Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ostatnim numerze "Wysokich Obcasów" z wielkim zainteresowaniem przeczytałam artykuł „Po kilku minutach przebywania w otoczeniu drzew spada nam ciśnienie krwi, tętno i poziom stresu”.

Dzięki temu przypomniałam sobie, jak ważny jest kontakt z przyrodą. Niby każdy z nas wie, że aktywność fizyczna jest wymagana, aby utrzymać ciało w odpowiedniej kondycji, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że spacer po lesie, parku jest zbawienny także dla zdrowia psychicznego.

Moja najbliższa koleżanka walczy z nadmiernym stresem, który odbija się na jej gospodarce hormonalnej, przez co niestety przytyła. Po przeczytaniu artykułu o zbawiennym wpływie kontaktu z przyrodą postanowiłam działać. Zaczęłyśmy od wizyt w pobliskim parku. Najpierw spacerowaliśmy, następnie postanowiliśmy korzystać z kijków do nordic walking.

Kolejnym etapem była wizyta w sklepie obuwniczym i kupno bardzo wygodnych butów do biegania.

Zaczynamy przygodę z tą dyscypliną sportu i z wielkim zdziwieniem stwierdziłam, że po pierwszych minutach odczuwania zmęczenia, niezadowolenia i zwątpienia mój nastrój zmienia się diametralnie. Nie wiem, czy to wpływ starych drzew, zielonych krzewów i trawy, czy też przemian hormonalnych zachodzących na skutek wysiłku fizycznego, wiem jednak, że po takiej wizycie w parku obie z przyjaciółką czujemy się bardzo dobrze.

Wiem już, że nasza przygoda z bieganiem w otoczeniu przyrody szybko się nie skończy.

A.Ł.

Cóż, tylko przyklasnąć. A jeśli nie biegać, to chociaż spacerować wśród drzew. Napiszcie do nas o obcowaniu z przyrodą. O ulubionych zielonych zakątkach i o swoich pasjach. Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.