Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Wyrażamy nasze poparcie dla wysiłków na rzecz podniesienia świadomości społecznej na temat problemów dotyczących społeczności lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych" - czytamy w liście ambasadorów kilkudziesięciu krajów w Polsce, o którym poinformowała ambasador USA Georgette Mosbacher.

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Największym zagrożeniem dla cywilizacji jest ciemnota, nieuctwo, intelektualna ociężałość. Stąd bierze się agresja wobec innych ludzi, hamowanie postępu, dyskomfort życia, ignorowanie globalnych zagrożeń, ludzka krzywda i niesprawiedliwość.

Władza buduje świat, opierając się na ignorancji

Dziś władza w Polsce buduje przestrzeń publiczną, reguły społeczne i polityczne, świadomość obywatelską, relacje międzyludzkie w mikro- i makroskali właśnie na nieuctwie i na ignorancji. Buduje je na piramidalnych bzdurach, a używając matematycznych terminów - na sprzecznych aksjomatach i pojęciach pierwotnych.

Chroniczna niewydolność aparatu pojęciowego ogromnej części ludzi władzy, ich głęboki i trwały deficyt

intelektualny, lęki, fobie i frustracje, które z powodzeniem leczy współczesna psychologia, psychiatria i neurologia, nie mogą być wyznacznikiem polityki blisko 40-milionowego państwa położonego w XXI wieku w środku Europy. Stan taki, katastrofalny dla polskiego społeczeństwa, potęgowany jest tym, że rządzące ugrupowanie, mając często świadomość kalectwa umysłowego propagowanych poglądów, dla własnych „podwórkowych” celów, chociażby poszerzania elektoratu o ludzi słabiej wykształconych, o bardzo przeciętnej bądź umiarkowanej inteligencji, świadomie i z premedytacją podgrzewa lęki i fobie społeczne. Taka władza rodzi agresję i rozbudza uprzedzenia, prowadzi do budowania poczucia oblężonej twierdzy, zarówno w odniesieniu do imigrantów, osób o poglądach lewicowych, postępowych, liberalnych i proeuropejskich, jak i w stosunku do środowiska LGBT.

Stworzenie sztucznego wroga to cynizm

To cynizm i skrajny polityczny egoizm, niewyobrażalna nieodpowiedzialność wobec państwa i współobywateli. Wskazywanie sztucznego wroga ludziom prostym bądź tym, którzy doznali krzywd i upokorzeń, którym życie układa się znacznie poniżej ich ambicji i oczekiwań.

Musiało aż dojść do publicznego obwożenia się po ulicach z tekstem, że zbiór osób nieheteronormatywnych jest właściwym podzbiorem zbioru pedofilów, aby wreszcie ktoś głośno krzyknął: "Bzdura!". I tu dopiero narodził się (również w opozycyjnym środowisku) prawdziwy problem. Osoba, która to wykrzyczała, nie zrobiła tego dostatecznie grzecznie i czarująco.

Tymczasem nie przeszkodziło to Noamowi Chomsky’emu i innym intelektualistom światowej marki poręczyć za Margot.

Na bzdurach zrodził się faszyzm, hitleryzm i narodowy socjalizm. „Auschwitz nie spadło z nieba.”

I to właśnie na bazie bzdur, nieuctwa i ciemnoty rodzi się współczesny polski faszyzm. Kilkadziesiąt lat po hitleryzmie, zrównaniu przez faszystów Polski z ziemią, zamordowaniu milionów polskich obywateli. Po Holocauście.

A co ma wspólnego z tym wszystkim nauka rozumowania: matematyka i logika? Oto przykład:

1 sierpnia ci, którzy uważają się za polskich patriotów, czczą publicznie pamięć walczących z faszyzmem warszawskich powstańców. 11 listopada te same osoby obnoszą się z faszystowskimi hasłami na Marszu Niepodległości. Trudno doszukać się tu logiki. Prawdopodobnie nikt z nich nie słyszał o Arystotelesie, o klasycznej logice czy o regule „tertium non datur”.

Rzadko kto z politycznej opozycji zajmuje dostatecznie wyraziste i konsekwentne stanowisko wobec narzucanych przez rządzących w przemyślany sposób ewidentnych bzdur, wobec agresji w stosunku do środowiska LGBT. Większość liderów parlamentarnej opozycji unika jak ognia jasnej wykładni postępowych, naukowych poglądów. Bo dla nich najważniejsze jest to, aby nie narazić się części własnego elektoratu.

Opozycja cierpi na brak liderów, którzy mieliby skrystalizowane, jasne poglądy na miarę kolejnych dziesięcioleci XXI wieku i potrafili je logicznie i cierpliwie prezentować, przekonując do nich masy wyborców. Nieprecyzyjne, często po prostu błędne kalkulacje opozycji dotyczące poglądów i preferencji własnego elektoratu dają opłakane rezultaty, a przykładem jest bardzo niekonsekwentny stosunek Platformy Obywatelskiej do środowiska LGBT.

Tymczasem z wywiadów z Margot i z codziennych doniesień medialnych wynika, że państwo prawa już u nas nie istnieje. Zaś stopniowo realizuje się w skali makro stanfordzki eksperyment więzienny Zimbardo.

Uratuje nas tylko edukacja?

Podstawą przeciwdziałania bzdurom jest nowoczesna edukacja. Oparta na racjonalistycznych i naukowych fundamentach. Tymczasem, poza nielicznymi wyjątkami, polska szkoła w ogóle intelektualnie nie rozwija.

Tragiczny stan nauczania matematyki i logiki, fundamentów racjonalnego postrzegania świata, brak logiki matematycznej, teorii modeli, teoretycznej fizyki oraz filozofii daje opłakane rezultaty, zwłaszcza kiedy młody człowiek musi zmierzyć się ze skomplikowanymi problemami współczesnego świata.

Dlatego bzdury na temat LGBT znajdują w polskim społeczeństwie tak szeroką aprobatę.

Przecież gdy dobrze się przyjrzeć, to zakres dzisiejszej matematycznej matury to plus minus zakres zadań z egipskiego Papirusu Rhinda z 1650 roku przed naszą erą, który jest kopią wcześniejszego tekstu, z czasów Amenemhata III, z lat 1976-1794 p.n.e. Zawarte w nim zadania - średnie, arytmetyczne i geometryczne ciągi, równania liniowe, sito Eratostenesa - mogłyby z powodzeniem służyć w Polsce na maturze podstawowej. Znajomość papirusów - moskiewskiego z 1900 roku p.n.e. i berlińskiego z 1300 roku p.n.e. - pozwalałaby bez większych kompleksów przystąpić do matury rozszerzonej.

Tak prezentuje się intelektualny i logiczny warsztat współczesnego maturzysty, na co dzień konfrontowanego z zalewem bzdur i absurdów. Współczesna fizyka w szkole to bardziej pogadanki niż matematyka. Czemu unika się analizy matematycznej, która w naturalny i życzliwy rozumowi sposób wyjaśnia wiele zagadnień współczesnego świata, w tym nauk społecznych? Przecież jej początki obecne są już u Newtona i Leibniza, a od „Analyse des infinimet petits pour l’intelligence des lignes courbes” (Analiza wielkości nieskończenie małych dla zrozumienia problemów odnoszących się do linii krzywych) Guillaume’a Francisa Antoine’a, markiza de l’Hospital, minęły ponad cztery wieki. Czy taka cenzura

wolnomyślicielskich i piekielnych treści dobrze służy młodym ludziom?

Matematyka niezbędna do poznania skomplikowanego świata

Dobrze nauczana matematyka, teoretyczna fizyka oraz logika kształtują ścisłe i racjonalne myślenie. Z powodu słabego ich nauczania brakuje wśród ludzi ukształtowanej naukowej, matematycznej i logicznej kultury, niezbędnej dla racjonalnego i głębokiego analizowania skomplikowanych procesów współczesnego świata.

Kiedy jeden z największych geniuszy wszystkich czasów Kurt Goedel, by uzyskać obywatelstwo amerykańskie, zdawał egzamin ze znajomości amerykańskiej konstytucji, postanowił, że publicznie wykaże przed szacowną komisją wewnętrzną sprzeczność tego aktu. Dopiero Einstein z trudem odwiódł przyjaciela od tego zbożnego zamiaru. Einstein podzielał oczywiste spostrzeżenia Goedla, lecz kierowały nim praktyczne pobudki. Goedel odstąpił od swych zamiarów i uzyskał amerykańskie obywatelstwo w 1948 roku. Czy dziś, po kilkudziesięciu latach, w Polsce pojawiłby się taki dylemat?

Od lat rodzima prawica obnosi się z elementarną matematyczną ignorancją, że lewica intelektualnie pobłądziła, nie tolerując nietolerancji prawicy. Autorom tej „podręcznikowej” bzdury polecam klasyczne i powszechnie znane dokonania Goedla, Russella i Tarskiego.

Cytując „Dezyderatę”: „…wysłuchajmy innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść…”. Ale nie tolerujmy ich nietolerancji.

Robert Drachal - matematyk, wykładowca Collegium Civitas, członek zarządu Unii Europejskich Demokratów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.