Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszemy do Państwa w związku z komentarzem pani Olgi Woźniak „Szkoły chorują na sprawdzianozę” dotyczącym testowania w szkołach. Z komentarza pani Woźniak wydaje się wynikać teza, że testowanie jest nieprzydatne w szkołach, które powinny skupić się na powtarzaniu materiału, unikając testów. Ponoć tak ma wynikać ze współczesnej wiedzy o mózgu oraz ‘engramach pamięciowych’. Zawodowo zajmujemy się prowadzeniem naukowych badań eksperymentalnych nad procesami pamięciowymi (naszą stronę internetową można znaleźć tutaj: lamelab.org), w związku z czym chcielibyśmy się pokusić o dwa komentarze opierające się na naszym doświadczeniu zawodowym.

Testowanie skuteczniejsze niż powtarzanie

Pierwszy, bardziej szczegółowy, jest taki, że współczesna wiedza o procesach pamięciowych

jednoznacznie wskazuje na to, że uczenie odbywa się w dużej mierze poprzez odtwarzanie z pamięci. Trudno obecnie obronić tezę, że uczenie się i przypominanie to dwa odrębne i nieprzenikające się procesy. Ostatnie 15 lat badań w psychologii pamięci zostało w dużej mierze poświęcone udowadnianiu, że testowanie – czyli odtwarzanie z pamięci wcześniej wyuczonych informacji – nie dość, że stanowi metodę uczenia się, to jeszcze prowadzi na dłuższą metę do lepszej pamięci niż standardowa prezentacja treści. Oczywiście działa to wtedy, gdy treść została wcześniej opanowana w stopniu umożliwiającym wydobycie odpowiedniej informacji z pamięci, ale trzeba też zaznaczyć, że testowanie jest w niektórych przypadkach skuteczniejszą metodą uczenia się niż powtarzanie, nawet gdy poprawna odpowiedź nie została jeszcze wyuczona, a zostaje ona zaprezentowana jako informacja zwrotna po teście.

Nie znaczy to oczywiście, że testy należy stosować zawsze i wszędzie, nie zastanawiając się nad szerszym kontekstem edukacyjnym. Testy nastawione tylko i wyłącznie na ocenę zapewne będą często miały nikłe walory edukacyjne, ale już te dobrze zaplanowane – zarówno próbne, jak i sprawdziany czy egzaminy – mogą zarówno pomóc ocenić czyjąś wiedzę, jak i ją wzmocnić. W końcu, jak słusznie odnotowuje p. Woźniak, wcześniejsza wiedza służy do tego, aby ją następnie nadbudowywać nowymi treściami, więc warto wiedzieć, że testowanie może ten proces usprawnić, a nie zaburzyć. Można i należy więc zastanawiać się, jak i kiedy testować, ale w żaden sposób nie da się obronić tezy, że testowanie w szkole jest bezużyteczne i powinno zostać zastąpione przez standardowe powtórki wcześniej uczonych informacji. Załączamy do maila artykuły przeglądowe, w których te kwestie są poruszane (Roediger & Karpicke, 2006; Rowland, 2014; Weinstein, Madan, & Sumeracki, 2018).

Jaki sposób uczenia się jest najlepszy?

Drugi, bardziej ogólny komentarz dotyczy sposobu pisania o uczeniu się. Celem uczenia jest to, żeby osoby uczące się zapamiętały pewne informacje. Nie jest tym celem stworzenie ‘engramów pamięci’ (cokolwiek by to miało być – sam termin ‘engram’ jest uznawany za dość niejasny teoretycznie i przez to

kontrowersyjny) ani synaps w mózgu. Pisanie więc w kontekście edukacji o dendrytach i synapsach jest stosowaniem poziomu opisu, który – mimo ogólnej prawdziwości – jest nieadekwatny do tematu. Jest bardzo dużo badań psychologicznych nad procesami uczenia się i wiedza wynikająca z nich jest zupełnie wystarczająca do omawiania zapamiętywania informacji przez uczniów, bez zastanawiania się nad strukturami mózgu, które takie uczenie umożliwiają, nie wspominając już o procesach zachodzących na poziomie pojedynczych komórek. Do tego nie da się postawić znaku równości między ‘zmianami w mózgu’, a widocznymi zmianami u uczniów. Ostatecznie powinno nas interesować, czy dzięki naszej metodzie uczenia dzieci lepiej rozumieją materiał, lepiej go stosują w praktyce, mają wyższe oceny itp., a nie czy powstało odpowiednie połączenie między neuronami. Dobrze to obrazuje  artykuł Bowersa z 2016 roku.

Nasz komentarz nie odnosi się do kwestii, czy szkoły dobrze działają po pandemii i czy pierwszą rzeczą, jaką powinny robić, jest testowanie materiału. Ocena działania szkół w tym zakresie z pewnością leży poza naszymi kompetencjami. Jednakże negatywna ocena pewnych zjawisk w polskich szkołach – być może całkiem uzasadniona – nie powinna występować w towarzystwie stwierdzeń dotyczących procesów uczenia się, które wydają się nam dość mylące.

Z poważaniem,

Dr hab. Maciej Hanczakowski, prof. USWPS

Dr hab. Katarzyna Zawadzka, prof. USWPS

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze, analizy. Wyborcza To Wy. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.