Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

W czwartek resort zdrowia poda nową listę czerwonych stref, na której ma się znaleźć ponad sto powiatów i miast. Sytuacja jest coraz gorsza. W środę znów padł rekord: 6526 nowych zakażeń, 116 osób zmarło, zajętych jest 467 respiratorów.

W Krakowie liczba zakażonych wzrosła w ciągu tygodnia czterokrotnie – do ponad 1,7 tys. przypadków, zaczyna brakować miejsc w szpitalach.

W Warszawie zmarł zakażony koronawirusem nauczyciel jednej ze stołecznych szkół niepublicznych.

To kolejna śmierć nauczyciela, u którego zdiagnozowano COVID-19. Kilka dni temu zmarli 44-letnia pedagog z Zespołu Szkół w Osieku nad Wisłą i 31-letni nauczyciel ze szkoły podstawowej w Zawierciu. - Nastroje są minorowe - mówi Marek Ćwiek, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w Łodzi. Wylicza, że w mieście jest ok. 100 nauczycieli na kwarantannie i ciągle przybywa nowych. Podobnie jest w innych miastach.

Coraz więcej lekarzy i pielęgniarek choruje i trafia na kwarantannę

Centrum Zdrowia Dziecka wstrzymało przyjęcia na dwa oddziały, bo 26 pracowników jest zakażonych koronawirusem, a 100 skierowano na kwarantannę. Podobnie jest w gorzowskim Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie, gdzie choruje 30 pracowników. Placówka zaapelowała, by zgłaszały się do niej osoby (niekoniecznie z wykształceniem medycznym) gotowe do pomocy.

- U mnie trzech lekarzy jest zakażonych, w tym szef po sześćdziesiątce, kwarantanna u połowy personelu medycznego. Zostałem sam z koleżanką na 15-tysięczną populację. Pracujemy ponad siły. Tylko w poniedziałek zrealizowałem 250 porad. Tym bardziej bolą słowa pana Sasina - relacjonuje w mediach społecznościowych w zamkniętej grupie lekarz rodzinny.

Wśród lekarzy zawrzało po wtorkowej wypowiedzi wicepremiera Jacka Sasina w Polskim Radiu, że lekarze są mało zaangażowani i strachliwi, i to przez nich przegrywamy walkę z pandemią, bo odmawiają wykonywania swoich obowiązków.

"Jakby ktoś strzelił nas w mordę. Dwoimy się i troimy, aby ogarniać to całe, delikatnie mówiąc, zamieszanie. A widać, że oni już kombinują, aby całą winą obarczyć lekarzy" - napisał w mediach społecznościowych Przemysław Galbfach, Kierownik II Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Płocku.

Na słowa ministra zareagowało również Porozumienie Chirurgów "Skalpel": "Gdyby tylko pan Sasin jeszcze był uprzejmy zauważyć, że większość lekarzy i pielęgniarek w Polsce jest w wieku okołoemerytalnym (np. średni wiek chirurga to 58,5 roku) i zgodnie z art. 47 KP ludzie ci są chronieni prawem, to może by się trochę ogarnął i nie kompromitował powagi swojego urzędu".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.