Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

31 sierpnia czwórka aktywistów – Magdalena Pecul-Kudelska, Elżbieta Podleśna, Adam Różycki i Jan Skorupiński – wyszła z inicjatywą petycji do prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego. Chcą, aby Ratusz umieścił na Trakcie Królewskim 150 tęczowych flag, w okresie od 10 października do 10 listopada 2020 roku.

W petycji wnioskodawcy zwracają uwagę, że "prezydent miasta stołecznego Warszawy Rafał Trzaskowski zobowiązał się w tzw. deklaracji LGBT+ do wspierania obywatelskich inicjatyw równościowych. Między innymi podjął się patronatu nad warszawską Paradą Równości, która ze względów

epidemicznych się w tym roku nie odbyła. Dekoracja miasta tęczowymi flagami byłaby częściowym wypełnieniem tego punktu zobowiązania".

Tak, to tylko symbol i wspomniana deklaracja nie zobowiązuje Rafała Trzaskowskiego do wypełnienia tej konkretnej prośby. Jednak w ostatnich miesiącach tęczowa flaga nabrała dodatkowych znaczeń. Nie jest już postrzegana wyłącznie jako symbol społeczności LGBT+ – urosła bowiem do rangi znienawidzonego przez władzę i wielu duchownych oraz hierarchów Kościoła katolickiego znaku wolności i solidarności z tymi, którymi dziś się pogardza, wobec których wzbudza się pogromowe nastroje i którym odmawia się ludzkich praw stosując represje przypominające najgorsze wzorce z ancien regime'u (akcja "Hiacynt") . Niemal codziennie słyszymy i czytamy o aktach przemocy wobec osób LGBT+, a PiS et consortes nie ustają w zabiegach dehumanizujących blisko 2 miliony obywateli Polski. Niedawne słowa rzecznika praw dziecka o tym, że edukatorzy seksualni podają dzieciom specyfiki zmieniające płeć, jako żywo przypominają antysemicki mit o porywaniu przez Żydów chrześcijańskich dzieci na macę, a historia uczy – powinna uczyć! – że taka nagonka prowadzi do fizycznej eliminacji. Tego rodzaju haniebne zdania padają nie pierwszy raz i są wypowiadane w poczuciu całkowitej bezkarności.

Ponadto, jak piszą inicjatorzy akcji, "Trakt Królewski ma obecnie znaczenie szczególne. To tu policja wyłapywała 7 sierpnia 2020 roku przypadkowe osoby z tęczowymi emblematami, zatrzymując je na noc w aresztach bez kontaktu z adwokatem. Tutaj też odbyła się ostatnio manifestacja środowisk nacjonalistycznych, na której wzywano do przemocy wobec osób nieheteronormatywnych i zainicjowano projekt odebrania im podstawowych wolności obywatelskich (projekt Kai Godek dotyczący wolności słowa i zgromadzeń)".

Ta petycja nie jest aktem politycznym. Nie jest obliczona na uderzenie w Rafała Trzaskowskiego, nie jest testem Platformy Obywatelskiej. Jest najzwyklejszym wołaniem o przyzwoity, empatyczny gest w czasie brunatnej zarazy panującej w naszym kraju, w naszym mieście – ponoć wolnej Warszawie. Jest apelem do człowieka, który zadeklarował działania na rzecz bezpieczeństwa społeczności.

Petycję wspiera w mediach społecznościowych wiele znakomitych nazwisk: m.in. Agnieszka Holland, Mikołaj Grynberg, profesor Jacek Leociak, profesor Monika Płatek, Maria Zmarz-Koczanowicz, Danuta Kuroń, Paulina Młynarska.

Zróbmy to. To tak niewielki wysiłek, a tak dużo może zdziałać dobrego w przestrzeni Warszawy – niech ten gest zbuduje w ludziach poczucie, że są u siebie. Bo przecież są – to jest także ich miasto.

Tu możesz podpisać petycję

Ewka Błaszczyk - aktywistka na rzecz praw człowieka, antyfaszystka

Piszcie, komentujcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.