Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartek Trybunał Konstytucyjny pod kierunkiem Julii Przyłębskiej stwierdził (przy dwóch głosach odrębnych sędziów Leona Kieresa i Piotra Pszczółkowskiego), że niezgodna z konstytucją jest aborcja z powodu choroby lub ciężkiej wady płodu.

- Nie uznajemy tego "wyroku", ale wiemy, że w praktyce będzie stosowany. Jednak póki nie jest opublikowany w Dzienniku Ustaw, nie obowiązuje - podkreśla Krystyna Kacpura, dyrektorka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Na publikację nie czekał Szpital Bielański w Warszawie. Już w piątek zastępca dyrektora ds. lecznictwa dr Piotr Kryst podpisał zalecenie niewykonywania aborcji planowanych ze względu na tę przesłankę.

Z informacji, jakie docierają do Federacji (od lat wspiera kobiety, które mają problem z dostępem do legalnej aborcji), po decyzji TK z dnia na dzień bez opieki zostało wiele ciężarnych, u których wykryto wady płodu.

- Mają wyniki badań prenatalnych w ręku, ale szpitale nie chcą im nawet otworzyć drzwi - mówi Krystyna Kacpura. Takie zgłoszenia miała m.in. z Suwałk, Oleśnicy, Kielc i Warszawy. Dzwoniące kobiety są tak zdenerwowane, że rozmowę często przejmują partnerzy. - Błagają: "Niech pani coś zrobi" - opowiada.

Kobiety zgłaszają się też po pomoc do inicjatywy Aborcja bez Granic, która pomaga wykonywać zabiegi aborcyjne za granicą. - Zarejestrowałyśmy już pięć osób, u których stwierdzono wady genetyczne i rozwojowe płodu i które potrzebują pomocy przy organizacji i współfinansowaniu wyjazdu - poinformowała w "Wysokich Obcasach" Justyna Wydrzyńska z inicjatywy.

- Lekarze nie wiedzą, co robić, boją się - mówi Kacpura. Wielu bało się już wcześniej. Już przed wyrokiem TK trudno było znaleźć szpital przeprowadzający aborcję, w ostatnich latach było to możliwe w mniej więcej 10 proc. placówek.

Panowała atmosfera strachu, przed szpitalami rozwieszane były antyaborcyjne krwawe transparenty, lekarze i dyrektorzy nauczyli się tak lawirować w rozmowach z pacjentkami, by żaden nie wydał skierowania na zabieg, żaden nie zgodził się go wykonać i nikt nie wskazał innego szpitala, w którym jest to możliwe. Stąd oficjalne dane o tysiącu aborcji w Polsce. Organizacje kobiece szacują, że poza system jest ich co najmniej sto razy więcej.

- Jeśli odmowy są już faktem, mogą wynikać z obawy przed konsekwencjami prawnymi i ostracyzmem, ale dopóki wyrok nie zostanie opublikowany w Dzienniku Ustaw, to należy stosować obowiązujące prawo - mówi prof. Mirosław Wielgoś, konsultant krajowy w dziedzinie perinatologii, kierownik I Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. I dodaje:

- Postanowienie TK uważam za jawne łamanie praw kobiet o decydowaniu o sobie. Żyjemy w ponurych czasach. Zamiast skupić się na tym, co dziś najważniejsze, czyli na walce z pandemią, wzięto się do tematu, który wzbudza ogromną falę protestów. Ktoś, kto za tym stoi, powinien ponieść konsekwencje.

Co dalej z badaniami prenatalnymi?

Kobiety boją się również, że fikcją staną się badania prenatalne (dziś wykonuje się ich ok. 60 tys. rocznie), które część przeciwników prawa do aborcji postrzega jako test, „na podstawie którego można zabić dziecko”.

- Dzięki badaniom prenatalnym można leczyć wewnątrzmacicznie płód i pomóc zaplanować poród oraz opiekę nad noworodkiem. Mam nadzieję, że ocaleją, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wielu lekarzy będzie się czuło zastraszonych - mówi prof. Wielgoś.

Federacja zbiera kontakty do lekarzy, którzy dopóki zmiany nie wejdą w życie, gotowi są przeprowadzać legalne aborcje. Powstaje też baza kontaktów do specjalistów przeprowadzających badania prenatalne.

W niedzielę głos zabrał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. "Chciałbym, żeby warszawskie szpitale miejskie nadal mogły wykonywać zaplanowane zabiegi terminacji ciąży zgodnie z przepisami wciąż obowiązującej ustawy (...). Dopóki będziemy mogli, warszawskie szpitale będą pomagać warszawiankom, wszystkim Polkom, które się do nich zgłoszą" - napisał w mediach społecznościowych. Podkreślił, że dwie stołeczne placówki przeprowadzają trzy czwarte wszystkich legalnych aborcji w Polsce.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.