Czy możemy wreszcie przyznać, że szkoła oparta na metodzie ZZZ jest absolutną stratą czasu i energii dla wszystkich? Szkoła taka, do jakiej chodziliśmy, jest po prostu bez sensu. Ta formuła już się dawno wyczerpała.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

LIST OTWARTY

Koniec zabawy, bo zrobiło się poważnie!

Minęło niecałe półtora miesiąca od chwili powrotu do szkoły. Spróbowaliśmy, zaryzykowaliśmy… i po prostu jebło.

Nawet stłuczony termometr nie pomaga. Ludzie w całym kraju chorują i umierają!!!

Już kilka dni temu przekroczyliśmy liczbę łóżek przewidzianych dla oddziałów zakaźnych (na czas pokoju – ok. 3200), a z dnia na dzień mamy olbrzymi przyrost nowych hospitalizowanych (dzisiaj 4407). To powoduje, że skądś te łóżka trzeba zabrać, że trzeba przekierować odpowiedni personel, żeby opiekował się chorymi. Co to powoduje? Że tych lekarzy, łóżek, respiratorów zaczyna brakować w innych miejscach. W naszej służbie zdrowia od lat konsekwentnie demolowanej… za chwilę wystąpi błąd systemu. Ludzie będą umierać na COVID-19 i na brak opieki medycznej, bo nie będzie gdzie człowieka położyć ani nie znajdziemy rąk do pracy.

Jeżeli ktoś nie wierzy… polecam spojrzeć na statystyki wszystkich zgonów w szczycie pandemii w Hiszpanii, Włoszech, Francji, Anglii. Wszędzie tam średnia dobowa liczba zgonów wzrastała dwukrotnie!!!

Nie piszę tego, żeby straszyć, ale trochę nas wybudzić ze snu. Jak to mówił Tyrion Lanister („Gra o tron”):

„Większość ludzi woli przeważnie zaprzeczać okrutnej prawdzie, niż zajrzeć jej w oczy”.

No więc kochani. Jak do tej pory w systemie edukacji zastosowaliśmy trzy strategie:

- Jakoś to będzie,

- Wyparcie,

- Stłuczony termometr.

No i się „nie udało”.

Szkoły jednak muszą działać, bo nasza gospodarka umrze. Nasza władza tego nie mówi, ale spójrzcie, że coraz mniej o tarczach, zapomogach. Coraz większy nacisk na edukację stacjonarną, coraz więcej odmów ze strony sanepidu. Ale mówią to też nam lokalni przedsiębiorcy. Mówią to artyści, którzy z dnia na dzień musieli się całkowicie przebranżowić. Wiele gałęzi gospodarki już umarło, a państwo ma coraz mniej pieniędzy. Nie ma nawet na zakup leku remdesivir (bo kupionych 200 dawek starczy jedynie na terapię dla garstki przyjaciół królika).

Może w końcu warto wprowadzić do dyskusji publicznej temat 'baniek szkolnych' albo jakichkolwiek innych konstruktywnych metod rozwiązywania problemów? Czy możemy w końcu przestać się oszukiwać i przyznać to z pełną świadomością, że w obecnych czasach realizacja podstaw programowych jest wszystkim do niczego nie potrzebna. Czy możemy wreszcie przyznać, że szkoła oparta na metodzie ZZZ jest absolutną stratą czasu i energii dla wszystkich? Szkoła taka, do jakiej chodziliśmy, jest po prostu bez sensu. Ta formuła już się dawno wyczerpała.

W obecnych czasach od szkoły wymagam:

  • możliwego ograniczenia ryzyka dla społeczeństwa, poprzez ograniczenie liczby kontaktów społecznych;
  • możliwego ograniczenia potrzeby wykorzystywania komunikacji zbiorowej (szczególnie w kontekście społeczności wiejskich);
  • pogłębiania relacji przez skupienie się na większym i bardziej intensywnym kontakcie w swojej (ograniczonej) bańce społecznej oraz ze swoim nauczycielem;
  • wspierania rozwoju kompetencji kluczowych (kreatywność, krytyczne myślenie, kompetencje społeczne, komunikacja, przedsiębiorczość, kompetencje cyfrowe, myślenie algorytmiczne, myślenie problemowe).

Dlatego też zacznijmy zmieniać tę edukację.

  • Szanowny MEiN-ie - ściągnij toksyczne usztywniające obostrzenia (m.in. w ramowych planach nauczania) i zredukuj podstawę programową. Daj również jasny sygnał, że chcesz przemyśleć sprawę tych trawiących nasz system edukacji egzaminów.
  • Szanowni rodzice i nauczyciele - nasze zdrowie i życie jest ważniejsze od tych idiotycznych kilku procent na egzaminie. Dajmy dzieciom oddech, bo za chwilę dostaną niewydolności szkolnej.
  • Drodzy dyrektorzy i organy prowadzące - dajcie sobie na wstrzymanie. Zaufajmy sobie nawzajem! Dajmy sobie więcej elastyczności i przestańmy się wzajemnie ścigać w przerzucaniu karteczek, które nie mają na nic wpływu.
  • Szanowni posłowie, senatorowie i Panie prezydencie - wesprzyjcie nasz oddolny projekt zmian w prawie oświatowym, który jest pierwszym krokiem.  
Kochani!!! Nie ma czasu. Musimy zacząć działać już, bo każdy następny dzień to więcej strachu, zachorowań i zgonów.

Czekamy na Wasze listy, komentarze, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Tyle że to wymagałoby obecności u steru ludzi myślących i otwartych. A jak jest? Wszyscy widzą.
już oceniałe(a)ś
39
0
MEN żyje świadomie w świecie fikcji i kłamstwa. I to się nie zmieni.
już oceniałe(a)ś
33
0
Moje dziecko wróciło w środę z gorączką ze szkoły. Patrzę w librusa, tam połowa nauczycieli na zwolnieniach. Szukam w internecie, czy przypadkiem ktoś nie jest na kwarantannie. No jest, jeden nauczyciel. Szkoła otwarta, dzieci chodzą do szkoły, lekcji nie ma kto prowadzić. Pięknie. Już widziałam oczyma wyobraźni, mamiona rządowymi "przekazami dnia" jak młodzież przestrzega reżimu sanitarnego. Ale mówię sobie, porozmawiam z córką i dowiem się, jak to jest na prawdę. I co? Słyszę, że dzieciaki mają to w czterech literach i mało tego; standardem jest dzielenie się z klasą przyniesionym z domu lub zakupionym w Biedronce piciem po kolei, z gwinta, aż całe picie zniknie. W sumie w normalnych czasach postawa godna pochwały, dzielenie się z bliźnim będącym w potrzebie rzecz piękna ... ale .... Myślę sobie dalej ... no i wymyśliłam, że może być to COVID. Dzwonię do lekarza POZ i zamawiam teleporadę. Zadzwonią na drugi dzień, zacznie się coś dziać. To co mnie martwi to to, że chodzę do pracy do ludzi, sprawujemy codzienną opiekę nad 88 letnią babcią, która niestety sama o siebie już nie zadba. Zostawienie jej nawet na 3 dni samą oznaczałoby jej śmierć. Wiedziałam, że na test nie ma szansy, zatem poszukaliśmy komercyjnego punktu. Na drugi dzień teleporada. Przepisany syrop. Mamy zadzwonić za 2-3 dni jak się nie poprawi. Standard. Z tym, że za 2-3 dni wypada sobota i niedziela. No ok. Nie ma wyjścia. Umawiam córkę na komercyjny test, dzwonię do szefa, że muszę poddać się samoizolacji i jak wszystko dobrze pójdzie, to na drugi dzień wracam do pracy, modląc się, że wynik okaże się negatywny. Jedziemy samochodem, teraz już można, dobre i to. Jesteśmy punktualnie na umówioną godzinę. Badanie poszło sprawnie, ja stałam się "lżejsza" o 495 zł. . Dzisiejszy poranek. Pierwsze co robię, to loguję się na stronie wyników, sprawdzam ... uff NEGAT ... możemy dalej normalnie żyć. Dzwonię do szefa, że będę za godzinę w pracy, szef przeszczęśliwy :)) Po co to piszę? Ano po to, żeby pokazać, że każda rodzina ma różne priorytety. Dla naszej rodziny na ten moment ważne jest dziecko, jego rozwój, możliwość nawiązywania relacji z rówieśnikami. Ale też mamy pod opieką osobę starszą, schorowaną i nie chcemy, by stała się kolejną liczbą w statystykach jako zmarła z powodu COVID z chorobami współistniejącymi lub odeszła, bo nie moglibyśmy zapewnić należytej opieki.
Dla nas optymalnym rozwiązaniem na tą chwilę jest zamknięcie przynajmniej szkół średnich i przejście ich na zdalne nauczanie. Doświadczenie jak to działa mieliśmy w drugim półroczu ósmej klasy; roku niełatwego, bo kończącego się egzaminem ósmoklasisty. Wiem, że system zdalnego nauczania nie jest doskonałym rozwiązaniem, ale nam oszczędziłby wielu zmartwień.
@Doris_W
A nie będzie tak, ze Ty pójdziesz do pracy, a dzieciaki będą się nawzajem odwiedzać w domach, robiąc dokładnie to samo co w szkole, i w sumie na jedno wyjdzie?
już oceniałe(a)ś
4
7
@Doris_W
Dokładnie, trzeba wprowadzić nauczanie hybrydowe dostosowane do potrzeb i możliwości poszczególnych grup wiekowych, do tego większa swoboda decyzji dla dyrektorów szkół, bo inne uwarunkowania ma wielkomiejski moloch na tysiąc uczniów a inne małomiasteczkowa szkoła dla 300 dzieciaków
już oceniałe(a)ś
3
0
@vixen40
Moje dziecko chodzi do szkoły oddalonej ok 1h jazdy tramwajem. Cała jej klasa jest "porozrzucana" po mieście. Mąż pracuje w domu. Nawet jeśli się z kimś spotka, to nie będzie to grupa kilkuset dzieciaków łażących bez celu po korytarzu, czy stłoczona w łazience pod pretekstem mycia rąk. Nie twierdzę, że na 100% unikniemy zakażenia, ale z pewnością możemy je zminimalizować.
PS.
Dzisiaj wieczorem pojawiło się info, że równoległa klasa przeszła na zdalne nauczanie ze względu na potwierdzony przypadek COVID 19 u ucznia.
już oceniałe(a)ś
3
0
@Doris_W
A może tak konkretnie - jaka to szkoła i gdzie ?
już oceniałe(a)ś
0
5
Szanowny Pan z księżyca spadł i nie wie, kto jest kuratorem a kto ministrem tego bajzlu? Pan myśli, że to są partnerzy do takich zmian?
już oceniałe(a)ś
16
0
Z byka pan spadł? Jedyne, co obecna ekipa potrafiła zrobić, to likwidacja gimnazjów, i to w okresie, kiedy model podstawówka/gimnazjum/liceum ustabilizował się i zaczął przynosić faktyczne, mierzalne korzyści. A pan by chciał jakiejś rewolucji.
już oceniałe(a)ś
7
0
COVID - plan dla szkół? Ja o 8% ograniczyłam czas pobytu mojego dziecka w szkole. Jak?
Wypisując go z WDŻ i religii. Miej osób spotyka w MPK bo raz ma na później a raz wychodzi wcześniej. Dodatkowo jeszcze nie chodzi na kurs do bierzmowania gdzie ksiądz zaprasza 3 różne szkoły na 1 godzinę.
@ateistazkrakowa
W mojej rodzinie zrobiono to samo.
już oceniałe(a)ś
1
0
Problem w tym, że w ostatnim zdaniu autor wymienił cele Kaczyńskiego.
już oceniałe(a)ś
5
0
Dobrze by było jakby Autor owego listu spokojnie wytłumaczył ludzkimi słowami o co mu chodzi bo jakoś ja nie wiem co znaczą ZZZ albo "bańki szkolne". Jak się pisze list otwarty to trzeba wyjść ze swej bańki i gadać po ludzku.
@emcza
ZZZ - Zakuć Zdać Zapomnieć. "bańka szkolna" to idea antywirusowa, głosząca, że dzieci stykające się w obrębie swojej klasy tworzą tzw. bańkę szkolną i dlatego to niby jest bezpieczne
już oceniałe(a)ś
12
0
@emcza
ZZZ to skrót od "Zakuć - Zdać - Zapomnieć". Chodzi o taki system "uczenia się", którego celem nie jest zdobycie umiejętności rozumienia zjawisk zachodzących w dowolnej dziedzinie wiedzy, nawet nie przyswojenie sobie jakiejś wiedzy ale tylko i wyłącznie zdanie egzaminu.
W tym celu, przed egzaminem, należy "zakuć" czyli nauczyć się na pamięć jakichś danych, dat, formułek, następnie zdać egzamin, po czym szybko zapomnieć to wszystko, co się "wkuło", bo "łeb nie śmietnik", trzeba w głowie zrobić miejsce na następną porcję informacji, które według tego samego schematu przepłyną przez pamięć ucznia/studenta.
Rezultatem takiej metody "uczenia się" jest fakt, że uczeń/student po upływie kilku lat nie jest w stanie odpowiedzieć poprawnie na pytania, na które odpowiedział cztery -pięć lat wcześniej.
już oceniałe(a)ś
10
0
@emcza
Zakuć, Zaliczyć, Zapomnieć. Nie studiowałeś w Polsce? ;-)
już oceniałe(a)ś
1
0
@Franek.Dolas
ZZZ jest o szkole

Jesli juz mowisz o studiach, to do ZZZ dochodzilo czwarte Z, zgadza sie?
już oceniałe(a)ś
0
0