Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szykujemy się na długą falę protestów, czujemy taką samą energię jak podczas demonstracji w 2015 r. w obronie Trybunału czy w 2017 r. w obronie sądów. Tylko teraz jest dużo więcej gniewu. W czwartek wieczorem przekroczyliśmy tabu, poszliśmy protestować pod dom Jarosława Kaczyńskiego.

Podchodzimy z wielką ostrożnością do przestrzegania zasad bezpieczeństwa, apelujemy, aby wszyscy mieli maseczki, najlepiej dwie, i rękawiczki. Staramy się zachować dystans, co jest trudne, jeśli policja nas spycha w jedno miejsce.

Policja nie może bez wprowadzenia stanu nadzwyczajnego zakazać zgromadzeń, jesteśmy gotowi bronić swoich spraw w sądach.

Tworzy się sieć buntu lekarzy, którzy mówią, że nie będą się stosować do tzw. wyroku.

Powstaje też ekipa prawników, która będzie działać w sprawach indywidualnych, a także przygotować odpowiednie dokumenty dla Komisji Europejskiej, a docelowo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Jednocześnie Lewica we współpracy z organizacjami społecznymi - przedstawi inicjatywę legalizacji aborcji w Polsce, podpisy pod wnioskiem zaczną być zbierane po rozluźnieniu reżimu sanitarnego. Trzeba iść do przodu. Hymnem podczas naszych protestów będzie Marsz Imperium z "Gwiezdnych wojen" odtwarzany codziennie o 19.00.

Marta Lempart

Ogólnopolski Strajk Kobiet

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.