Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziś (1 października) na stronie Funduszu Gwarancyjnego tutaj link można składać wnioski o zwrot pieniędzy za wyjazd odwołany lub który się samemu odwołało z powodu COVID-19.

Proces jest bezsensownie skomplikowany, a ilość wymaganych danych klienta zdumiewająca. Dla przykładu żądają: adresu zameldowania (!), adresu zamieszkania, adresu korespondencyjnego.

Oraz pełnych danych osobowych.

Ale okazuje się, że zwroty nie dotyczą podróżnych, a takich jest bardzo wielu, którzy w biurach podróży wykupili tylko przelot. Ci nie dostaną zwrotu z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, tylko w dalszym ciągu maja czekać aż 194 dni od złożenia rezygnacji.

Lecieli tymi samymi samolotami, zapłacili w tych samych biurach, ale z tajemniczego powodu zostali pominięci.

Każdy pomysł PiS, każda zmiana, ustawa, projekt to kolejne niedoróbki, nieprzemyślane a często bezsensowne przepisy.

czytelnik

Czekamy na wasze listy, interwencje, piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.