Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Po wypowiedzi ministra Sasina w Polskim Radiu, że lekarze są mało zaangażowani i strachliwi, i to przez nich przegrywamy walkę z pandemią, bo odmawiają wykonywania swoich obowiązków, w środowisku lekarskim zawrzało. "Zmasowany atak... Spece od nagonki dostali cynk od naczelnika dzisiaj celować w nieposłusznych lekarzy...?",  "...zaczyna się jazda po lekarzach. Będzie zaraz o samochodach i łapówkach", "Kiedy łapanki i masowe aresztowania? - ironizują lekarze. [cytaty to fragmenty wpisów z  lekarskich grup społecznościowych na Facebooku]. Są też wezwania do działania:

Każdy, kto się stawi na wezwanie [na oddział dedykowany leczeniu SARS CoV-2], powinien być przez własne środowisko tępiony za niszczenie dobrego imienia lekarza i niedbanie o interesy zawodowe. Natomiast kto może i chce, powinien zatrudniać się z własnej woli w tych placówkach, żeby wspomóc koleżanki i kolegów.

Nastroje "totalnego zażenowania" i "rezygnacji" podsycają materiały "wyprodukowane" przez prorządowe media. wPolityce.pl podało, że: "Np. w niedzielę 11 października miejscowy [opolski] wojewoda wysłał dużej grupie lekarzy wezwania do stawienia się w pracy, na froncie walki z COVID. Na 71 decyzji w tej sprawie, obejmujących 51 lekarzy, faktycznie pracę podjęły zaledwie trzy osoby! W poniedziałek 12 października było jeszcze: na 113 decyzji dla 88 lekarzy pracę podjęło również jedynie trzech". TVP Info również podjęło temat rewelacji wPolityce.pl. Komentarz młodego lekarza na FB:

 Czy ktoś widział, żeby w przypadku pożaru poniżano strażaków i straszono ich odpowiedzialnością? Żeby przydeptywano na wąż z wodą i pośrednio zachęcano gawiedź do podlewania benzyną tu i ówdzie? Chyba tylko gdy rządzą podpalacze.

W całym kraju nie ma już dawno miejsc dla chorych z COVID-19

"Czy [minister Niedzielski] zapomniał o tym, że przygotowanie szpitala do roli zakaźnego wymaga przebudowy i ludzi do pracy, a więc czasu i pieniędzy? Nie, gdyż od samego początku te zarządzenia [o tworzeniu miejsc intensywnej terapii dla zakażonych COVID-19] pozostają fikcją. Tworzone po to, aby zrobić konferencję prasową i zmazać ze swoich rąk krew ludzi, którzy na naszych oczach umierają i będą umierać z braku pomocy" - pisze na Facebooku Tomasz Siegel, kierownik Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie. Podważa słowa nowego ministra zdrowia, który zapewnia w wywiadach, że rząd jest gotowy na drugą falę koronawirusa.

Był czas, kiedy można było stawiać wielkie namioty i tam umieszczać chorych. Szkolić wojsko, chętnych obywateli do pomocy, a przez kilka miesięcy nic się nie działo. Dlaczego lekarze z wojskiem i rządem nie siedli w sztabie kryzysowym i nie dyskutowali na ten temat?

Masowe protesty czy masowe ucieczki?

Lekarze od wielu miesięcy alarmują, że są zagrożeni, przemęczeni, muszą (w niecovidowych) placówkach sami zaopatrywać się w przyłbice i maseczki, w stosunku do ich zawodu zaostrza się kodeks karny, właśnie stracili preferencyjne zasady dotyczące wysokości zasiłku chorobowego oraz możliwości świadczenia pracy w czasie zasiłku i dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Dlatego Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie przypomniała kampanię "Nie zapominaj", w której skatalogowane są wieloletnie zaniedbania i niskie nakłady na ochronę zdrowia. Żądają przeprosin za "przerzucanie odpowiedzialności na lekarzy za wieloletnie zaniedbania ochrony zdrowia przez polityków".

"Pycha, pogarda, ignorancja i całkowity brak empatii to mało powiedziane" - zareagował prof. Michał Nowicki (Klinika Nefrologii, Hipertensjologii i Transplantologii Nerek Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi).

Przemysław Galbfach, Kierownik II Oddziału Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej w Wojewódzkim Szpitalu

Zespolonym w Płocku: "Dzisiaj w pracy wszyscy moi koledzy mieli takie same odczucia. Jakby ktoś strzelił nas w mordę. Dwoimy się i troimy, aby ogarniać to całe, delikatnie mówiąc, zamieszanie. A widać, że oni już kombinują, aby całą winą obarczyć lekarzy".

Na słowa ministra zareagowało również Porozumienie Chirurgów "Skalpel": "Gdyby tylko pan Sasin jeszcze był uprzejmy zauważyć, że większość lekarzy i pielęgniarek w Polsce jest w wieku około emerytalnym (np. średni wiek chirurga to 58,5 lat) i zgodnie z art. 47 KP ludzie ci są chronieni prawem, to może by się trochę ogarnął i nie kompromitował powagi swojego urzędu".

Czy słowa Sasina mogą przelać czarę goryczy lekarzy i mimo pandemii przystąpią do protestu i będą wykonywać zabiegi tylko ratujące życie? Porozumienie Rezydentów na razie poddaje taką możliwość pod debatę. Nawet jeśli dojdzie do takich ustaleń, miną tygodnie, a liczba zakażonych teraz z dnia na dzień jest coraz większa. Pytanie zatem brzmi, czy po takich słowach lekarze będą chcieli brać dodatkowe dyżury, pracować w niezabezpieczonych miejscach, narażać swoje życie lub de facto leczyć na dwa etaty. Czy ortopeda stawi się na covidowy oddział? 

Przy pierwszej fali byłem gotowy na duże poświęcenia i szykowałem się do scenariusza włoskiego, co się na szczęście nie spełniło. Teraz nieprzygotowanie systemu można w 99 proc. złożyć na karby polityków i decydentów, więc jeśli ktoś oddelegowywałby mnie na oddział COVID, poszedłbym na zwolnienie z jakiegokolwiek powodu. Nie musimy  się teraz poświęcać, bo państwo nie przygotowało się do drugiej fali pandemii. Jak coś pójdzie nie tak, to prokurator nie będzie miał wątpliwości, że ty podjąłeś się tej pracy, pomimo że widziałeś, jakie są warunki pracy i jakie masz kwalifikacje (wpis lekarza rezydenta).

Czekamy na wasze listy, opinie, komentarze. Wyborcza to Wy. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.