Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wysłuchałam przemówienia Kaczyńskiego zamieszczonego na Facebooku. Krótko mówiąc, wezwał do wojny domowej. Obrzucił protestujących stekiem kłamliwych epitetów i podłych insynuacji. Wbrew polskiej konstytucji obwieścił, że kościelny „depozyt moralny” jest jedyny, a jego odrzucenie to „nihilizm moralny”. Nazwał ostatnią opinię kolesiów z pseudotrybunału ostatecznym wyrokiem, od którego nie ma i nie będzie odwrotu. Oskarżył protestujących o „wyszkoloną” chęć zniszczenia „historii narodu polskiego”.

Jeśli jesteście młodzi, to nie pamiętacie stanu wojennego i przemówień Jaruzelskiego. Ta sama retoryka, ta sama zastygnięta w kadrze rąsia, to samo pomlaskiwanie. Te same pierdoły o obcych siłach stojących za protestującymi „wyrostkami”, elementami kryminalnymi, wrogami narodu i ojczyzny. Różnica jest tylko taka, że wtedy „bronili” podwalin socjalizmu, a dziś szykują czołgi i cały aparat przemocy państwa do obrony fundamentów kościelnych przed kobietami i młodymi.

To napompowane patriotycznym "alleluja" i "olaboga" przemówienie wygłoszone na tle narodowych flag i z pozycji wbitego na pal Azji Tuhajbejowicza stało w bardzo ostrym kontraście z nonszalanckim luzikiem postulatów Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, które z telefonu odczytała na konferencji Marta Lempart.

Da się je streścić w jednym zdaniu: Wypierdalać z tym „pseudowyrokiem”, pseudotrybunałem i Przyłębską; chcemy normalnego państwa z normalnym Sądem Najwyższym, rzecznikiem, prawdziwym trybunałem, pieniędzmi na ochronę zdrowia i pomoc ludziom, z cywilizowanym dostępem do aborcji, edukacji seksualnej, antykoncepcji i żądamy pełni praw człowieka dla wszystkich ludzi w tym kraju, a także postulujemy, by rząd też wypierdalał, czyli podał się do dymisji.

Fizyczna ekspresja dziewczyn z OSK mówiła sama za siebie, co wszyscy wiedzą: Nie ma co się rozwodzić. Wypierdalać, bo z wami jest to wszystko niemożliwe!

Przyzwyczajonej do strażackiej pompy Polsce małych miasteczek księdza proboszcza prezes przekazał: atakują kościoły i atakują patriotów narodowych. To wyprowadzi w przestrzeń publiczną rozsierdzonych Bąkiewiczów, jak chmary szerszeni w chmurach dymu z płonących gównianych brykietów.

Mówiliśmy dotąd hiperbolą literacką, że mają krew na rękach. Dziś Kaczyński wezwał do rozlewu krwi prawdziwej. I tego mu nie zapomnimy. Wystawił sobie dziś pomnik w zbiorowej pamięci, która w Polsce trwa dłużej od pana i plebana. I nastawił zegary na nowy czas, który będziemy od teraz mierzyć interwałami „przed” końcem pisowskiej nocy w Polsce i „po” nim.

Wypierdalać! Polska jest kobietą i kto z kobietą wojuje, ten w Polsce zginie.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.