Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mec. Bartosz Przeciechowski, adwokat, członek Naczelnej Rady Adwokackiej

Jak wiadomo, adwokat zajmuje się różnymi usługami prawnymi, doradza w sprawach cywilnych, gospodarczych, rodzinnych, przygotowuje projekty umów, reprezentuje swoich klientów w sądzie. Adwokat jest też obrońcą w sprawach karnych czy o wykroczenia. Do adwokatów zgłaszają się przeróżni klienci – osoby indywidualne, pracownicy, emeryci, poszkodowani w wypadkach, przedsiębiorcy, spółki, także korporacje, banki czy nawet jednostki publiczne.

Za złamanie tajemnicy usunięcie z adwokatury

W każdym przypadku informacje uzyskane przez adwokata w ramach jego pracy są objęte tajemnicą. Można by zapytać - a cóż takiego adwokat ma do ukrycia, co takiego chce trzymać w sekrecie? Otóż chodzi nie o to, czego chce adwokat, ale o to,  co musi – prawo nakazuje mu zachować informacje w tajemnicy. Adwokat nie może tej zasady złamać, w przeciwnym razie spotka go odpowiedzialność, a nawet usunięcie z adwokatury.

Dlaczego tak jest? Z prostego powodu – tajemnica nie służy adwokatowi, ale jest gwarancją dla jego klienta. Klientem może być każdy, bo każdego dotyczą różne przepisy prawa i różne sytuacje życiowe, najmniej oczekiwane.

To klient może mieć wiele do ukrycia, może chcieć zachować swoje sprawy w sekrecie. Niezależnie, czy będzie to Jan Kowalski, czy wielka firma.

Czy będą to sprawy rodzinnych problemów, czy transakcje, o których nie powinna wiedzieć konkurencja.

Tak jak rolą adwokata jest obrona interesów klienta, tak rolą prokuratury jest obrona interesów państwa, tam gdzie mogą być rzeczywiście naruszone. Oczywiście nie każda sprawa, którą zajmuje się adwokat, z drugiej strony oznacza kontrsprawę prowadzoną przez prokuraturę.

Przecież nie każde postępowanie spadkowe czy nie każda umowa mogą budzić jakieś wątpliwości. Zdecydowanie będą to przypadki wyjątkowe. Czasem jednak prokuratura z różnych względów uznaje, że określona transakcja czy zachowanie adwokackiego klienta trzeba ścigać. Ba, zdarzają się – choć bardzo nieliczne – sytuacje, gdy śledczy uznają, że ścigać należy też adwokata. Przyczyny mogą być różne, czasem oczywiście trafne, a czasem niekoniecznie. W takich sytuacjach konieczne jest dbanie o tajemnicę adwokacką. Bo prowadzenie śledztwa dotyczącego klienta adwokata lub jego samego w temacie A wcale nie oznacza, że przy okazji można sięgać dowolnie do spraw B czy C. Przeszukanie ma na celu znalezienie rzeczy, które mogą stanowić dowód właśnie w sprawie A.

Tajemnica obrońcy jest nienaruszalna

Przepisy są jednoznaczne – tajemnica obrońcy, czyli każda informacja dotycząca obrony klienta, właściwie jest nienaruszalna. Jeśli w trakcie przeszukania swojej kancelarii lub mieszkania adwokat wskaże, że na przykład konkretne akta zawierają taką tajemnicę – to przeszukujący mają zakaz zapoznawania się z takimi dokumentami. Tylko wyjątkowo, w razie istotnych wątpliwości, przeszukujący mogą uruchomić procedurę oceny sytuacji przez sąd – muszą zaplombować dokumenty i przekazać sądowi do decyzji, czy materiały z tych akt rzeczywiście są objęte tajemnicą obrończą. Gdy adwokat działa jako doradca w innych sprawach, dokumenty także objęte są tajemnicą adwokacką i tu też jest specjalna procedura dotycząca na przykład przeszukania i ewentualnego wykorzystania materiałów w sprawie, z powodu której dokonuje się przeszukania.

Przy każdym przeszukaniu można żądać obecności osoby zaufanej. Adwokaci zgodnie z zasadami etyki wręcz muszą się domagać, by w przeszukaniu brali udział przedstawiciele adwokatury – okręgowych rad adwokackich. Ich zadaniem jest dbać o to, by przy okazji prowadzonych czynności przeszukania nie dochodziło do podważenia tajemnicy adwokackiej i by wszystko odbywało się zgodnie z prawem.

Po co samorząd?

Adwokat w razie czynności śledczych musi mieć wsparcie samorządu. W państwach prawa samorząd jest niezależny od władzy i jego zadanie to obrona niezależności adwokackiej i tajemnicy. Polska adwokatura

aktywnie interweniuje w każdym przypadku, tak samo w sprawach z pierwszych stron gazet – ostatnie zdarzenia dotyczące mecenasa Romana Giertycha – jak i w sytuacjach nieznanych szerzej opinii publicznej. W czynnościach jako obserwatorzy biorą udział przedstawiciele samorządu. Zadaniem adwokatury, narzuconym przez ustawodawcę, jest obrona praw i wolności społeczeństwa. Temu właśnie służy niezależność adwokata i tajemnica adwokacka, które istnieją nie dla adwokatów, ale dla ich klientów. W ostatnich latach takich przypadków, gdy służby przeszukują lokale kancelarii i mieszkania adwokackie, jest przy tym znacznie więcej niż wcześniej.

Zatrzymać i zakuć

Czy ktoś wyobraża sobie, że dziennikarz jest wyciągany ze studia telewizyjnego, że księdza tuż po mszy zakuwa się w kajdanki na schodach kościoła? Na razie jest to trudne do pomyślenia. Ale ta granica przesuwa się niebezpiecznie.

Zatrzymywanie adwokata na schodach sądu – o czym głośno było w 2018 roku w przypadku mec. Michała Królikowskiego, ekswiceministra sprawiedliwości i doradcy prezydenta Dudy, czy wręcz zakuwanie adwokata w kajdanki po zatrzymaniu po rozprawie – jak było w przypadku mec. Romana Giertycha – budzi głęboki sprzeciw. Zatrzymywanie w takich okolicznościach to także przekroczenie zasady mówiącej, że osobę, której dotyczy postępowanie, wzywa się i zawiadamia o czynnościach. Prawo przewiduje, że zatrzymanie jest wyjątkiem i może nastąpić, gdy istnieje realna obawa ucieczki lub ukrycia się osoby, która mogła popełnić przestępstwo, albo obawa zatarcia śladów przestępstwa. Wątpliwe, czy taka obawa istnieje, gdy równolegle przystępuje się do przeszukania w kancelarii i mieszkaniu adwokata. Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie zwracał uwagę, że zatrzymywanie przez organy ścigania nie może być nadużywane i musi być stosowane proporcjonalnie. Swoją drogą w trakcie zatrzymania nie można dowolnie stosować kajdanek. Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego przewiduje kilkanaście sytuacji, w których kajdanki mogą być użyte. Dotyczy to na przykład groźby ucieczki albo ataku na życie czy zdrowie.

A może zawiesić?

Adwokat w interesie swojego klienta musi być w pełni niezależny. Po prostu klient nie może się zastanawiać, czy jego sprawa zostanie dobrze przeprowadzona, bo może ktoś miałby naciskać lub wpływać na wybranego przez niego adwokata. Gdy dochodzi do sporu i na przykład obrony klienta przed zarzutami prokuratury – pomińmy, czy ostatecznie bardziej czy mniej trafnymi – zasady muszą być równe. Dwie przeciwne strony, między którymi stoi sędzia. Dlatego ogromne obawy zawsze budzi sytuacja, gdy adwokat zostaje zawieszony przez prokuraturę z powodu innej sprawy.

Zawieszenie w prawie do wykonywania zawodu to jeden ze środków stosowanych wobec podejrzanych.

Zestaw tych środków jest szerszy, najostrzejszym jest tymczasowe aresztowanie, które stosuje sąd. Pozostałe, po przedstawieniu zarzutów, ma prawo zastosować prokurator. Oczywiście podlegają one kontroli sądu, co następuje szybciej lub później, tak zresztą będzie w przypadku mecenasa Romana Giertycha. Tak było w przypadku mec. Królikowskiego, co do którego zakaz wykonywania zawodu został uchylony przez sąd. Do głębokiego przemyślenia jest to, czy skoro adwokat ma być niezależny w sporze z prokuraturą, ta ostatnia w ogóle powinna mieć uprawnienie do zawieszania uprawnień adwokackich? Czy jednak tak istotna decyzja nie powinna należeć wyłącznie do sądu?

Podobnie jest w przypadku radcy prawnego, ten zawód prawniczy, choć nieco odmienny od adwokata, ma dziś podobne uprawnienia i obowiązki oraz gwarancje, w tym tajemnicę i niezależność. Gwarancje, które – trzeba to podkreślić - nie służą prawnikowi, adwokatowi czy radcy prawnemu, ale są ustanowione przez ustawodawcę w interesie klienta i w interesie sprawiedliwości. Adwokat służy klientowi pomocą i każdy przypadek uderzenia w adwokata w związku z czynnościami zawodowymi to uderzenie w jego klienta i jego sprawy.

Czekamy na Wasze komentarze, analizy, opinie. Wyborcza to Wy. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.