Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zadaliśmy Wam, Czytelniczkom i Czytelnikom „Wyborczej”, kilka pytań o pandemię koronawirusa i otrzymaliśmy prawie 2 tysiące odpowiedzi, dziękujemy! Jedna odpowiedź od razu wali po oczach: aż 75 proc. z Was przyznaje, że pandemia zmieniła Wasze życie. Jak?

Pieniądz chroni przed wirusem?

Aż 62 proc. spośród Was boi się zakażenia koronawirusem, choć tylko 15 proc. boi się „bardzo”. Co ciekawe, najbardziej boją się osoby o najniższych dochodach (poniżej 1500 zł na rękę miesięcznie), a najmniej - najbogatsi, zarabiający powyżej 7000 zł. Mieszkańcy wsi boją się też bardziej niż mieszkańcy miast, kobiety bardziej niż mężczyźni oraz - co akurat nie dziwi - starsi bardziej niż młodsi. Tymczasem na zakażenie COVID-19 bardziej narażeni są dziś zamożni mieszkańcy największych miast, którzy podróżują, odbywają wiele spotkań i ogólnie prowadzą aktywne życie, niż mniej zamożni mieszkańcy wsi.

Wysokie dochody nie chronią też przed poważnym przebiegiem choroby - lekarstwa na koronawirusa nie da się kupić za żadne pieniądze. Oczywiście ta zależność częściowo wynika z faktu, że osoby najlepiej zarabiające rzadko znajdują się w najbardziej narażonej grupie wiekowej (powyżej 65 lat). Prawdopodobnie działa tu jednak drugi mechanizm: osoby lepiej zarabiające są przyzwyczajone do tego, że dzięki pieniądzom są w stanie poradzić sobie z prawie każdym problemem. Dlatego odczuwają ogólnie niższy poziom lęku nawet w przypadku zagrożeń obojętnych na stan portfela, jak globalna pandemia (pewnie mniej bałyby się także deszczu meteorytów).

W ostatnich tygodniach zakażeń jest w Polsce więcej niż kiedykolwiek wcześniej - wczoraj padł kolejny rekord; mimo to tylko 13 proc. spośród Was uważa, że pandemia w najbliższych miesiącach przybierze na sile. Tyle samo sądzi, że jej siła osłabnie, 41 proc. twierdzi, że „będzie trwała jeszcze długo z podobną intensywnością”, a 33 proc. przyjmuje, że „wszystkie scenariusze są możliwe”. Można więc powiedzieć, że postawą dominującą wśród Czytelniczek i Czytelników „Wyborczej” jest niepewność, ale bez nadmiernego pesymizmu.

Rząd do wymiany

Wprowadzone przez rząd ograniczenia, takie jak nakaz noszenia maseczek i utrzymywania dystansu społecznego, uważacie za odpowiednie - sądzi tak aż 72 proc. Czytelników i Czytelniczek, 15 proc. uważa, że należy je zaostrzyć, a 13 proc., że złagodzić.

Dziwi w takim razie fakt, że aż 82 proc. z Was negatywnie ocenia „działania rządu mające na celu walkę z pandemią”, a tylko 10 proc. pozytywnie. Popieracie poziom wprowadzonych ograniczeń, ale jednocześnie bardzo krytycznie oceniacie działania rządu. Czemu? Być może chodzi o niedostateczną liczbę wykonywanych testów, niewystarczającą mobilizację niedofinansowanej służby zdrowia czy chaos i przekręty przy zamawianiu sprzętu medycznego przez władzę. Jednak tak negatywna ocena działań rządu Prawa i Sprawiedliwości zapewne wynika również z faktu, że (statystycznie rzecz biorąc) Czytelniczki i Czytelnicy „Wyborczej” raczej nie pałają miłością do partii Jarosława Kaczyńskiego, zresztą z wzajemnością.

Do negatywnej oceny reakcji rządu na pewno dokłada się też fakt, że aż 75 proc. z Was uważa, że działania mające na celu pomoc firmom i pracownikom są niewystarczające, a tylko 12 proc. sądzi, że są wystarczające.

Aż 86 proc. z Was uważa, że w ciągu kilku miesięcy ceny w Polsce wzrosną, a 77 proc., że wzrośnie także bezrobocie w Polsce. Co jednak ciekawe, tylko 33 proc. z Was przewiduje, że za kilka miesięcy Wasza domowa sytuacja finansowa będzie gorsza niż obecnie. Przewidujemy kryzys ekonomiczny, jednak większość Czytelniczek i Czytelników „Wyborczej” spodziewa się przejść przez niego suchą nogą.

Rewolucja domatorów

Spośród aktywnych zawodowo Czytelniczek i Czytelników „Wyborczej” tylko 5 proc. straciło przez pandemię pracę, 12 proc. pracuje w zmniejszonym wymiarze czasu, a 45 proc. przerzuciło się na pracę zdalną. Aż 64 proc. spośród pracujących zdalnie „dobrze się czuje, pracując z domu”, a tylko 28 proc. twierdzi, że jest ona bardziej męcząca niż praca w biurze. Wygląda na to, że praca zdalna przypadła Czytelniczkom i Czytelnikom „Wyborczej” do gustu. Nic dziwnego, że aż 41 proc. deklaruje, że nie wyobraża sobie powrotu do biura.

Pandemia zamieniła Was też w domatorów: rzadziej niż wcześniej uczestniczycie w spotkaniach i zgromadzeniach (63 proc.), spotykacie się z rodziną i przyjaciółmi (58 proc.), chodzicie do kina, teatru, galerii sztuki, a także restauracji czy pubu (53 proc.). Rzadziej robicie też zakupy w galeriach handlowych (51 proc.) i supermarketach (51 proc.), a także rzadziej korzystacie z komunikacji miejskiej (38 proc.). Częściej niż przed pandemią robicie za to zakupy online (33 proc.).

Jak się okazuje, dla wielu z Was pandemia ma też swoje dobre strony: dzięki niej częściej korzystacie z internetu (36 proc.), czytacie więcej książek (32 proc.), częściej spacerujecie (31 proc.), oglądacie więcej telewizji i filmów (25 proc.). Dla jednej piątej spośród Was pandemia oznacza też więcej czasu na zastanowienie się nad swoim życiem, refleksję, wspomnienia (22 proc.), własną pasję czy twórczość (20 proc.), a także… na sen (18 proc.). Przynajmniej w końcu można się porządnie wyspać.

Badanie internetowe wśród Czytelników „Wyborczej” przeprowadzone w dniach 10-19 września 2020, próba: 1697 osób. Kolejna część badania, w której opiszemy, jak pandemia wpłynęła na Wasze codzienne życie, dietę, sięganie po używki czy kondycję fizyczną, już wkrótce.

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze. Prosimy o wysyłanie swoich historii - jak koronawirus zmienił i wciąż zmienia Wasze życie. Z czego musieliście zrezygnować, gdzie pojawiły się nowe możliwości, jakie są Wasze największe obawy? Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.