Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Rozprawa w Izbie Dyscyplinarnej rozpoczęła się o godz. 14.30. Dopiero o godz. 20 Stowarzyszenie Iustitia podało na Twitterze:

"Przed chwilą członkowie upolitycznionej izby dyscyplinarnej T. Przesławski, R. Witkowski i K. Wytrykowski poinformowali, że nie uwzględnili zażalenia prokuratora M. Walendzika i nie uchylili immunitetu sędzi Irenie Majcher".

Postępowanie rozpoczęło się w 2018 r. 

O pociągnięcie do odpowiedzialności sędzi orzekającej w Krajowym Rejestrze Sądowym od 2018 r. starał się Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Prokuratura uważa, że w jednej ze spraw sędzia nie dopełniła swoich obowiązków (art. 231 kodeksu karnego). 

Chodzi o mechanizm przerejestrowania firmy ze starego rejestru do KRS. Jedna z firm z Opolszczyzny nie przerejestrowała się w terminie i straciła majątek. Władze firmy w związku z tym złożyły zawiadomienie do prokuratury, a ta jako winnego wskazała sędzię Majcher. Według prokuratury to sędzia powinna była zainicjować postępowanie w celu przymuszenia spółki do przerejestrowania się do KRS.

Irena Majcher nie ma sobie nic do zarzucenia. - Nie popełniłam ani błędu, ani przestępstwa. Działałam zgodnie z zapisami ustawy o KRS. Takich podmiotów, które nie przerejestrowały się, było ok. 160 tysięcy w kraju. I nie znam drugiej sprawy, gdzie to sędzia byłby pociągnięty do odpowiedzialności za to, że spółka nie wpisała się do KRS - mówi "Wyborczej".

Podobnie uznał w zeszłym roku sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu, który nie zgodził się na uchylenie immunitetu sędzi. Prokuratura odwołała się jednak od tego wyroku. 

Posiedzenie bez sędzi Majcher

Sędzia nie pojawiła się na posiedzeniu Izby Dyscyplinarnej. Mówi, że zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej powinna ona zawiesić działalność.

W jej obronie przed gmachem Sądu Najwyższego, w którym mieści się ID, zebrali się wczoraj sędziowie ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" oraz prawnicy z Komitetu Obrony Sprawiedliwości. 

 - Ta sprawa to nowy wymiar represji wobec sędziów. Oznacza, że nie trzeba być publicznym wrogiem państwa, można być szeregowym sędzią, jak o sobie mówi sędzia Irena Majcher, by być represjonowanym przez władzę - podkreślała Maria Ejchart-Dubois, prawniczka z KOS.

 - Dramat sędzi Majcher polega nie tylko na tym, że grozi jej odebranie immunitetu, ale też na tym, że sądzą ją dziś przebierańcy - powiedział Piotr Gąciarek, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie. 

Byli też sędziowie Paweł Juszczyszyn i Igor Tuleya. Pierwszy - od lutego zawieszony w wykonywaniu zawodu. Drugi - w oczekiwaniu na jutrzejsze posiedzenie ID, która zdecyduje, czy uchylić mu immunitet. 

- Jeśli ktoś dotąd z milczącej części społeczeństwa, w tym sędziów i innych prawników, myślał, że zamach na praworządność jego nie dotyczy, to dziś już powinien wiedzieć, że się mylił. Skoro prokuratura pod politycznym zwierzchnictwem i działająca bezprawnie Izba Dyscyplinarna może zrobić ze skromnej, rzetelnej sędzi przestępcę i próbować odsunąć od orzekania, to znaczy, że jutro może spotkać to każdego - mówił sędzia Juszczyszyn.

Sędzię Majcher oskarża prokurator Walendzik

Sędzię oskarża prokurator Michał Walendzik, na delegacji w Wydziale Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. - Zapamiętajmy to nazwisko. Niedawno pracował w Prokuraturze Rejonowej w Rawie Mazowieckiej, dziś zarabia duże pieniądze w Prokuraturze Krajowej - mówił sędzia Gąciarek. 

To na podstawie postanowienia Michała Walendzika CBA we wrześniu weszła do domu sędzi Beaty Morawiec i zabrała m.in. laptop oraz pendrive. Z postanowienia wynikało, że w razie sprzeciwu wobec wydania rzeczy ma dojść do przeszukania domu sędzi (nie było to konieczne wobec dobrowolnego wydania rzeczy). 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.