Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 W związku z ostatnimi doniesieniami krew się w mnie burzy na myśl, że Jacek Sasin może zostać (jeszcze większym) super ministrem!

Czy to również efekt docenienia jego zasług i skuteczności w poprawianiu wpływów z abonamentu rtv?

To, że to on był inspiratorem podjęcia przez pocztę represyjnych, bezprawnych i bezwzględnych działań wobec „dłużników”, nie pozostawia wątpliwości. Kwestia, która mnie nurtuje, to czy w pakiecie z kijem była również marchewka i czy on był jej inicjatorem?

Wiele przemawia za tym, że tak. Taką marchewką miałby być system motywacyjno-premiowy za efektywność egzekucji. A egzekucja była wyjątkowo skuteczna, o czym państwo wiedzą lepiej niż ja, do tego stopnia, że przestraszyła samego bossa.

Stąd jego apel 7 czerwca br. do poczty o „wstrzymanie działań”. Rozeźlona jednak taką interesowną przewrotnością (wybory) poczta zignorowała ten apel, ba, nasiliła represje – mnie zablokowano konto bankowe 15 czerwca br.

Do tej układanki pasuje jeszcze jeden fakt: wcześniej Sasin bardzo pospiesznie wystąpił z deklaracją, że poczta otrzyma rekompensatę z tytułu poniesionych kosztów na nieodbyte wybory.

Czy aby jednak za dziurę, która powstała w finansach poczty, stworzyły wyłącznie takie koszty... czy też może także wypłacane pracownikom premie za przeprowadzone egzekucje? 

Reasumując, jeżeli działał taki system, to był on naganny i głęboko deprawacyjny.

A jeżeli to Jacek Sasin był jego spiritus movens, to żadną miarą nie powinien awansować.

Może przyjrzeliby się państwo tej sprawie?

czytelnik (nazwisko znane redakcji)

Wybory 10 maja, poczta i egzekucja abonamentu rtv rzeczywiście ciągną się za Jackiem Sasinem. Czytelnik postawił pytanie. Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.