Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Międzynarodowa Komisja Ochrony Odry przed Zanieczyszczeniem (MKOO) rozważa uznanie oddziaływań odkrywki węgla brunatnego Turów za problem międzynarodowy, czyli taki, którego Polska nie będzie mogła zamieść pod dywan. Do takiego rozwiązania sprawy przychyla się delegacja niemiecka. Odkrywka wpływa negatywnie na wody podziemne zarówno w Niemczech, jak i w Czechach, dodatkowo zanieczyszczając Nysę Łużycką. Do środy 21 października delegacje wszystkich trzech krajów w ramach MKOO mają wypracować kompromis.

Polska chce problem zamieść pod dywan

14 października 2020 r. we Wrocławiu odbyło się posiedzenie podgrupy roboczej G1 MKOO. Uczestnicy dyskutowali na temat uwag złożonych w czerwcu. 

Składające uwagi organizacje pozarządowe zaznaczyły m.in., że omawianie wpływu kopalni i elektrowni Turów na dorzecze Odry na poziomie krajowym (jak próbowano robić w Polsce do tej pory) nie jest wystarczające. Międzynarodowe dorzecze to obszar, w którym o dobry stan wód dbają wspólnie wszystkie państwa, na których leży dorzecze. Stan Odry powinien obchodzić Polskę, Niemcy i Czechy. Dlatego delegacja niemiecka zabiega, by negatywny wpływ odkrywek (w tym Turowa) na Odrę uznać za problem ponadregionalny. Wtedy zajmą się nim wszystkie trzy państwa. Polska strona wolałaby zachować status quo.

Wspólne ponadnarodowe zajęcie się wpływem odkrywek na dorzecze Odry może pomóc w lepszym rozwiązaniu istniejących w Polsce i w Niemczech problemów związanych z wpływem węgla na wody. W Polsce należą do nich: nieefektywne prawo krajowe, które nie pozwala na skuteczne wdrażanie ograniczeń w użytkowaniu wód, negatywne oddziaływanie nadmiernego poboru wody oraz zrzutu ścieków na obszary chronione i bioróżnorodność, niewłaściwie, niezasadnie przyznawanych derogacji od Ramowej Dyrektywy Wodnej, brak wdrożenia zasady zwrotu kosztów usług wodnych i zasady „zanieczyszczający płaci”, zwolnienia z opłat za wodę dla kopalni i elektrowni, niedostateczne finansowanie gospodarki wodnej i ochrony wód w Polsce.

Dorzecze Odry to nie tylko kopalnia Turów

W dorzeczu Odry koncentruje się zdecydowana większość górnictwa i energetyki opartej na węglu w Polsce. Są to m.in. kompleks energetyczny Bełchatów-Szczerców i planowana odkrywka Złoczew, zagłębie węgla brunatnego Turek-Konin, kompleks energetyczny Turów, około połowy Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, węglowe elektrownie (np. Opole, Dolna Odra) i elektrociepłownie (np. EC wrocławskie) oraz inne węglowe obiekty w Polsce, a także w Niemczech (np.odkrywka Jänschwalde). Wywierają one transgraniczny negatywny wpływ na wody w dorzeczu Odry, a także na przybrzeżne wody Bałtyku.

Odkrywki drenują wody podziemne, a odpompowywana woda wylewana jest do rzek, co sztucznie zwiększa ich przepływy. Kiedy zakończy się wydobycie węgla, zakończą się też przerzuty wody z odwodnień górniczych do wód powierzchniowych. Dodatkowo woda z rzek będzie pobierana, aby szybciej zalać wyrobiska nieczynnych kopalni. W konsekwencji przepływy w Nysie Łużyckiej oraz Warcie spadną, co może wydłużyć czas zalewania odkrywek oraz negatywnie odbić się na stanie ekologicznym wód w dorzeczu Odry. Efekt dodatkowo pogorszy fakt, że niemal wszystkie odkrywki będą likwidowane w najbliższych dwóch dziesięcioleciach. To sprawi, że pojawi się konkurencja o wodę do zalewania wyrobisk oraz może zabraknąć wody np. do zaspokojenia potrzeb ludności.

Konieczne jest kompleksowe myślenie o wpływie kopalni odkrywkowych zarówno w Polsce, jak i w Niemczech na stan  wód dorzecza Odry. Oczekujemy, że MKOO zajmie się tym problemem.

Katarzyna Czupryniak, koordynatorka kampanii wodnej w Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.