Szanowni koledzy po fachu, znawcy prawa polskiego, macie taką ładną i współczesną Konstytucję 1997, jeden z tych udanych owoców Transformacji 1990, a wśród was są tacy, którzy pozwalają maltretować ją przez polityków! Stąd mój apel do wszystkich.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z prof. Paulem Meijknecht przetłumaczyliśmy Konstytucję RP na język holenderski, dla towarzystwa „Rechters voor rechters” („Sędziowie dla sędziów”); przy tej okazji sam przemyślałem jej sens. Więc sędziowie i inni prawnicy holenderscy mogą przeczytać (i ocenić) waszą krzywą interpretację konstytucji w czasie dotychczas największej jej próby mocy prawnej, w czasie próby jej wartości jako prawo zasadnicze, w czasie pandemii koronawirusa.

Stany nadzwyczajne w polskiej konstytucji

Pandemia trafiła do Polski w kadencji władzy partii PiS i akurat w czasie próby praworządności całej Rzeczypospolitej jako członek Unii Europejskiej. Ci od „chrześcijańskich wartości” mogą myśleć, że Bóg wam akurat wybrał ten historyczny teraźniejszy moment na te różne próby, a ci o świeckich poglądach oczywiście także mogą rozumieć, że ten epizod dla rządzenia krajem, od marca 2020 roku z koronawirusem tu, w Polsce, jest i będzie wyjątkowo skomplikowany, nie tylko w dziedzinie zdrowia. No, a co zrobili Polacy - politycy z rozdziałem XI o „stanach nadzwyczajnych” w okresie tych ciężkich prób?

Rozdział XI konstytucji (art. 228-234) określa, że „w sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykle środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej”. W marcu tego roku było jasne, że pandemia wywoła także w Polsce katastrofalną żywiołową klęskę. Rządząca władza państwa, z wyjątkiem Senatu, odrzuciła propozycję, żeby wprowadzić stan klęski. Art. 233 konstytucji reguluje nadzwyczajne kompetencje rządowe w czasie stanu klęski, mianowicie kompetencje do ograniczenia wolności i praw obywateli w czasie wprowadzonego stanu klęski.

Macie taką dobrą konstytucję, a chcecie ją tak źle rozumieć

Macie taką dobrą współczesną Konstytucję 1997, a tak źle chcecie zrozumieć ją! Chcieliście te nadzwyczajne kompetencje („środki nadzwyczajne”) stosować bez stanu nadzwyczajnego. Jarosław Kaczyński ze swoją ekipą wymógł najpierw wybory prezydenckie. Te wybory miały być rodzajem pseudoreferendum, za czy przeciw panującej władzy PiS, miały ustabilizować polityczne stosunki w okresie pandemii, bo w czasie katastrofy polityczna równowaga jest istotna. Efekt tego pomysłu był odwrotny!

Te wybory jeszcze bardziej wyostrzyły wrogie stosunki polityczne, z debatami na poziomie, czy geje to normalni ludzie. A koronawirus w czasie wyborów? Minister zdrowia trochę improwizował przy pomocy znajomych w sprawie koronawirusa, prawie na własną rękę, premier rządu stał obok niego, gdy minister Szumowski coś wygłosił - ale premier rządu i prezes partii oraz wszyscy zajęli się przede wszystkim propagandą wyborczą dla Andrzeja Dudy.

Liderzy opozycji, z tym samym wyścigowym entuzjazmem, jak do meczu, zajęli się również propagandą wyborczą, oczywiście dla kandydatów opozycji i przeciw Dudzie. (Moje uszanowanie dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która nie chciała brać udziału w tym pomyśle). Ze stron partii polityków - bojowa hura dla tych wyborów zamiast gotowości do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, stan, który zabrania takich wyborów w czasie stanu klęski. W medialnym spektaklu było czuć i słychać, jak jedni starali umocnić pozycję Dudy komplementami, on sam swoimi myślami programowymi, a tamci, żeby go obalić i zastępować przez swojego człowieka.

Lepszy dla Dudy byłby stan klęski

Otóż tyle moich uwag na temat odrzucenia mądrej decyzji o stanie klęski, „ponieważ w stanie klęski nie możemy mieć wyborów prezydenckich”. Przy stanie nadzwyczajnym kadencja prezydenta Andrzeja Dudy by przedłużyła się automatycznie do 90 dni po zakończeniu stanu nadzwyczajnego. Wybory były niepotrzebne, niedorzeczne w tych dniach. Wybory odkłada się w stanie nadzwyczajnym. Myślę, że poprawne przedłużenie kadencji prezydenta na podstawie wprowadzonego stanu klęski żywiołowej byłoby dla Dudy godniejszym wejściem w epizod pandemii niż ten sforsowany nowy wybór go na prezydenta po dosyć kontrowersyjnej kampanii kandydatów.

Zwykle spory wyborcze odkładają się na razie na później, do powrotu stanu zwyczajnego, proszę państwa. Tak właśnie uczy wasza konstytucja: skupcie się teraz na sprawie stanu nadzwyczajnej katastrofy, a nie na  tym etapie na czymś, jak: czy geje są normalnymi ludźmi itd.

„W czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzone referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzone wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu” - mówi art. 228,7 K.

Co prawda, ani ustawodawca konstytucji, ani nikt w ogóle nie przewidział takich nieprzewidzialnych klęsk jak obecna pandemia. Twórcy konstytucji myśleli  o katastrofach o mniejszych proporcjach, na miesiąc czy kilka miesięcy. Na razie jednak warto trzymać się obecnej konstytucji w obecnym brzmieniu, aż sytuacja  nie będzie wymagać adekwatnej nowelizacji ze względu na ewentualnie zbyt długie trwanie katastrofy do objęcia w obecnym stanie prawnym. Ani art. 228, ani konstytucja w ogóle nie wykluczają zmiany konstytucji, dopóki nie zajdzie aż taka potrzeba wywołana przez wirus, ale lekceważenie teraz obowiązującej konstytucji doprowadzi z kolei do lekceważenia następnej wersji Konstytucji RP.

Czy faktycznie nie stać Polski na stan nadzwyczajny?

Gorszym grzechem niż ten mecz wyborczy między partiami politycznymi, gorzej - przeciw mądrej racji obecnej waszej konstytucji, była wyssana z palca interpretacja art. 228,4 - do poparcia głosów namawiających na te niepotrzebne wybory prezydenckie zamiast na potrzebne wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Krążyła plotka, że konstytucja każe płacić za szkodę materialną spowodowaną przez ograniczenia wolności i prawa człowieka i obywatela w czasie stanu nadzwyczajnego. „Na to nam nie stać”. Więc wprowadzimy te ograniczenia wolności i praw bez stanu nadzwyczajnego. Bez stanu nadzwyczajnego nie będziemy musieli wyrównywać materialnych szkód wynikających z rządowych „środków nadzwyczajnych”? Będzie wtedy taniej i łatwiej?

Przeczytajcie dobrze ten artykuł konstytucji i zobaczcie, że taki argument jest nonsensem. Cytuję art. 228,4.w rozdziału XI k: „Stany nadzwyczajne”

Ustawa może określić podstawy, zakres i tryb wyrównywania strat majątkowych wynikających z ograniczania w czasie stanu nadzwyczajnego, wolności i praw człowieka i obywatela.

Zasada prawa prywatnego i publicznego każe, aby sprawca, który komuś robi szkodę majątkową na uszczerbek jego wolności i praw, tę szkodę wyrównał. Różnica z normalną sytuacją jest w tym, że w stanie nadzwyczajnym można takie szkody szczególnie uregulować ustawą dostosowaną do okoliczności i przymusów nadzwyczajnych, mianowicie regulować „zakres i tryb wyrównywania”, które sprawiedliwie dzieli, rozdziela czy transferuje te szkody w świetle faktów, że pandemia dotyczy wszystkich, w wielu wypadkach też finansowo. Chyba „zakres” może tu też ograniczyć czy uwarunkować. Stan nadzwyczajny legitymuje taką nadzwyczajną specjalną ustawę. Taka ustawa w sensie art. 228,4, o wyrównywaniu strat materialnych, więc w wielu wypadkach gospodarczych, jest konieczna w obecnej i przewidywalnie przyszłej sytuacji koronawirusowej. Ale to w prawnych ramach konstytucyjnego stanu klęski żywiołowej. (De facto już były różne wyrównywania finansowe dla firm na skraju bankructwa z powodu pandemii, dodam: z pomocą funduszy unijnych).

A może stan nadzwyczajny wprowadzony rozporządzeniem rządu?

Jeszcze bez szerszego wypracowania na całokształt potrzebnych wyrównań strat materialnych w legalnym stanie nadzwyczajnej klęski. A co teraz? Szansa wprowadzenia stanu klęski w odpowiednim momencie minęła w szaleństwie wyborów. Brnąć dalej bez stanu nadzwyczajnego? Wydaje mi się, że elegancko byłoby teraz wprowadzić stan nadzwyczajny Rozporządzeniem rządu, które uwzględnia też działania nadzwyczajne przed formalnym wprowadzeniem stanu nadzwyczajnego. Prof. Andrzej Zoll charakteryzował ten okres od kwietnia jako de facto stanem nadzwyczajnym bez nazwy stanu nadzwyczajnego de iure. Niech teraz będzie de iure i ex post legalizujący.

Rozporządzenie Rady Ministrów wprowadza stan klęski żywiołowej („katastrof naturalnych”) na maksymalnie 30 dni i Sejm decyduje o periodycznym przedłużeniu, mówi art. 232 k. Elegancko byłoby, moim zdaniem, Rozporządzeniem Rady Ministrów, które legalizuje expressis verbis dotychczas nielegalny stan nadzwyczajny dla dokonanych i do dokonania nadzwyczajnych działań, wszystko z periodycznymi prolongacjami przez Sejm. Otóż to. W rezultacie Sejm kontroluje przebieg sytuacji nadzwyczajnej, z udziałem Senatu oczywiście, a prezydent będzie miał swoją zwykłą prezydencką rolę, wszystko demokratycznie i praworządnie.

A przygotowanie ustawy czy ustaw do wyrównywania strat, o których mowa w art. 228,4 konstytucji - to naprawdę powinno być z doradztwem dobrych, fachowych prawników, z poszanowaniem dla waszej mądrej konstytucji.

dr Jaap Houtappel, prawnik holenderski

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze. Wyborcza TO Wy. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Holender! Nie będzie nam jakiś Holender w obcym języku interpretował naszej książeczki! Co on wie o tym ile my się nacierpieliśmy, jak walczyliśmy, ile widelców wymyśliliśmy! Wara Ci, Holendrze, od naszych tradycyjnych praw i zwyczajów! Jak będziemy chcieli to wprowadzimy a jak nie to nie!
    już oceniałe(a)ś
    23
    1
    nasz doktor prawa największy z najmniejszych zdecydowal i nie ważne co kwasniewski napisał w konstytucji on wie lepiej a drugi doktor prawa za wyborcza kase wszystko akceptowal i akceptuje nadal jak chce wodz podwazajac nauki zdobyte w n iekwestionowany uniwersytecie
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    wszystko to bardzo słuszne, tylko że autor zakłada dobrą wolę, dobrą wiarę i uczciwość rządzącej nam szajki. Te rozmaite dezinterpretacje Konstytucji to nie są pomyłki, niewłaściwe rozumienie jej zapisów, lecz to całkowicie perfidne łamanie konstytucji z premedytacją. Np. z tym "stanem nadzwyczajnym" to se herszt wszystkich hersztów wprowadzi jak mu będzie pasowało do przeszmuglowania rozmaitych represji.
    już oceniałe(a)ś
    19
    0
    PIS nie ma dobrych prawników. Najlepiej świadczą o tym projekty ustaw przygotowywane na "kolanie". Dobrym przykładem jest też rozporządzenie Morawskiego w sprawie maseczek.Tak jakby ci "prawnicy" nie znali konstytucji i ustaw dotyczących klęski żywiołowej. Oto cały PIS Dla PIS-u prawem jest słowo czy decyzja Kaczyńskiego i basta.
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    Panie Houtappel!
    Pan po prostu nie ma pojecia o polskiej szkole prawa i stąd Pana zdziwienie.
    Fundamentem polskiej mysli prawiczej jest przekonanie, że proces trzeba ciągnąc tak długo jak tylko sie da, mnożyć wszelkie wątpliwości w oczywistych sprawach i kilkunastu latach, kiedy juz mało kto pamieta o co chodziło, wydać jakiś wyrok, który przyzna trochę racji każdej ze stron, co niby ma świadczyc o bezstronności sądu.
    Niech Pan to sobie przećwiczy na następującym przykładzie. Prawo stanowi, że rząd ma niezwłocznie opublikować wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Rząd tego nie robi, bo twierdzi, że wyrok jest niezgodny z prawem. Sprawa trafia (choć nie tak łatwo) do sądu. Jak długo, Pana zdaniem, bedzie trwał proces?
    Założę sie z Panem o 100 euro, że ponad 10 lat od skierowania do sądu aktu oskarżenia do momentu wydania prawomocnego wyroku. Nie wierzy Pan? To niech Pan się założy. Pozna Pan siłę polskiej szkoły prawa.
    Przy okazji śledzenia całej sprawy przekona się Pan o kreatywności polskich prawników, którzy będą uzasadniali dlaczego to wcale nie jest wolno i dlaczego nie da się szybciej.
    Może Pan wtedy zrozumie na czym polega fenomen, że prawo jest i nikt tego nie kwestionuje, ale życie toczy się tak jakby tego prawa nie było, co też w Polsce mało kogo dziwi.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    A ten herszt wszystkich hersztów, już powiedział, że niepotrzeny jest żaden stan nadzwyczajny. Napewno podpowiedzieli mu hierarchowie KK, że użyje się więcej wody święconej i pandemia minie. Tylko co będzie jak tego herszta chwyci ta pandemia na poważnie, lata już swoje ma, i czy ta święcona mu pomoże.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Ale co to za apele ? W Polsce prawo, Konstytucja, polityka (tak jak jest rozumiana w Niderlandach), wartości prawicowe i konserwatywne upadły i nie istnieją od momentu nie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Od momentu gdy Pani Kempa nazywając posiedzenie TK spotkaniem przy kawie, odmówiła publikacji wyroku i oddała go do oceny prawników Kancelarii Premiera. Od momentu gdy nie poniosła żadnych konsekwencji a rządząca większość usankcjonowała stan prawny wytworzony przez przestępcze działanie. W Polsce normalna polityka przestała istnieć i jeśli ktoś w to nie wierzy niech obejrzy Wiadomości w TVP1. To program, który co wieczór kpi, wraz z KRRiT i RMN, z wartości zapisanych w naszej Konstytucji . Nawiasem mówiąc Rada Mediów Narodowych jest ciekawym tworem który, choć powołany tylko ustawą, dubluje kompetencje organu konstytucyjnego jakim jest KRRiT. Może w przyszłości rządzący powołają mocą ustawy urząd Naczelnika Państwa którego kompetencje będą syntezą kompetencji organów konstytucyjnych: Prezydenta, Premiera, Marszałka Sejmu, Sejmu, Marszałka Senatu i samego Senatu. Precedens jest.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    I znowu "nam" w obcych językach ...
    już oceniałe(a)ś
    3
    0