Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W tym momencie nie wiem, co robię. Piszę do Państwa, bo to woła o pomstę do nieba, jest godzina 0.20. Siedzę już ósmą godzinę z chorą mamą, która od 25 godzin nie spała. Nikogo nie interesuje, że odlatuje na twardym krześle. Tylko czekać, czekać, czekać. Jedna izolatka.

W pierwszej kolejności przyjmowani są pacjenci z karetki. My ze skierowaniem, na którym jest adnotacja: PILNE. Jak czytam, że premier ma wyniki, że już wszystko wiadomo, to chciałabym krzyczeć, wrzeszczeć na tej poczekalni, żeby wyrzucić z siebie ten żal.

Nie krzyknę, właśnie minęła ósma godzina, poproszono mamę na badanie na COVID. Mam czekać dwie godziny na wynik. Zobaczą, czy mama zostanie przyjęta, czy wróci do domu. Tylko tyle mam do napisania. Świat staje się ruiną. 

Czekamy na wasze listy, opinie, komentarze, analizy. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.