Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W trwającej prawie trzy godziny rozmowie przekonywała nas, że w dzisiejszej podzielonej Polsce można wyodrębnić kawałek ziemi wolnej od politycznego konfliktu.

Szansy na to Rudzińska-Bluszcz upatrywała właśnie w urzędzie rzecznika praw obywatelskich. Jeden za drugim wymieniała problemy społeczne, które wymagają szybkiego działania, przedstawiała swoją koncepcję na to, co trzeba zrobić. – Nie chcę brać udziału w politycznej grze – powtarzała.

Może zarażeni entuzjazmem kandydatki, a może po prostu zmęczeni jak wielu tym, co dzieje się dziś w Polsce, również liczyliśmy na to, że może stanie się cud i PiS zgodzi się na niezależnego RPO.

Dzisiejsze głosowanie sejmowej komisji bardzo osłabia wiarę w cud.

Partia władzy pokazała po raz kolejny, że nigdy się nie cofa, nie ma zamiaru zostawić choćby skrawka państwa, aby wszyscy mieli miejsce wspólne.

Podczas posiedzenia komisji posłanka Katarzyna Piekarska z Koalicji Obywatelskiej powiedziała do posłów rządzącej partii, że wybór niezależnego rzecznika jest również w interesie PiS na wypadek utraty władzy. Rozmontowywanie państwa prawa obróci się przeciwko nim samym, kiedy atrapy niezależnych instytucji dostaną się w ręce skrajnej prawicy.

Tracimy szansę na to, by ocalić ostatnią niezależną instytucję opisaną w konstytucji. Odrzucając kandydatkę na RPO popieraną przez 700 organizacji społecznych, opozycję i – nie ukrywajmy – akceptowalną również dla PiS, partia władzy pokazuje, że ma zerową zdolność do samoograniczenia.

Weźmie wszystko, na co tylko Polki i Polacy jej pozwolą.

A przecież tak nie musi być. Posłanki i posłowie PiS, posłuchajcie Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz.
---
Piszcie: listy@wyboorcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.