Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To, co piszę, może zszokować niewielką grupę z nas, w zasadzie tych, którzy z różnych względów nie śledzą uważnie działań rządu, prezydenta, związków zawodowych - mam tu na myśli "Solidarność". Pozostali, jak sądzę, zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i też dochodzą do podobnej konkluzji jak ja.

Na czym opieram swoje przekonanie? 28 września rząd przyjął projekt budżetu na rok 2021 - w części projektu dotyczącej ZUS, a dokładniej tej części, która nas interesuje - FUS, nie ma żadnej wzmianki o ewentualnych odpisach finansowych na e. stażowe - punkt taki nie istnieje. (Projekt budżetu jest publikowany w necie, łatwo sprawdzić).

Po rekonstrukcji rządu wiceprezesem Rady Ministrów, ministrem rozwoju, pracy i technologii został Jarosław Gowin. Polityk, który konsekwentnie od 2011 roku (do 2013 - PO), jest przeciwny wprowadzeniu emerytury stażowej (dał temu wyraz w 2016 roku przy zmianie wieku emerytalnego z 67/67 na 60/65 wraz z ówczesnym wicepremierem, ministrem finansów Mateuszem Morawieckim - argumentując swoje stanowisko twierdzeniem, że budżetu państwa nie stać na wprowadzenie stażówek).

Konsekwentnie swoje stanowisko podtrzymał w lutym b.r. - w wywiadzie udzielonym w Onet.pl zapytany o projekt prezydenta dotyczący emerytury powiązanej ze stażem pracy, stwierdził: "Budżetu państwa nie stać na nowe projekty społeczne, wręcz należy doprowadzić do tego, aby Polacy pracowali dłużej". Ponadto w niedawnym wywiadzie udzielonym Monice Olejnik oświadczył: "Jako wicepremier zrobię wszystko, żeby nie było dyktatu. Ani związków zawodowych, ani pracowników". Jarosław Gowin swoją osobą wzmocnił frakcję rządową, która jest przeciwna e. stażowym. Jak już we wcześniejszym poście pisałem, powołanie Gowina na ministra rozwoju, pracy i technologii jest odpowiedzią Zjednoczonej Prawicy na postulaty dot. stażówek.

Wielu z nas nadzieje na wprowadzenie e. stażowych wiązało z prezydentem Andrzejem Dudą. Nie były to bezpodstawne spekulacje. Opierały się one na deklaracji złożonej 5 maja 2020 roku w świetle fleszy i kamer, w której to Andrzej Duda zobowiązywał się, po wygraniu wyborów prezydenckich, do złożenia projektu ustawy dot. emerytury powiązanej ze stażem pracy.

Jak łatwo sprawdzić w Kancelarii Prezydenta nie są prowadzone żadne prace nad tą ustawą. Można wnieść przypuszczenie, że deklaracja prezydencka nie była nigdy poważnie brana pod uwagę w Zjednoczonej Prawicy, a obietnice prezydenckie nie są priorytetem prezesa, który tak naprawdę decyduje o kierunku polityki PiS i rządu. Przykładem potwierdzającym tę tezę jest fakt, potwierdzony medialnie przez pracowników Kancelarii Prezydenta, iż nie konsultowano, a w zasadzie nie informowano w początkowej fazie prezydenta o zmianach w rządzie, tak naprawdę jego rola została ograniczona do wręczenia nominacji nowym członkom rządu.

Prezydent Andrzej Duda w temacie emerytur stażowych okazał się na dzień dzisiejszy osobą nienachalnie prawdomówną, a tak pięknie mówiła o nim żona Agata Kornhauser-Duda w dniu ogłoszenia wyborów 12 lipca 2020 roku: "Nie znam nikogo bardziej uczciwego od mojego męża".

Reasumując, uważam, do czego mam prawo i jest to mój osobisty pogląd, że na obecną chwilę wprowadzenie emerytur stażowych jest mniej niż iluzoryczne.

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze. Wyborcza to Wy. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.