Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stowarzyszenie Otwarte Klatki opublikowało raport o protestach lokalnych społeczności przeciwko ekspansji ferm futrzarskich. Dzisiaj, podczas posiedzenia Sejmu jest omawiany projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, zawierający zapis o zakazie hodowli zwierząt na futro. Oto fragment raportu:

Wśród głosów sprzeciwiających się wprowadzeniu w Polsce zakazu hodowli futrzarskich powraca często argument, że wraz z takim zakazem fermy przeniosą się na wschód, do krajów, w których prawa zwierząt nie są przestrzegane.

Tymczasem z przeprowadzonych na przestrzeni lat śledztw oraz interwencji wynika, że to Polska zajmuje obecnie właśnie taką pozycję, tzn. kraju, w którym kontrole państwowych inspekcji działają nieskutecznie, nie są w stanie przeciwdziałać nadużyciom hodowców, łamaniu prawa, czy problemom dobrostanowym. Kraju, w którym kary ponoszone przez hodowców są symboliczne i w żaden sposób nie wpływają na dalsze funkcjonowanie ferm. Wreszcie kraju, który ponosi wszystkie środowiskowe i społeczne koszty związane z przemysłową hodowlą zwierząt futerkowych. Jak wskazują autorzy raportu "Ocena sytuacji branży hodowli zwierząt futerkowych i jej wpływu na polską gospodarkę, “Polska eksportowa produkcja skór futrzanych powiela najgorsze wzorce wymiany handlowej, kiedy wielokrotnie w przeszłości jako kraj byliśmy dostarczycielem na rynki światowe tylko surowców lub półfabrykatów. [...].

Oznaczało to konieczność ponoszenia większej części ryzyka związanego ze zmianami koniunkturalnymi oraz z obciążeniami dla środowiska i ludzi”. Na ten problem zwracają również uwagę mieszkańcy w pismach protestacyjnych: “Dlaczego zgadzamy się być zsypem całej Europy, podczas gdy takie hodowle zostały zakazane w Austrii i Wielkiej Brytanii, a w wielu krajach są tak restrykcyjne przepisy, że nie opłaca się zakładać ferm. Nie pozwolimy sobie wmówić, że założenie takich ferm nie będzie miało wpływu na atrakcyjność ekonomiczną i ekologiczną naszej gminy” (Mieszkańcy gminy Białogard, 2013). “Czy mamy pozwolić na to, by u nas przyrodę niszczono, aby w innych krajach ją odrestaurowano naszym kosztem? Musimy chronić polską wieś przed napływem szkodliwego i okrutnego chowu dzikich zwierząt, którego nie można traktować jak zwykłe gospodarstwo rolne”. 

Cały raport można przeczytać na stronie organizacji: Otwarteklatki.pl

Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że w latach 2002-2020 w całej Polsce odbyły się 163 protesty lokalnych społeczności przeciwko fermom zwierząt futerkowych. Niemal wszystkie z nich dotyczyły hodowli norki amerykańskiej.

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze. Wyborcza to Wy. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.