Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Polsce powinien obowiązywać zakaz hodowli zwierząt dla futer. W Polsce powinien obowiązywać zakaz uboju rytualnego, i na eksport, i na potrzeby własne. Skoro związki wyznaniowe z innych krajów mogą korzystać z mięsa uzyskiwanego w Polsce, to chyba związki wyznaniowe w Polsce mogą korzystać z mięsa importowanego z krajów, w których ubój rytualny jest dozwolony, prawda? Nie należy trzymać zwierząt na łańcuchu. Nie wolno, dla radości gawiedzi, dręczyć zwierząt w cyrkach i menażeriach. Tzw. piątka dla zwierząt powinna być rozszerzona o obowiązek czipowania psów i kotów.

No i najtrudniejsze: należy zakazać mordowania zwierząt dla rozrywki, nazywanego dla niepoznaki myślistwem. Jak prymitywnym i nikczemnym trzeba być człowiekiem, żeby czerpać przyjemność z odbierania zwierzęciu życia?

Tym, którzy zabijają "dla zjedzenia zdobyczy", polecam wizytę w którejś sieci sklepów spożywczych. Nie muszą nocami, na deszczu i mrozie, wysiadywać w lesie.

Od zaraz można wprowadzić zakaz używania śrutu. Ołów zatruwa środowisko, zatruwa mięso upolowanych zwierząt. Ptaki, do których strzela się śrutem, nie czynią szkód. Ani w rolnictwie, ani na drogach (jest test łosia, czy ktoś słyszał o teście gęsi zbożowej?). Większość ptaków, na które polują, to ptaki przelotem bytujące w Polsce. Dlaczego pozwalamy je zabijać? Żeby paru zakompleksionych typków jechało na polowanie podbudować własne ego i uporać się z kompleksami? To kolejne prawo, które powinno zostać uchwalone.

Więc po co ten przydługi wstęp?

Otóż uważam, że uchwalenie, ba, samo procedowanie tzw. piątki Kaczyńskiego, jest skandalem i nie powinno mieć miejsca w polskim Sejmie. Nie w tym trybie!

Nie obchodzi mnie, jaki pasztet chce wysmażyć poseł Kaczyński. Jesteśmy po dwóch różnych stronach ulicy, bawiliśmy się na innych podwórkach, wstajemy o różnych godzinach. Nie wiem, jakie złote myśli przelatują przez jego głowę.

Przyjmowanie napisanych na kolanie, niekonsultowanych ustaw, "bo są słuszne", a dalej się zobaczy, jest żałosne i w poważnym gremium, jakim powinien być Sejm RP, nie ma prawa zaistnieć. W ten sposób to można, szanowne panie i panowie posłowie, przyjmować moralnie słuszne rezolucje. Podpowiadam i proponuję: przez aklamację. Ale na miłość boską, nie poważne ustawy!

O miałkości tej władzy decyduje nie legitymizacja prymitywnego chamstwa (choć jest tej miałkości obrazem i pochodną)

Sejm ma stanowić prawo dla wszystkich obywateli. Powinien wysłuchać ich racji. Także właścicieli i pracowników farm futerkowych, ubojni, rolników. To także są obywatele RP. Ustawodawca musi uwzględniać los tych ludzi, ich interesy, miejsca pracy. Odpowiednie vacatio legis, rekompensaty finansowe, inne formy wsparcia, to wszystko powinna zawierać ustawa. I nie, nie napisana przez same światłe umysły, które ustawę podatkową zmieniały 40 razy, tylko przez fachowców. Nie, nie "powinna zawierać". Musi zawierać. Zawiera? No proszę!...

Takiego prawa nie stanowi obecnie procedowana ustawa. Napisana na kolanie, bez konsultacji społecznych, przepychana przez Sejm. Dokładnie tak, jak nie powinna być pisana i procedowana żadna ustawa w państwie prawa. (Sprawiedliwość to bonus wynikający z prawa). A to właśnie "się dzieje", i to przy radosnym udziale opozycji. I to jest dokładnie ten mechanizm, który psuje państwo, z którym opozycja powinna aktywnie walczyć, a do którego kolejny raz się przyłącza.

Jak widać, gdy "cel jest światły, dla elektoratu ważny, a dla partii wygodny", to metody stają się nieistotne.

To przypomnę. Poseł na Sejm nie reprezentuje swoich wyborców. Reprezentuje wyborców. Wszystkich obywateli. A prawo powinno być stanowione z rozwagą i powagą. Droga opozycjo, ogarnij się wreszcie! To, w czym uczestniczycie, to wciąż ten sam kabaret, tylko tym razem skecz wam się bardziej podoba.

A tak na marginesie... Nie jestem ekspertem, nie wróżę z fusów, nie wiem, co myśli myśliciel. Mogę tylko spekulować, że ustawa zostanie uwalona w Senacie głosami PiS i PSL. Jedność senackiej opozycji zostanie złamana. Pierwszy raz. Drugi będzie już łatwiej. Tak się łowi rybki, panowie! Należy zanęcić, a jak nie zadziała - walnąć prądem. Wtedy na pewno wypłyną. Dalej to już łatwizna.

Z poważaniem

Ewa Wojas

P.S. I jeszcze jedno. Szanowny panie Zandberg. Jeśli widzi pan cierpienie zwierząt, boli pana los psa na łańcuchu, wkurzają miliony zarabiane na cierpieniu zwierząt (i słusznie boli), a nie widzi pan kobiety "na wiosce" sortującej kurze łapki (na eksport) i kurze flaczki (na karmę dla norek), to niech pan łaskawie nie określa się jako socjalista. Cel nie uświęca środków. Przyjmowanie ustaw bez oceny skutków społecznych i przede wszystkim bez podejmowania działań osłonowych, chroniących najsłabszych, to kompromitacja. Szczególnie dla lewicy.

Autorka tego listu wychodzi poza horyzont zakreślony przez Kaczyńskiego i pokazuje konsekwencje takich sejmowych działań. Tak nie stanowi się prawa - należałoby powtórzyć. Co Wy na to? Dołączcie do dyskusji. Komentujcie. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.