną bredzić o przesadzie i niewinnych żartach, kiedy kobiety mówią "dość” klepaniu po tyłku. Teraz okazuje się, że jeśli nie chcą nadstawiać tyłka, to dostaną po twarzy.

Zastanówmy się, jak często kobiety słyszą, że przesadzają. Przesadzamy, kiedy nie podobają nam się komentarze dotyczące różnych części ciała, bo to komplementy i niewinne żarty - świat bez nich byłby przecież taki ponury. Tylko czyj świat, bo na pewno nie kobiet. Na pewno też nie o nas chodzi, kiedy mówi się nam, jak mamy rodzić nasze dzieci, a później jak je karmić czy też jak mamy się ubierać i zachowywać.

Moja kilkuletnia córka zapytała jakiś czas temu, po co są brzydkie słowa i kiedy można ich używać - odpowiedziałam, że służą do rozładowania takiej złości, na którą nic innego nie pomaga. Właśnie teraz dla tysięcy kobiet nadszedł ten moment brzydkich słów, bo zwykłe już nie wystarczają, są nieadekwatne.

Nie da się nimi wyrazić prawdziwego „wścieku” kobiet, narastającego od bardzo długiego czasu. Dlatego tak wiele z nas podpisuje się pod każdym „wypierdalać” na tym proteście, bo to właśnie czują dzisiaj kobiety.

Każdy oburzony powinien zdać sobie z tego sprawę - właśnie to słowo najtrafniej obrazuje nasz, kobiet, wewnętrzny stan. Zabierzcie w końcu swoje polityczne łapy od nas i przestańcie nam mówić, co nam wolno, a czego nie.

Anna

Widzisz coś ważnego na proteście, o czym powinni wiedzieć inni? Pisz lub wysyłaj swoje zdjęcia i filmy na adres: listy@wyborcza.pl.

Prosimy o dołączenie oświadczenia: nadesłany list/zdjęcie/film jest mojego autorstwa, nie narusza ono praw osób trzecich i zgadzam się na jego nieodpłatną publikację w "Wyborczej".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.