Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie:listy@wyborcza.pl

– Pacjenci mogą liczyć na lekarzy, ale nie damy z siebie robić kozła ofiarnego politykom. Znamy te metody z przeszłości. To nie są chlubne metody. Wszystkie prorządowe media zostały rzucone na to, by zohydzić społeczeństwu lekarzy. Czekaliśmy na przeprosiny od wicepremiera Jacka Sasina za jego słowa, zamiast tego mamy nagonkę na nasze środowisko – mówi dr Magdalena Wiśniewska, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie.

Od wtorku PiS i związane z nim media powtarzają przekaz, że państwo dobrze sobie radzi w walce z pandemią, ale problemem są lekarze. Jak określił ich wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin: nie angażują się, bo się boją.

Szef Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja określił atak jako próbę przerzucenia na lekarzy odpowiedzialności za porażkę państwa w walce z pandemią.

Sytuacja jest coraz gorsza. Wczoraj znów padł rekord: 6526 nowych zakażeń, 116 osób zmarło, zajętych jest 467 respiratorów.

Zamiast przeprosin Sasina w prorządowych mediach zaczęły pojawiać się informacje o medykach uchylających się od pracy. "Lekarze na masową skalę ignorują wezwania do stawienia się w szpitalach!" – grzmiał portal wPolityce.pl.

PAP wyliczyła z detalami: na Opolszczyźnie na 179 powołanych przez wojewodów w ten sposób lekarzy i pielęgniarek pracę podjęło 13 osób, na Śląsku – 61 ze 132.

"Nie można przy tym zamykać oczu na twarde dane" – ubolewał na Twitterze Sasin. Wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł, lekarz, wytknął swoim kolegom po fachu, że kiedy szpitalny oddział przekształcany jest w covidowy, oni biorą zwolnienia albo składają wypowiedzenia.

Wojewodowie mogą kierować personel medyczny do pracy w określonych placówkach, bo obowiązuje stan epidemii. Lekarze zarzucają im jednak, że działają na oślep, bo trafiają one np. do samotnych matek, lekarzy emerytów czy osób chorych (a to zwalnia ich z obowiązku).

– Na Opolszczyźnie wezwanie do pracy dostała lekarka pogotowia, która rano miała zacząć dyżur w karetce specjalistycznej. Gdyby nie odmówiła, ta karetka byłaby wyłączona z pracy – mówi szefowa szczecińskiej OIL.

Wezwanie dostają też lekarze rodzinni, którzy teraz kierują pacjentów na testy wykrywające koronawirusa. W woj. warmińsko-mazurskim kilku zostało skierowanych do szpitala zakaźnego w Ostródzie.

– To ryzykowne, nieprzemyślane działanie. Jeśli zabraknie lekarzy rodzinnych, to pacjentów z COVID-19 w ciężkim stanie będzie za chwilę jeszcze więcej, bo stracą dostęp do szybkiej diagnostyki i opieki medycznej – mówi dr Jacek Krajewski, szef Porozumienia Zielonogórskiego.

Samorząd lekarski wystosował wczoraj list otwarty do mediów i polityków. "W obliczu pandemii, która jeszcze bardziej obnażyła problemy ochrony zdrowia, medycy potrzebuję realnego wsparcia, a nie codziennych nieprawdziwych, obraźliwych informacji na swój temat rozpowszechnianych przez niektórych polityków i media" – napisali lekarze.

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.