Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Filip Springer, znany reportażysta i fotograf, został zwyzywany przez pracowników pociągu Polregio po tym, jak zwrócił im uwagę, żeby założyli maseczki. Spółka przeprasza.

Całą historię opisała wrocławska "Wyborcza" przypominając przy okazji, że zasłanianie ust i nosa w pociągach i na dworcach jest obowiązkowe. Niestety, zasady bezpieczeństwa ignoruje nie tylko część podróżnych, ale także pracownicy kolei.

Wy w swoich komentarzach do tej sytuacji podzieliliście się tak, jak całe społeczeństwo na zwolenników i przeciwników noszenia maseczek.

Ci ostatni powołują się na prawo do wolności. Ci pierwsi - na rozsądek i wskazania epidemiologów.

Przepis o noszeniu maseczek niezgodny z konstytucją

grrrrrrrrr: 1. Trzeba było jechać autem. 2. Wszelkie ograniczenia wolności osobistej powinny być wprowadzane zgodnie z prawem.

mjs05: I bardzo dobrze zrobili. Przepis nakazujący zasłanianie nosa i ust przez osoby niewykazujące żadnych objawów choroby jest nie tylko durny, ale przede wszystkim sprzeczny z ustawą i przez to nieobowiązujący. A zaczepianie obcych ludzi jest po prostu niegrzeczne.

Ludzie stają się coraz bardziej agresywni

kotdziwak: W niedzielę jechałem pendolino z Warszawy do Krakowa. Zakładanie masek przez pasażerów w momencie, kiedy się zbliżał konduktor lub pani z Warsa, to norma. Jeden facet, gdy zwróciłem mu uwagę, ofuczał mnie, że odległość jest powyżej 1,5 metra. Chory kraj chorego społeczeństwa.

karol.sk: W Intercity dzieje się dokładnie to samo, a pasażerów nikt nie upomina, że nie noszą maseczek.

Hnasken: Za dwa tygodnie przylatuję do Warszawy, by odwiedzić rodziców i mam naprawdę duże obawy, jak funkcjonować np. w komunikacji miejskiej. Mieszkam w kraju, gdzie znakomita większość społeczeństwa jest zdyscyplinowana do bólu i tutaj w sklepie, transporcie publicznym, muzeum czy np. do restauracji nikt nie wlezie bez maseczki i bez dezynfekcji rąk przed wejściem. Jeśli spróbowałby tak zachować się w pociągu lub autobusie - dostałby 150 euro mandatu na dzień dobry. Tymczasem to, co słyszę od rodziców na temat zachowania Polaków jeży włosy na głowie.

dorotadob: Mieszkam poza Polską od około 20 lat i często tęsknię za różnymi rzeczami, ale też coraz częściej boję się Polski - ludzie stają się coraz bardziej agresywni. Wiem od rodziców, którzy mieszkają w małym mieście, że spotykają ich drwiny tylko dlatego, że noszą maseczki.

malek: Kiedy zwróciłem uwagę facetowi, który zapraszał mnie do windy 1,5x1,5 m, że nie ma maseczki, to zaczął od konstytucji....i nawet nie było dyskusji.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.