Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

– Odebrałem dziś telefon ze szpitala powiatowego na Mazowszu. Szukają respiratora dla pacjenta z COVID-19. Nie znaleźli w całym województwie. Mają 24 godziny, potem będzie za późno – mówił nam wczoraj dr Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie profilaktyki zakażeń.

W środę padł kolejny rekord zakażeń – 3003 nowe przypadki i aż 75 zgonów (wykonano w ciągu doby 44 tys. testów). Pacjenci z COVID-19 są już leczeni na tych samych oddziałach co pozostali chorzy.

– U mnie na szpitalnym oddziale ratunkowym leży dwóch pacjentów z COVID-19. Tydzień temu przy pacjencie z dodatnim wynikiem zamykali oddział, dziś codziennie COVID-19, więc musieliby codziennie zamykać – relacjonuje lekarz w zamkniętej grupie dla medyków w mediach społecznościowych.

Mieszanie pacjentów z koronawirusem i innych chorych grozi kolejnymi ogniskami wirusa w szpitalach. Do tej pory zakażenie potwierdzono u prawie 1,4 tys. lekarzy, 3,2 tys. pielęgniarek, ponad 300 ratowników medycznych.

Na granicy wydolności są m.in. szpitale w Gdańsku i w Krakowie, Cieszynie, Radomiu. W Warszawie niemal wypełnione są: Szpital Zakaźny, szpital MSWiA oraz Wojskowy Instytut Medyczny. Na 76 respiratorów dla chorych na COVID-19 na Mazowszu zajętych jest już 46 aparatów.

Tak jest w całym kraju. Tydzień temu w użyciu były 152 urządzenia, dzisiaj już 283 respiratory. Według danych resortu zdrowia dla pacjentów z COVID-19 jest ich w sumie ok. 800 i 9 tys. łóżek.

– W dokumentach wojewodów dla ministra zdrowia sytuacja jest opanowana, w rzeczywistości to zapaść – mówi dr Grzesiowski. Rozjeżdżają się też statystyki sanepidu i wojewodów co do liczby hospitalizowanych pacjentów z koronawirusem.

Lekarz podaje przykład z Wybrzeża. – Szpital raportuje, że ma 30 respiratorów, a tak naprawdę zdatnych do użycia i z ludźmi do ich obsługi tylko cztery. Do oficjalnych statystyk wlicza te z magazynów czy przeznaczone dla innych chorych.

– Nawet gdybyśmy mieli te urządzenia, to brakuje pielęgniarek intensywnej terapii. Bez właściwego przygotowania łatwo o śmiertelny błąd w tego typu leczeniu – dodaje Iwona Borchulska z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Z Ministerstwa Zdrowia zamiast propagandy sukcesu zaczynają wypływać coraz bardziej alarmistyczne komunikaty. We wtorek wieczorem w TVP Info szef resortu Adam Niedzielski ostrzegł, że dochodzimy do granicy wytrzymałości systemu.

W czwartek poznamy nową listę stref żółtych i czerwonych, wśród nich najpewniej znajdzie się Warszawa. Przywrócone będą szpitale jednoimienne – po jednym w województwie. Policja zapowiada mandaty za brak maseczek.


– Coraz więcej osób jest zniechęconych reżimem sanitarnym. Ale maseczki są skuteczne i trzeba je nosić. Ale od kiedy w czasie kampanii wyborczej pandemia została upolityczniona, trudno przekonać społeczeństwo do ponownego wysiłku i mobilizacji – mówi dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.