Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jestem nauczycielem. W swojej klasie zastosowałam sama pewne rozwiązania w sprawie ochrony przed COVID-em. Na własny koszt zainstalowałam filtr powietrza na suficie, który zawiera dwie ukryte lampy UV-c wiatraczek i filtr węglowy, który dodatkowo zapobiega przedostawaniu się szkodliwego światła. Stwarza w ten sposób strefę ochrony wolną od wirusów. Oprócz tego wiadomo - powinno być przynajmniej uchylone okno i odkręcone kaloryfery. Mało ekologicznie, ale mniejsze zło... Uczniowie mają strefy wyznaczone zwyczajnie sznurkami. Nie stać mnie było na pleksi pomiędzy uczniami i jako ochronę dla nauczyciela, ale to powinno być zastosowane.

Nauczanie klasy 30-osobowej mogłoby wyglądać następująco:

Z całej klasy powinno przychodzić nie trzydziestu, ale dziesięciu uczniów (w zależności od wielkości sal ewentualnie więcej), reszta dzieci uczy się zdalnie w tym samym czasie. Dzieci, które przychodzą do szkoły, powinny się zmieniać rotacyjnie, np

co cztery dni. Ale zawsze ta sama grupa. Dobrze by było zmodyfikować plan lekcji tak, by uczyć przedmioty blokami. Tzn. tak by przez dwa dni uczniowie widzieli się np. z dwójką nauczycieli, a następne dwa dni z maksimum trójką. Na przerwę z zasady należałoby się starać wychodzić na podwórze, więc ubranie wierzchnie proponowałabym wieszać w klasie na krześle i może zrezygnować z szatni. Pozostaje problem butów i higieny - można postawić przy wejściu szafki z szatni, wtedy dzieci mniej chodzą po szkole. Oczywiście dzieci na przerwie są w maseczkach.

W każdej klasie w czasie przerwy powinna też działać przy zamkniętych na klucz drzwiach lampa UV-c, o ile da się zasłonić ją przed wzrokiem ludzi. Powinien też przejść wyznaczony uczeń lub woźny i przetrzeć/spryskać powierzchnie, do których nie dociera światło, a często są dotykane, płynem odkażającym (klamki, kontakty itp.).

Po tych zabiegach przewietrzanie - zatem krótsze lekcje - dłuższe przerwy.

Edukacja dzieci, jeśli chodzi o wrażliwość społeczną, ogromnie istotna, bo wiadomo - każdego momentu życia młodzieży nie dopilnujemy.

Dyżury wśród dzieci sprawdzających przestrzeganie zasad - doskonały pomysł.

Jeśli chodzi o wuef - wiadomo: ruch na świeżym powietrzu to samo zdrowie. I myślę, że w czasie pandemii należy prowadzić takie zajęcia sportowe w ramach wuefu, które dają się

na powietrzu zorganizować. Jeśli nauczyciel umiałby zorganizować tak lekcje na powietrzu, że uczniowie będą w odległościach, mogliby na wuef przychodzić już wszyscy uczniowie, nawet ci, którzy w danym okresie mają nauczanie zdalne. Moim zdaniem należałoby pytać o to każdorazowo nauczycieli.

Jako nauczyciel czuję się rozgoryczona

Wszystkie grupy zawodowe są zabezpieczone w jakikolwiek sposób, natomiast nauczyciele są jak mięso armatnie. Przeznaczeni na wyginięcie w tej pandemii. Ani jednego zabezpieczenia, ani jednej ustawy, która miałaby na względzie bezpieczeństwo naszej grupy zawodowej.

Czekamy na wasze listy, opinie, komentarze, szkolne historie z czasów pandemii. Wyborcza to Wy. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.