Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pięciu Polaków zginęło na autostradzie A1 w nocy z wtorku na środę niedaleko miejscowości Wildeshausen. Bus, którym jechali, wbił się w tył jadącej wolno ciężarówki. Zdaniem policji nie było śladów hamowania. Ten tragiczny wypadek skłonił naszego czytelnika do napisania listu do "Wyborczej".

Półświatek branży "busiarskiej"

Już dwukrotnie chciałem zainteresować jakąś redakcję sytuacją kierowców busów, którzy wożą ludzi do pracy w Europie. Ciągle się słyszy, że kierowca zasypia i dochodzi do tragedii.

Ile osób musi zginąć, żeby ktoś tym problemem się zajął? Kierowcy są przemęczeni, często po przybyciu do państwa docelowego nie mają gdzie odpocząć – śpią na parkingach i wracają do kraju, narażając siebie, pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego. Zdarza się, że zażywają amfetaminę, żeby nie zasnąć. Pracują na umowach śmieciowych. Wytworzył się prawie półświatek branży "busiarskiej".

Właściwie mógłby istnieć, gdyby nie fakt, że coraz częściej dochodzi do wypadku, gdzie sprawcą jest kierowca busa, który zasypia z przemęczenia.

stały czytelnik

Czekamy na Wasze komentarze dotyczące nie tylko sytuacji kierowców busów. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.