Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Budowany od czterech lat system domknięty właśnie przeszedł pierwszy test w praktyce. Izba Dyscyplinarna, podmiot niebędący sądem, zgodnie z obowiązującą styczniową uchwałą połączonych Izb Sądu Najwyższego obeszła zabezpieczenie tymczasowe, które nałożył Trybunał Sprawiedliwości UE, i uchyliła immunitet krakowskiej sędzi okręgowej, prezesce stowarzyszenia Themis Beacie Morawiec, zawieszając ją w pełnieniu sędziowskich obowiązków, co zostało połączone z maksymalną obniżką jej wynagrodzenia o 50 proc.

To, że osoby uważające się za sędziów i zasiadające w Izbie Dyscyplinarnej oraz ich poplecznicy tkwią w przekonaniu, że zabezpieczenie, którego dokonał TSUE, dotyczy wyłącznie sędziowskich spraw dyscyplinarnych, nie dziwi, gdy się zna ich profile zawodowe i często nieskrywane sympatie polityczne.

Gorzej, że podobnie uważa wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej odpowiedzialna za kwestie praworządności Vera Jourova.

Pani komisarz w wywiadzie udzielonym dziennikowi "Rzeczpospolita" (7 października 2020 r.) stwierdziła, że kwestie sędziowskich immunitetów są rozpatrywane w procedurze karnej i do spraw dyscyplinarnych nie należą. Wypowiedź ta ukazała się kilka dni przed ogłoszeniem uchwały o pozbawieniu sędzi Beaty Morawiec immunitetu i z pewnością ośmieliła członków ID.

Dla każdego uczciwego prawnika takie postawienie sprawy jest nie do zaakceptowania. To typowe „obejście prawa”. Jeśli założonego celu polegającego na odsunięciu niewygodnego sędziego od orzekania i skazaniu go tym samym na śmierć zawodową w toku zamrożonego postępowania dyscyplinarnego osiągnąć nie można, ów cel osiągnąć należy na innej drodze.

Uzależnieni zawodowo od decyzji prokuratora generalnego, będącego czynnym politykiem i decydującego o służbowych delegacjach, prokuratorzy pracujący w specwydziale do ścigania sędziów i prokuratorów mogą przecież zawsze wystąpić z wnioskiem o uchyleniu immunitetu i zawieszenie sędziego w czynnościach, powołując się na niejawny materiał w sprawie korupcyjnej, który znają tylko oni. A członkowie ID utwierdzeni wypowiedziami polityków w mylnym przekonaniu o możliwości orzekania w tego rodzaju sprawach na posiedzeniu niejawnym o charakterze inkwizycyjnym, a więc również bez poinformowania opinii publicznej o rzeczywistym zebranym w sprawie materiale dowodowym, ów wniosek uwzględnią i w ten sposób cel niemożliwy do osiągnięcia na ścieżce dyscyplinarnej zostanie zrealizowany w innej procedurze.

Niewygodna sędzia, która nie tak dawno wygrała w pierwszej instancji proces o zniesławienie ich szefa - prokuratora generalnego - zostaje wyeliminowana.

A przecież jeśli są wątpliwości co do zgodności ukonstytuowania się Izby Dyscyplinarnej z unijnym i krajowym porządkiem prawnym w ogólności, to nie mogą one dotyczyć jedynie wycinku jej działalności, jakim są sprawy dyscyplinarne, tylko całości jej aktywności. Czy gdyby jakaś osoba podszywała się pod lekarza i pracowała w miejscu niebędącym szpitalem, godzilibyśmy się na odsunięcie jej tylko od niektórych świadczeń zdrowotnych czy od wszystkich i wobec wszystkich?

Komisja Europejska naprawdę tego nie dostrzega? Czy wiceprzewodnicząca Vera Jourova, która w przeszłości spędziła 33 dni w tymczasowym areszcie, będąc pomówioną również w sprawie korupcyjnej, a później po latach uniewinniona, zapomniała, do czego prowadzi system prawny wyposażony w atrapy gwarancji procesowych?

Wiceprzewodnicząca KE dużo mówi o dialogu z władzami RP, o wymianie listów, o jasnym stanowisku Unii w przypadku wznowienia przez ID aktywności w sprawach dyscyplinarnych. Chwali się bardzo dobrym monitoringiem tego, co się na omawianej płaszczyźnie dzieje w Polsce. I doprawdy nie dostrzega, jak organ niebędący sądem w inkwizycyjnej procedurze niweczy jej starania i obchodzi orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości.

Wracając do pytania sformułowanego na wstępie. Kto będzie następny? Sędzia Igor Tuleya, wobec którego toczy się już analogiczna procedura zmierzająca do uchylenia immunitetu? A może niewygodni ze względu na swoją postawę w obronie praworządności i niezależności sądów sędziowie Waldemar Żurek czy Krystian Markiewicz? Obudź się, Komisjo! Tu już nie ma pola do manewru, dalsza wymiana listów nic nie da. Prawo nie może wciąż cofać się przed bezprawiem. Już nie ma na to miejsca. Z tyłu tylko przepaść.

Sędzia Piotr MgłosiekSędzia Piotr Mgłosiek Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Piotr Mgłosiek - sędzia VII Wydziału Karnego Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków

Czekamy na Wasze komentarze:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.