Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka o godz. 10 rozpoczęła posiedzenie, podczas którego wydała opinię na temat poparcia dla Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz, społecznej kandydatki na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. 

Prawniczkę pracującą od pięciu lat w biurze RPO zgłosiły organizacje społeczne – poparcia udzieliło jej prawie 700 fundacji, stowarzyszeń i innych inicjatyw obywatelskich. Formalnie w Sejmie kandydaturę zgłosili posłowie Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Posłowie obu ugrupowań uzasadniali, dlaczego rekomendują tę kandydaturę. 

Robert Kropiwnicki z Koalicji Obywatelskiej podkreślał, że RPO nie może być "przybudówką władzy." – Czy rzecznik ma być kolejną instytucją podporządkowaną tej władzy i partii rządzącej, czy też urzędem reprezentującym ludzi w stosunku do władzy? – pytał.

Krzysztof Śmiszek z Lewicy mówił o tym, że Rudzińska-Bluszcz ma silny mandat społeczny. – Dzieje się coś przełomowego. Obywatele skupieni w organizacjach biorą sprawy w swoje ręce i żądają od parlamentarzystów wypełnienia oczekiwań społeczeństwa – mówił. – Kandydatka cieszy się zaufaniem społecznym, jej praca w biurze RPO pokazała, że jest w pełni przygotowana do pełnienia tej zaszczytnej funkcji, zna cel, który przyświeca temu urzędowi. Przyszedł czas na osobę, która łączy, a nie dzieli – przekonywał.

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz: Zaufajcie mi

Rudzińska-Bluszcz swoje wystąpienie rozpoczęła od wymienienia najważniejszych problemów społecznych Polski. Mówiła o wciąż wielkiej skali ubóstwa, chorobach cywilizacyjnych, trudnościach w dostępie do ochrony zdrowia i braku równych szans edukacyjnych. 

Przedstawiła, czym przez minione pięć lat zajmowała się w biurze RPO. – Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać którąkolwiek z osób, której pomogłam w swojej pracy, na kogo głosowała. Urząd rzecznika jest dla obywateli ważny, nie pozwólmy, by stał się przedmiotem rozgrywek politycznych – mówiła. 

TU PRZECZYTASZ PEŁNĄ TREŚĆ WYSTĄPIENIA KANDYDATKI

– Nie chcę być rzeczniczką jednej strony – podkreślała. – Skoncentrujmy się na tym, co nas łączy. Wszyscy mamy rodziców i dziadków, dla których już brakuje miejsc w szpitalach. Wszyscy oddychamy tym samym, coraz bardziej zanieczyszczonym powietrzem. Proszę, żebyście zaufali tym 700 organizacjom i mnie, żebyśmy pokazali, że da się coś w Polsce zrobić inaczej – powiedziała na koniec. 

Po wystąpieniu kandydatki rozpoczęła się dyskusja posłów. Głos zabrali m.in. Michał Szczerba i Kamila Gasiuk-Pihowicz z KO. Poparcia Rudzińskiej-Bluszcz udzieliła również Koalicja Polska.

Marek Ast: Czy uznaje pani obecny Trybunał Konstytucyjny?

Pierwsze pytanie ze strony Prawa i Sprawiedliwości padło dopiero po półtorej godziny posiedzenia.

Przewodniczący komisji Marek Ast z PiS : - RPO to jednak organ konstytucyjny i musi współpracować z innymi organami. Chciałbym więc zapytać o pani stosunek do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. RPO przez lata kierował tam sprawy, w ostatnim czasie obecny rzecznik wycofywał wiele wniosków i nie uczestniczył w posiedzeniach TK. Wobec tego pytanie, czy podziela pani stanowisko opozycji, która kwestionuje status obecnego TK i jaki jest pani stosunek do reformy sądownictwa?

Po rundzie pytań posłów głos zabrała ponownie Rudzińska-Bluszcz. Zarysowała swoją wizję pracy urzędu RPO, kładąc m.in. nacisk na to, że przedstawicielstwa biura rzecznika powinny być zlokalizowane w każdym województwie. 

Odpowiedziała na wszystkie pytania posłów, w tym przewodniczącego Asta.

- Tak, składałabym wnioski do Trybunału Konstytucyjnego, bo to najważniejsze dla ochrony praw obywateli. Ale obywatel musi mieć pewność, że wyrok wydany jest przez osoby uprawnione do orzekania, bo tylko wtedy ten wyrok jest ważny. I tę kwestię też brałabym pod uwagę - odpowiedziała posłowi kandydatka. 

Głosowanie będzie powtórzone

Chwilę potem rozpoczęło się głosowanie. Komisja wydała negatywną opinię wobec kandydatury Rudzińskiej-Bluszcz. Przeciwko było 13 posłów, 9 za kandydatką. Teraz opinia zostanie skierowana do Sejmu. Posłem sprawozdawcą będzie Jan Kanthak z Solidarnej Polski. 

Zgodnie z regulaminem, jeśli komisja wyda opinię, to głosowanie nad wyborem rzecznika "może się odbyć nie wcześniej niż następnego dnia po dniu doręczenia posłom druku zawierającego opinię komisji". To sugerowało, że nie stanie się to w czwartek, tylko na kolejnym posiedzeniu Sejmu, zaplanowanym na 7-8 października. O tym, czy głosowanie się odbędzie, nie wiedziała nawet sama kandydatka. 

Ostatecznie ten punkt spadł z porządku obrad, więc do wyboru dojdzie najwcześniej za trzy tygodnie, na kolejnym posiedzeniu Sejmu.

Wieczorem, po godz. 21, poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba nieoczekiwanie poinformował, że opiniowanie kandydatki przez komisję zostanie powtórzone z powodu "istotnych wad regulaminowych". "Uniemożliwiono głosowanie obecnym, ale nieposiadających tabletów. Cześć zmuszono do opuszczenia obrad w celu przyniesienia tabletów" - napisał na Twitterze.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.