Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W nawoływaniu do solidarności zapomina się o farmaceutach, a przecież to do nas często w pierwszej kolejności trafiają chorzy i to my musimy szybko zdiagnozować przeziębienie, grypę czy niestety zakażenie COVID-19, na postawie wywiadu farmaceutycznego. To my codziennie mamy kontakt z setkami potencjalnie zakażonych. Nie mamy teleporad, dalej prezentowany jest nam kaszel "na żywo". A często chronią nas cienkie plexi i zwyczajne maseczki. To od naszej wiedzy i zdolności nawiązania kontaktu i pokazania fachowości zależy, czy dana osoba skontaktuje się z lekarzem i czy przyjmie odpowiednie leki.

To my codziennie korzystamy z przywileju wystawiania recept farmaceutycznych i wystawiamy setki tych recept, by pacjenci nie zostali bez leków niezbędnych do utrzymania zdrowia i życia.

Nasza praca to wieczna walka z deficytami w hurtowniach niezbędnych leków czy szczepionek. To wieczne wiszenie na telefonie i błaganie telemarketera, by znalazł choć jedno opakowanie leku na astmę dla stałej pacjentki, która ma 80 lat i nie ma siły biegać po całym mieście i szukać leku, który pozwala jej zaczerpnąć oddech. To my tłumaczymy się za rząd, czemu nie ma szczepionek, dziennie trafiają do nas dziesiątki osób błagających o szczepionkę na grypę czy na pneumokoki, a my skąd mamy je wziąć, kiedy potrzebujących tylu, a dostaliśmy na przykład kilkanaście od początku jesieni!

To do nas trafiają osoby, które nie dostały się do lekarza, które nie mogą znaleźć leku na cukrzycę w 15 aptekach i to my "przyjmujemy na klatę" ich agresję i żal. To my " obrywamy" za brak lub małą refundację wielu podstawowych leków itd.

Codziennie walczymy z niedopracowanymi systemami informatycznymi, gdzie przecinek czy kilka liter na recepcie może decydować o tej refundacji i to my płacimy kary za te błędne recepty.

My nie chcemy oklasków, czasami wystarczy nam, że pacjent życzy nam miłego dnia, a czasami, że przestanie rozmawiać przez telefon, kiedy go obsługujemy. Ilu z nas zarazi się w pracy? Staramy się o tym nie myśleć, wstajemy codziennie i idziemy do aptek, bo to nasz zawód i nasza mała misja.

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze, piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.