Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tracimy nasze dziedzictwo. Są w Polsce górskie lasy o niezwykle dużej przyrodniczo wartości. Ostoja dużych drapieżników: siedlisko wilka, rysia, niedźwiedzia, żbika i orła przedniego, ale niestety grozi im zagłada.

Po Puszczy Białowieskiej największe skupisko drzew o wymiarach pomnikowych i gatunków charakterystycznych dla starych lasów znajdziemy w zachowanych fragmentach Puszczy Karpackiej. Jedynie niewielka część tych terenów objęta jest ochroną rezerwatową. Plan utworzenia Turnickiego Parku Narodowego powstał już 35 lat temu. W 2016 roku została złożona przez stronę społeczną kompromisowa propozycja utworzenia rezerwatu – Reliktowa Puszcza Karpacka – na części planowanego parku. Nic z tym projektem się nie wydarzyło. 17 lat temu z inicjatywy samego Nadleśnictwa Stuposiany powstał plan utworzenia rezerwatu Las Bukowy pod Obnogą. Niestety, on również został odłożony na półkę.

W obronie bieszczadzkich lasów.W obronie bieszczadzkich lasów. Fot. Katarzyna Laskowska

Ciężkie maszyny rozjeżdżają las

– Lasów mamy w Polsce dużo i ich przybywa. Natomiast lasów, które mają charakter zbliżony do naturalnego, mamy niewiele. Dolina pod Obnogą już w 2003 roku to były tereny niezwykle rzadkie. Teraz są superrzadkie – mówi prof. dr hab. Jerzy Szwagrzyk, kierownik Katedry Bioróżnorodności Leśnej Wydziału Leśnego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. – Z punktu widzenia całej Polski te tereny są czymś unikalnym. Mimo że to są wtórne lasy powstałe w miejscach dawnych zrębów, to pod wieloma względami nie ustępują one Bieszczadzkiemu Parkowi Narodowemu – kontynuuje.

Tymczasem Lasy Państwowe wycinają rokrocznie w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i projektowanego Turnickiego Parku Narodowego 0,7 proc. krajowego pozyskania drewna. To jest sześciokrotnie więcej niż w gospodarczej części Puszczy Białowieskiej. Gospodarka leśna na tym terenie jest coraz bardziej intensywna.

Wraz z postępem technologicznym na obszary niezwykle cenne przyrodniczo wjeżdżają po raz pierwszy w historii ciężkie, hałaśliwe maszyny. Powstaje gęsta sieć dróg zrywkowych, które służą do transportu drewna. Przerywa się cieki wodne i dewastuje przyrodę.

Kiedyś wycinkę przeprowadzało się jedynie zimą. Drewno ściągały z lasu konie. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Argumenty, że kiedyś te tereny były również eksploatowane, są w obliczu faktu zintensyfikowania gospodarki leśnej bezzasadne.

Prawdziwy las sadzi się siekierą?!

Prowadzenie na tych terenach wycinki ze względu na trudne warunki jest niezwykle kosztowne i ekonomicznie nieuzasadnione. Nadleśnictwo Stuposiany, które zarządza terenem otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego, jest deficytowe, utrzymywane z dopłat z Funduszu Leśnego.

– Może dla turystów, może dla malarzy, może dla tych, którzy piszą wiersze, ten las jest piękny, bo jest pokręcony, w kształtach ciekawy, fascynujący, ale dla leśnika taki las to to jest tragedia. To są drzewostany gospodarcze – mówi Edward Kołomyja, leśniczy ze Stuposian. Drzewo powinno mieć odpowiedni pokrój. Powinno być proste, zdrowe, ładnie przyrastać na masę – nie za dużo, nie za mało. Trzeba wyczuć moment, jak prowadzić te cięcia, żeby spowodować, by ten drzewostan rozwijał się w sposób taki prawdziwy, normalny. To jest jak z dziećmi. Jeśli dziecku zapewni się odpowiednie warunki życia, to ono się dobrze rozwija. Niczym się nie różnimy od drzew. Jeżeli się drzewom zapewni przestrzeń życiową, to drzewo rośnie. Jest drzewem zdrowym, wyrośniętym. A w przyszłości, żeby to był materiał dla nowego pokolenia. Cechy genetyczne trzeba przekazać. A jednocześnie, żeby dało w pewnym momencie dla nas, ludzi, drewno, którego potrzebujemy. Mieliśmy takiego profesora w technikum rolniczym, który mówił: "Chłopcy, prawdziwy las sadzi się siekierą".

Leśnicy mają duże poczucie misyjności zawodu. Mówią o swojej ogromnej miłości do lasu. Nie można w nią wątpić. Bardzo często powołują się na to, że las sobie bez nich nie poradzi. Ale przecież zaraz obok jest Bieszczadzki Park Narodowy i radzi sobie doskonale. Zresztą lasy radziły sobie bez człowieka przez setki tysiące lat.

Oszczędzajmy to, co cenne

– To jest kwestia wartości. Dla jednych wartością jest dziki naturalny las, a dla kogoś innego las zagospodarowany przez człowieka – mówi profesor Szwagrzyk.

Nikt nie proponuje, żeby wszystkie lasy w Polsce pozostawić bez zagospodarowania. To jest tylko kwestia proporcji. Nawet wśród zagorzałych zwolenników stechnizowanego leśnictwa nigdy nie pojawił się głos, żeby zlikwidować w Polsce parki narodowe i rezerwaty. Z drugiej strony nikt nie mówi, żeby przestać produkować w Polsce drewno. Ile go potrzebujemy? W jaki sposób możemy te potrzeby w racjonalny sposób zaspokoić? O tym można rozmawiać. Ale mówienie, że my chcemy drzewom pomóc, to sprowadzanie tego tematu do karykatury. Ekonomia i technologia wywróciły wszystko do góry nogami. Wjeżdża się do lasu cały rok. To jest nieunikniona konsekwencja postępu technologicznego. Lepiej las w takich rejonach zostawić. Tam, gdzie są lasy mniej przyrodniczo cenne i łatwo dostępne, można zintensyfikować produkcję drewna i wycinkę.

Pilarz zatrudnił się w restauracji

W tym roku Bieszczady były oblegane. Polacy przy zamkniętych granicach i z bonami turystycznymi w kieszeni ruszyli zwiedzać najpiękniejsze zakątki naszego kraju.

Charakter regionu się zmienia. Coraz większą rolę odgrywa w nim turystyka i to jest główne źródło utrzymania lokalnej społeczności. Bieszczadzki Park Narodowy jest miejscem wyjątkowym i niezwykłe są lasy oraz tereny wokół nich.

„Nie widziałam tu nigdy tylu turystów, od kiedy żyję” – mówi pracownica lokalnego sklepu w Ustrzykach. Część tutejszych mieszkańców już widzi, że pracę, więc i pieniądze da im turystyka. Poznałam pilarza, który zatrudnił się w restauracji jako złota rączka".

Ale większość denerwuje, że reszta Polski mówi im, jak mają żyć: Przyjeżdżają i chcą decydować o naszym losie – mówią.

„Jako społeczeństwo mamy obowiązek zadbać o rekompensatę kosztów ochrony przyrody dla lokalnych mieszkańców regionu Puszczy Karpackiej. Pozyskanie drewna powinno być ograniczone do zaspokojenia ich potrzeb. Chcemy lasu otwartego dla ludzi, gdzie można swobodnie chodzić, zbierać jagody czy grzyby" – podkreślają jednak aktywiści.

 Czemu nie chronimy lasów, które chronią nas?

Aktywiści z Inicjatywy Dzikie Karpaty mówią o tym miejscu: To nasza polisa ubezpieczeniowa na czasy katastrofy klimatycznej. Czemu nie chronimy lasów, które chronią nas? To musi się zmienić. Dzika przyroda to nasza wspólna odpowiedzialność. Musimy bronić starych lasów niezależnie od tego, gdzie mieszkamy. To jest nasza wspólna sprawa.

O braku czasu, jaki nam pozostał w związku z nadchodzącą katastrofą klimatyczną, i konieczności zmian przy jednoczesnym zachowaniu bioróżnorodności mówi również profesor Szymon Malinowski, fizyk atmosfery z Uniwersytetu Warszawskiego, podkreślając konieczność rozsądnego gospodarowania zasobami, które posiadamy jako ludzie.

Dzikie Karpaty w akcji

W obronie bieszczadzkich lasów.W obronie bieszczadzkich lasów. Fot. Katarzyna Laskowska

W listopadzie 2018 r. Inicjatywa Dzikie Karpaty, Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze i Koalicja Niech Żyją! złożyły postulaty utworzenie rezerwatów wraz z obszernym uzasadnieniem w Regionalnej Dyrekcji LP w Krośnie. Odpowiedź była negatywna. Identyczna była reakcja Dyrekcji Generalnej. Postulaty trafiły także do Ministerstwa Środowiska.

Strona społeczna i naukowcy w walce o Puszczę Karpacką ze zhierarchizowaną instytucją państwową wydają się bez szans. Na co dzień patrolują lasy. Odnajdują na terenach, o które walczą, drzewa o wymiarach pomnikowych przeznaczone do wycinki i wysyłają informacje do nadleśnictw. Publikują nieprawidłowości w internecie. Niestety, dialog wydaje się ograniczony. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie twierdzi, że decyzje nie leżą po jej stronie, że postulaty są źle adresowane. Historia i praktyka pokazuje zupełnie inną sytuację. To z inicjatywy samego nadleśnictwa w Stuposianach został stworzony projekt rezerwatu Lasu Bukowego pod Obnogą. Nadleśnictwo również na swoim terenie wyznacza tereny chronione i wyłączone z użytkowania.

„Zostawmy w spokoju to wyjątkowe miejsce, gdzie dzika przyroda trwa od zamierzchłych czasów, i traktujmy z szacunkiem to nasze wspólne dziedzictwo. Ocalmy to, co jest świadectwem wielkiej różnorodności i siły życia na planecie, a stało się bezbronne wobec ludzkich pił i siekier” – napisała 25 stycznia tego roku Olga Tokarczuk

 w obronie wydzielenia 219a na zboczach Bukowego Berda w Bieszczadach, jednego z obszarów, o który walczą aktywiści.

Pod petycją skierowaną do Lasów Państwowych o zaprzestanie wycinki podpisało się niemal 12 tysięcy osób. Wycinka została wstrzymana. Jak się okazuje, na niezbyt długo.Grażyna Zagrobelna, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie podczas rozmów z Inicjatywą Dzikie Karpaty w sierpniu tego roku zapowiedziała, że gdy tylko pojawi się śnieg, pozyskiwanie drewna z tego terenu rozpocznie się na nowo. Obywatele po raz kolejny odbili się od ściany.

Nie oddamy Bieszczad piłom! – zabrzmi 29 września w 17 miastach w całej Polsce pod siedzibami Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych

tutaj więcej o akcji 

W ramach pokojowych protestów zostaną złożone po raz kolejny listy z postulatami. Jednym z nich jest rozpoczęcie rozmowy na temat reformy modelu zarządzania lasami Puszczy Karpackiej. Do głosu powinni zostać dopuszczeni wszyscy zainteresowani, tzn. strona społeczna, naukowcy, przedstawiciele samorządów, mieszkańcy, przedstawiciele lokalnego biznesu. Chodzi o wypracowanie nowego, kompromisowego modelu zarządzania lasami Puszczy Karpackiej, który zapewni jej skuteczną ochronę i przetrwanie.

W obronie bieszczadzkich lasów.W obronie bieszczadzkich lasów. Fot. Katarzyna Laskowska

Katarzyna Laskowskadokumentalistka, fotografka, ekonomistka, autorka nagrodzonej przez Akademię Ekonomiczną pracy na temat Fair Trade, ruchu dążącego do wyeliminowania ubóstwa w krajach Trzeciego Świata. Zainteresowana tematyką aktywizmu ekologicznego i społecznego oraz reportażem międzykulturowym. Na co dzień współpracuje z Fundacją Picture Doc i Pracownią Duży Pokój, tworząc podcasty.

Czekamy na Wasze listy, komentarze, analizy. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.