Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto – prof. Władysław Bartoszewski zostawił nas z tym stwierdzeniem, a sędzia Igor Tuleya w grudniu 2017 r. dokonał właśnie takiego wyboru – pomiędzy trudną uczciwością a łatwą nieuczciwością. Nakazał wtedy prokuraturze prowadzenie śledztwa w sprawie nieprawidłowości podczas słynnego głosowania w Sali Kolumnowej w grudniu 2016 r. Czy miał świadomość, że będzie miał z tego powodu ogromne problemy? Było to łatwe do przewidzenia, choć skala problemów okazała się niespotykana.

Śledztwo zostało już dawno (i ponownie) umorzone, a osoby, które miały składać fałszywe zeznania, nie są niepokojone. Za to sędzia Tuleya w poniedziałek może być zawieszony przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Scenariusz nieprawdopodobny – sędzia, który sądził w sprawie, może zostać jedyną osobą w niej skazaną. A do tego sądzony przez osoby, które nie powinny orzekać. Nic nie dają wnioski Komisji Europejskiej, orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, wysłuchania w Parlamencie Europejskim – walec politycznej represji sunie naprzód.

Ci, którzy będą orzekać w sprawie Igora Tulei, też kiedyś stawali przed wyborem i zdecydowali się wystartować w konkursie przed pełną politycznych nominatów Krajową Radą Sądownictwa. Wiedzieli, że to parodia przyzwoitego konkursu: kilkanaście minut rozmowy, pobieżna ocena dorobku i brak możliwości skutecznego odwołania się do sądu przez ich konkurentów. Trzeba było tylko przymknąć na chwilę oczy, odbierając pospiesznie od prezydenta podpisaną nominację do Izby. Pewnie uważają, że się opłaciło. Mają teraz mało pracy w Sądzie Najwyższym za najwyższe pieniądze, zarabiają nawet lepiej niż ten, który im tę nominację wręczał.

To do nich teraz należy zadanie odpierania działań instytucji europejskich i spacyfikowanie sędziów. Już to, że w poniedziałek będą orzekać, ma być jasnym sygnałem dla sędziów, że każdy, kto się zbuntuje, powinien się spakować, bo w krótkim czasie, jak do sędzi Beaty Morawiec z Krakowa, mogą zapukać funkcjonariusze na przeszukanie albo z wnioskiem o uchylenie immunitetu.

Jeśli nawet Izba nie uchyli immunitetu Igorowi Tulei, to nie można odetchnąć. Bać się mają ci, którzy byli przyzwoici, i niech każdy następny się zastanowi. Dlatego w poniedziałek o godzinie 10 będziemy z Igorem Tuleyą przed Sądem Najwyższym. Niech się władzy nie wydaje, że jest osamotniony, a sędziowie będą spełniać jej polityczne życzenia. Nie ma i nie będzie na to zgody.

Bartłomiej PrzymusińskiBartłomiej Przymusiński Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

Bartłomiej Przymusiński – rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

Czekamy na Wasze listy, komentarze, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.