Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W wieku "górnym i chmurnym", pod koniec lat 80., śpiewaliśmy przy ogniskach Gintrowskiego. Poruszał nas wtedy szczególnie ten tekst.

"Gdzie zdrada to wtręt z obcej mowy

Podobnie jak przemoc i gwałt

Gdzie myśli nie chowa się w słowach

Lech jawny jej daje się kształt

Gdzie rozpacz i ból są kojone

I żadna nie kala się łza

Gdzie dziecko bezpiecznie zrodzone

Siądzie obok jagnięcia i lwa".

Minęło 30 lat i wiersz znowu stał się przerażająco aktualny. Tym razem w kontekście dyskusji o aborcji embriopatologicznej.

Gdzie zdrada to wtręt z obcej mowy

Być może gdzieś tam. U nas to rzeczywistość. Kobiety zostały zdradzone. Odebrano im wolność. Mieliśmy być równi, ale kobiety są spychane do roli niewolnic.

Podobnie jak przemoc i gwałt

Skazanie kogoś na narodziny tylko po to, by mógł cierpieć, skazanie kogoś na bezsilne przyglądanie się cierpieniu ukochanej istoty - czy jest coś, co wyraźniej definiuje pojęcia przemocy i gwałtu?

Gdzie myśli nie chowa się w słowach, lecz jawny jej daje się kształt

Padło i pada dużo słów. O godności (zwłaszcza!), opiece państwowej, pomocy, wsparciu, miłości i miłosierdziu. Jak wygląda praktyka - wiadomo. Jawny kształt tych słów nie ziścił się na przykład podczas protestów matek osób niepełnosprawnych. I trudno zakładać, że się ziści, gdy Trybunał zaostrzy ustawę.

Gdzie rozpacz i ból są kojone

Kojone? Wręcz potęgowane. Czy ludzie walczący o zakaz aborcji zauważają w ogóle rozpacz i ból tych, których on doświadczy najsilniej? Ależ skąd, ten aspekt nigdy nie jest poruszany.

I żadna nie kala się łza

Kala, czyli zostaje zbrukana, odarta z wartości. Łzy dotkniętych przez los matek są w najlepszym wypadku niezauważone, w najgorszym - wyszydzane, gdy dowodzą rzekomo tylko żalu za utraconym komfortem życia lub manipulacji w postawie roszczeniowej. Łzy matki zdrowego dziecka są święte. Łzy matki chorego - co najmniej podejrzane.

Gdzie dziecko bezpiecznie zrodzone

Bezpiecznie? Do świata, na który je sprowadzono? Chore, bezsilne, od początku skrzywdzone, skazane na powolne umieranie i od początku porzucone przez państwo, które oddaje je rodzicom i mówi: "A teraz radźcie sobie sami, są w końcu różne fundacje, no i można zrobić zbiórkę internetową na leczenie". Czy tak wygląda bezpieczeństwo?

Siądzie obok jagnięcia i lwa

Obok lwa też lepiej w naszym kraju nie siadać. W najlepszym wypadku wstanie i przesiądzie się kawałek dalej - do następnego stolika, na koniec plaży, na odległą ławkę w parku. W gorszym - zacznie komentować. Że przeszkadza, że krzyczy, że tak nieestetycznie się ślini, a w ogóle to "takie dzieci" to kara za grzechy i powinno się je trzymać nie na widoku. I że służą tylko do wyłudzania pieniędzy.

Podobno poezja to zabawka lekkoduchów. Nieprawda. W kilku słowach opisuje to, na co trzeba wielu zdań prozą. Diagnozuje rzeczywistość. I bywa przerażająco aktualna.

Agnieszka ze Szczecina

To się już stało! Bogata, ustosunkowana da sobie radę. A co z resztą kobiet? Piszcie: listy@wyborcza.pl 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.