Z całej Polski dostajemy setki przykładów pokazujących, jak nieobowiązkowe dwie godziny religii zamiast na początek lub na koniec zajęć trafiają w sam środek planów lekcyjnych. Z powodu koronawirusa dzieci mają nawet zostawać w klasie na religię. - Zapewnienie uczniom bezpieczeństwa epidemicznego nie zwalnia szkoły z obowiązku stosowania prawa i nie znosi praw człowieka - komentuje fundacja Wolność od Religii.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Właściwie dyrektorzy szkół w Polsce założyli, że wszyscy uczniowie na lekcje religii chodzą, i robią miejsce dla niej w planach lekcji. Choć jest to niezgodne z przepisami - od 30 lat jest to przedmiot dodatkowy i nieobowiązkowy. Trzeba się na niego zapisać, a nie wypisać - grzmi fundacja Wolność od Religii - bo praktyka jest odwrotna. I choć co roku kolejne badania pokazują, że chętnych do uczestnictwa w lekcjach jest coraz mniej, to "z każdym rokiem zamiast większej świadomości obowiązków i praw ucznia szkoły coraz bardziej łamią i naginają te prawa" (cytat z forum)*. Czy to dlatego, że sytuacja w oświacie nie zmienia się na lepsze, władze PiS pozostają w zmowie z Kościołem, a rządzący naginają prawo na każdym kroku i łamią konstytucję?

Żeby nie chodzić, trzeba się nachodzić

O prawo niechodzenia na religię trzeba dziś walczyć i je egzekwować. Mimo że ok. 22 proc. uczniów nie uczęszcza na religię w podstawówkach, zaś w szkołach średnich niemal 56 proc. licealistów i 59 proc. uczniów techników, to religię z automatu wpisuje się do szkolnych planów. Prawie jedna czwarta uczniów w podstawówce ma wtedy problem, gdzie się podziać, kiedy dwie lekcje religii w tygodniu odbywają się w środku dnia, a nie na pierwszych lub ostatnich godzinach.

"Zadzwoniła do mnie wychowawczyni, czy na pewno córka nie będzie chodzić na religię, bo jak nie, to niech przyjdzie godzinę później do szkoły. Ale potem zmieniono plan i  teraz obie lekcje religii są w środku zajęć. Córka jako jedyna z klasy nie chodzi na religię i po kilku wymienionych SMS-ach z nauczycielką dowiedziałam się, że ma ten czas przesiedzieć w bibliotece. Sama, pierwszoklasistka, w nowym otoczeniu, od razu wykluczona. Serce mi się kraje, że córka będzie siedziała sama, bo ona mnie pyta dlaczego, a ja nie mam dobrej odpowiedzi dla 7-latki. I tak oto, zamiast spać, szukam po nocy wzorów pism, historii innych rodziców, układam sobie wszystko w głowie, by z tego wybrnąć w rozmowie z dyrektorką. Świecka szkoła, wolne żarty". (Wpis pochodzi z profilu FB fundacji Wolność od Religii).

W sytuacji pandemicznej jest jeszcze gorzej.

Z powodu koronawirusa niespotykane oświadczenia w sprawie religii przygotowała podstawówka na Bemowie. Mają je wypełnić rodzice dzieci, które nie będą uczęszczać na religię ani na etykę. Są oburzeni i trudno im się dziwić. Czytamy tam: „Jeśli dziecko nie będzie uczestniczyć w lekcjach religii lub etyki, podczas zajęć klasy z tego przedmiotu będzie ono przebywać w klasie razem z innymi uczniami uczestniczącymi w lekcjach religii” – pisze Małgorzata Zubik w "Gazecie Stołecznej".

- Niezapisany na religię uczeń nie musi brać udziału w tej lekcji, ale ma przebywać podczas lekcji w sali. Powinien usiąść na końcu i nie przeszkadzać w lekcji – poinformowała rodziców wychowawczyni z jednej z gdańskich szkół podstawowych.

W Gostyniu, jak opisuje inny rodzic na forum poświęconym świeckiej szkole, powiedziano nastolatce, że mimo iż nie chodzi na religię, musi spędzać tę godzinę z klasą na lekcji, siedząc z tyłu w ławce.

 - Po pierwsze, to jest oczywiste bezprawie, naszym zdaniem to przeczy wielu zapisom prawnym - m.in. Konstytucji RP art. 30 - przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”, oraz art. 32 „Wszyscy są wobec prawa równi i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne (ust. 1). Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny (ust. 2). Na stronie naszego programu "Równość w szkole" jest wzór pisma w sprawie wymuszania obecności - komentuje Tomek Kalbarczyk z fundacji Wolność od Religii.

Nauczyciele dyskretnie radzą na forach rodzicom, żeby zbierali się w grupy (czym więcej osób, tym lepiej) i pisali skargi do dyrekcji z powołaniem się na odpowiednie paragrafy. - Jeszcze w pierwszych dniach nauki można wywalczyć zmianę planu - zachęca jedna z nauczycielek.

Rodzice chłoną takie pozytywne informacje, bo są zdesperowani. Wrzucają na fora plany zajęć, na których religia jest w środku lekcji.

Plan lekcji z podstawówki w Szczecinie.
Plan lekcji z podstawówki w Szczecinie.  FB

Przykładów takich jak ze szkoły podstawowej w Szczecinie są dziesiątki. Zdenerwowany ojciec pyta na forum „Świecka szkoła”, co robić. Nauczyciele odpowiadają:

"Plan kiepsko ułożony. Ale może jest możliwość, by w tym czasie dziecko bawiło się w świetlicy szkolnej? W mojej szkole tak było w ubiegłym roku. Tylko że teraz ten wirus wszystko komplikuje. Z tego powodu mogą nie chcieć mieszać klas. Ale radzę, niech Pan weźmie jakiegoś zwolennika albo nawet sam skieruję prośbę/skargę do dyrekcji! Mówię to jako nauczyciel. Pracuję w edukacji, plan zazwyczaj zmienia się po kilka razy w pierwszych tygodniach, może da się jeszcze coś zrobić. Trzymam kciuki!".

 - Dlaczego wciąż musimy się odwoływać do prawa i to szkoła kosztem grupy uczniów rozwiązuje problem, który sama stworzyła źle układając plan. Czy szkoła nie może mieć wystarczająco wyobraźni i wrażliwości, żeby zrozumieć, że takie praktyki są dyskryminujące, upokarzające, bez szacunku dla tych uczniów i rodziców? Należy ułożyć plan lekcji w taki sposób, by katecheza była tylko na pierwszej lub ostatniej lekcji danego dnia, i po problemie. Zapewnienie uczniom bezpieczeństwa epidemicznego nie zwalnia szkoły z obowiązku stosowania prawa i nie znosi praw człowieka - pyta Tomek Kalbarczyk.

Kropla krąży szkołę?

„A u nas sukces. Po sześciu latach rozmów mamy religie przed lekcjami lub po w większości klas. Podobnie z etyką” – chwali się matka 12-latki na innym forum. Wtóruje jej kolejny rodzic: „W naszej szkole wreszcie religia na pierwszych lekcjach, po kilku latach mojej walki! I to na  godz. 7.10”. 

Okazuje się, że sukcesów jest więcej. "To jest łaska ze strony dyrekcji. Na nich nic nie robi wrażenia. Walczyłam rok i się udało. Już trzeci rok religia jest na końcu. Ale swoje musiałam wypisać w pismach do dyrekcji".

„Moja córka sama zrezygnowała, po tym jak ją pani postraszyła ogniem piekielnym. Zresztą tak jak całą klasę. Córkę straszyła, bo nie zaliczyła wierszyków 'o Bozi' w terminie. A nie zaliczyła, bo była w szpitalu. Pani jej powiedziała, że córka mogła przewidzieć swoją nieobecność. Gdy sobie nie radziła z klasą, usiłowała wymóc posłuszeństwo, strasząc diabłami, kotłami ze smołą. Dzieciaki ostro się uśmiały. Pani katechetka poskarżyła się wychowawczyni – mieliśmy w tej sprawie zebranie. A po wakacjach z klasy 15-osobowej na religii zostało pięć osób”.

W tym roku w jednym z podwarszawskich liceów co najmniej jedna klasa wypisała się z religii. Dwie godziny lekcji więcej w i tak już przeładowanym planie covidowym zmotywowały dzieciaki do rezygnacji z dodatkowych zajęć.

Wszyscy odmawiają rozmowy pod imieniem i nazwiskiem, nie chcą podawać nazw szkół. Dziwię się, ale umiarkowanie. Choć zastanawiam się, czy jeśliby nikt się nie zgłosił na religię, a żeby uczestniczyć w zajęciach, przecież trzeba oddać deklarację, to zajęć by nie było.

- To jest milczący układ społeczno-polityczny. Szkoły od dawna przewidują w planach lekcji religię, bo tak było od lat. Raz tylko pracowałem w szkole prywatnej w dużym mieście, gdzie nie było religii - mówi mi Wojtek Gawlik z think tanku Edu-klaster, który walczy o edukację zintegrowaną.

Z  moich rozmów z wieloletnimi nauczycielami wynika, że takie dobrowolne rezygnacje z religii, choć są, występują w mniejszości. Co naturalne, w mniejszych miejscowościach nieposyłanie dziecka na religię to automatyczny ostracyzm społeczny. W dużym mieście jednak też trudno o otwarte deklaracje. 

Jestem pyskata i nieustępliwa, batalia trwała pięć lat

Napisałam do pani Karoliny (imię zmienione), żeby opowiedziała o swojej batalii zakończonej sukcesem - czyli religia o 7.10.

- Gdy mój syn był w pierwszej klasie, religia była oczywistością, w ogóle nie było etyki. "Nie mieliśmy dotąd takiego przypadku" - usłyszałam. Zatem w pierwszej i drugiej klasie syn chodził na religię - chciał jak inne dzieci, bo byłby jedynym, który nie chodzi. W trzeciej klasie oświadczył, że już nie chce, to była dla niego kompletna abstrakcja, do księdza uparcie mówił "proszę pana". Napisałam do dyrekcji, żeby na następny rok religia była na początku lub na końcu. Nie dostałam jasnej odpowiedzi. Zażądałam także etyki - tak właśnie: zażądałam. Przedstawiłam przepisy. Podobno podczas rady rodziców była o to afera: "Po co etyka w szkole?". Dotąd nie umiem zrozumieć, co im to przeszkadzało. W czwartej klasie okazało się, że etyka, owszem, będzie, natomiast religia jest w samym środku. I wtedy już nie wytrzymałam - napisałam  do szkoły pismo, wyliczając, do kogo się zwrócę -  kuratorium, rzecznik praw dziecka, rzecznik praw obywatelskich - jeśli nie przestawią planu lekcji. Po kilku dniach dostaliśmy nowy plan lekcji z religią na początku lub na końcu. W tym roku - piąta klasa - już nie było żadnej dyskusji. Uważam, że dopięłam swego, bo z natury jestem  pyskata i nieustępliwa - kończy pani Karolina. Zachęca do działania, bo nagle okazało się, że jednak się da. 

Część rodziców traci  jednak nadzieję, że w obecnej sytuacji politycznej pisma do rzecznika praw dziecka czy MEN będą skuteczne.  - Namawiam do reagowania. Plany lekcji faktycznie można zmieniać w trakcie roku szkolnego, choć pewnie tylko w części szkół. W pozostałych rządzi proboszcz, a wygoda katechety jest ważniejsza niż dobro dzieci. Oczywiście jest coraz trudniej, nie bardzo można już liczyć na interwencje kuratoriów, ale wciąż można liczyć na interwencję części samorządów, które jako organy prowadzące szkoły są za nie odpowiedzialne - podkreśla fundacja Wolność od Religii. Instytucja zgłasza najbardziej skandaliczne sprawy i pomaga radą, ale działacze podkreślają, że to rodzice muszą prostować w swoich szkołach, bez tego nie będzie zmian.

Dla większości religia lepsza niż LGBT?

„Wolę, żeby moje dziecko uczyło się religii niż LGBT”, to już nie jest wpis z forum, gdzie rodzice naradzają się, jak egzekwować swoje konstytucyjne prawo do niewysyłania dziecka na religię.

"No nie wiem, czy katecheta jest gorszy od latarnika z katechezą LGBT. Chybabym wolał te średniowieczne bzdury od lekcji, jak zgwałcić kozę i o seksie pana z panem" - to już komentarz z forum wPolityce, spod tekstu o tym, jak warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska przypomniała na FB o tym, że lekcje religii nie są obowiązkowe, oraz o tym, jak stołeczny ratusz odpowiedział na jej interpelację w sprawie nieprawidłowości w organizowaniu lekcji religii w szkole.

608 godzin jest symboliczne

O tym, jak po 30 latach od wprowadzenia religii w szkołach wciąż temat jest niezwykle kontrowersyjny, przekonał się również nauczyciel i aktywista pedagogiczny Wojtek Gawlik. Edu-klaster wrzucił  z okazji rozpoczętego roku szkolnego krążący w sieci popularny mem o liczbie godzin przeznaczanych na różne przedmioty. I jak się okazało, musiał się tłumaczyć z "niewinnej grafiki".

 - Po reakcji na wpis widać, że po 30 latach religia w szkole jest wciąż kolcem cierniowym, który się wbija w tkankę społeczną. Mamy tej religii w szkole bardzo dużo. I to kłuje w oczy, jak się zobaczy porównanie. Te godziny są oczywiście symboliczne (nie zgadza się sumaryczna liczba godzin), ale proporcja została zachowana i jest prawidłowa. Ten, kto robił te wyliczenia, "zapomniał" o edukacji wczesnoszkolnej, religia może też być w przedszkolu, potem jeszcze w liceum i technikum - tłumaczy Wojtek Gawlik. I dodaje:

Dla mnie ważne jest to, że z tej ilości religii jako społeczeństwo nie wyciągamy lekcji miłości i tolerancji. Ostatnie akty nietolerancji, gdy ludzie w imię Boga  deprecjonują innych, są przerażające.

Co zatem nam dała religia w szkołach przez te 30 lat - to już pytanie zostawiam Państwu.

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze, analizy. Wyborcza to Wy. Piszcie: Listy@wyborcza.pl

***cytaty pochodzą z facebookowych forów i grup "Szkoła minimalna", "Świecka szkoła...", Wolność od Religii

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "Niezapisany na religię uczeń nie musi brać udziału w tej lekcji, ale ma przebywać podczas lekcji w sali. Powinien usiąść na końcu i nie przeszkadzać w lekcji" - ale to nieprzeszkadzanie powinno być w takiej sytuacji z wzajemnością, niech sobie katecheta prowadzi zajęcia, ale się nie odzywa.
    @igoro
    I owszem.Uczeń jest suwerenem ,wężykiem ,wężykiem ,jasiu.
    Uściślając -uczeń jest oddany pod opiekę instytucji i jest na jej terenie a zatem warunki t.j obowiązki i prawa są określone we wzajemnych relacjach jakie wyznacza tradycja.
    już oceniałe(a)ś
    1
    91
    @gabrys
    A więc Jasiu może również spędzać czas z edukatorem seksualnym, jeżeli dyrekcja szkoły nie ma z tym problemu, a Pan powinien to zaakceptować i nie wymulać się tak żenującymi myślami.

    Z tymże w przeciwieństwie do Pana, ja szanuję fakt, że Pan sobie (zapewne) nie życzy, aby pański Jasiu przyjmował pigułki na zmianę płci, więc nie będę zmuszał ani Pana ani pańskiego Jasia, aby to znosił.

    Ot, taka różnica.
    już oceniałe(a)ś
    57
    4
    @lobo13
    Kolosalna. W tym kulturowa i intelektualna.
    już oceniałe(a)ś
    24
    0
    @gabrys
    Tradycja wyznacza miejsce do nauczania religii poza szkołą...
    już oceniałe(a)ś
    50
    0
    @gabrys
    jak paetz jebał kleryków to była taka tradycja "biszkopt ma smacznego ptaka"?
    już oceniałe(a)ś
    37
    0
    @gabrys
    Uczeń uczęszcza do szkoły w konkretnym celu, a nie dla twojego widzimisię.
    już oceniałe(a)ś
    14
    0
    @gabrys
    Myślisz jak okupant, albo zdrajca, jego wierny. oddany,
    Owa instytucja istnieje dzięki podatkom rodziców Jasiów i Emilek.Płacimy je suwerennemu państwu, działającemu dzięki utsanowionym prawom- Konstytucja!! Okupanci odwracają wszystko do góry nogami...do czasu.Odwet ludu będzie srogi.
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    @batman666
    Nie, to był tradycyjny zestaw śniadaniowy - biszkopt z rurką z kremem.

    Najgorsze, że ludzie to widzą i wiedzą i nadal posyłają dzieci na to pranie mózgu.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Żeby wypisać dziecko z religii w drugiej klasie liceum musiałam napisać podanie do dyrektora, złożyć je osobiście i czekam na rozpatrzenie. Nie wiem czy będą mnie wzywać czy będzie egzorcysta...
    @malala
    ŻĄDANIE by w tej sprawie pisać podanie jest nadużyciem.Wystarczy oświadczenie ustne.Religia jest nieobowiązkowa .Religia nigdy nie będzie mogła być obowiązkowa ,Polska jest państwem świeckim aby zrobić religię obowiązkową musiałaby być dokonana zmiana w konstytucji.
    już oceniałe(a)ś
    90
    1
    @gabrys
    O, to tylko piękna teoria. A jak wygląda praktyka, widzimy na załączonym obrazku. Klechy nie odpuszczą uprawiania nieswojego poletka. I w dupie mają protesty, bo dostali zielone światło od PiSu. Polska NIE JEST już państwem świeckim. A Konstytucja ??? PiS ma ją dokładnie w tym samym miejscu.
    już oceniałe(a)ś
    71
    0
    @gabrys
    to ze cos jest niezgodnie z Konstytucja (albo z prawem) to w Polsce od 2015 roku dosc slaby argument... niestety...
    już oceniałe(a)ś
    69
    1
    @malala
    Bzdura. Dziecko nie jest z automatu zapisywane na religię, musi rodzic to zadeklarować. Jeśli nie ma deklaracji - z automatu nie chodzi na religię. Ja na Pani miejscu nie robiłabym nic, poczekała, aż dyrekcja się zbłaźni.
    już oceniałe(a)ś
    63
    1
    @malala
    trzeba było olać. Ewentualnie poinformować wychowawcę, że zgodnie z prawem na religię chodzą dzieci, które się na dany rok zgłoszą. Jeśli nie mają Twojego zgłoszenia = dziecko nie jest zapisane. Po prostu zlekceważ, także wiadomości od katechety.
    już oceniałe(a)ś
    62
    0
    @malala
    Mnie też kazano napisać taką prośbę/podanie. Nic nie pisałam i o nic nie prosiłam,tylko oznajmiłam , że z dniem ty i tym moje dzieci nie będą brały udziały w katechezie, powołując się na przepisy.
    Przestańcie się bać czarnego okupanta ! Uczcie swoje dzieci odwagi, szczerości, asertywności, nie pokornego tchórzostwa !
    "Bóg jest wszędzie, a w Kościołach Go najmniej" ks.Józef Tischner
    już oceniałe(a)ś
    62
    0
    @malala
    Ależ nie musisz na nic czekać. Nie musisz pisać podania. Po prostu przesyłasz INFORMACJĘ do dyrekcji i od razi przestajesz posyłać dziecko na religię. To szkoła ma obowiązek natychmiast z planu lekcji Twojego dziecka usunąć religię. Zapoznaj się ze swoimi prawami, w szczególności z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej w sprawie organizacji zajęć religii wcsxkolach i przedszkolach.
    już oceniałe(a)ś
    45
    1
    @Owl
    Nie. Deklarację uczestnictwa w zajęciach religii składa suw raz. Nie raz w roku, ale raz. Obowiązuje do chwili jej odwołania, a odwołać można w każdej chwili poprzez zwykłą infirmację przesłaną do dyrekcji. Żadnego podania, żadnego proszenia - po prostu informacja, ze z dniem takim to a takim moje dziecko przestaje brać udział w lekcjach religii. To wszystko.
    już oceniałe(a)ś
    33
    1
    @malala
    Gdy córka chodziła do liceum, to nie traciłem czasu na decyzję czy chodzi na religię (w pierwszej klasie chodziła, bo za darmo podnosiła średnią, a później miała więcej zajęć i przestała).
    już oceniałe(a)ś
    18
    1
    @malala
    A powództwo cywilne? Kojarzy ktoś taki przypadek?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @malala
    Najpierw religia była organizowana na Pani wniosek, w którym wyraziła Pani życzenie aby szkoła zorganizowała dziecku religię. Skąd zatem te pretensje? Teraz Pani życzenie wycofała i nie musi ono podlegać żadnemu rozpatrzeniu. Po prostu Pani dziecko od następnego dnia nie uczęszcza na lekcję religii.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @gabrys
    co może się zdarzyć w następnym rozdaniu ... ;-((
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @malala
    Rodzice, dajecie się robić w konia i epidiaskop. Wy nie macie prosić, WY MACIE ŻĄDAĆ!!!!
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    A idzie o pieniądze. Katabas zarobi 2 razy więcej od pana mgr historii.Bo im się to po prostu w kraju wyznaniowym należy!!!
    @jacenty@vip.onet.pl
    to tak nie działa. ksiądz ma taką samą stawkę i tyle samo klas co np. historyk. problem w czym innym. katecheta nie ma żadnej odpowiedzialności, nie sprawdza prac uczniów, może opowiadać bambuły. Nauczyciel przedmiotu egzaminacyjnego ma masę roboty w domu. stąd katecheta może pracować jednocześnie w kilku szkołach, na plebanii, historyk już nie, bo nie da rady..
    już oceniałe(a)ś
    30
    1
    Szanowni Rodzice, sami jesteście sobie winni. Podpisywaliscie karteczki zgody na wprowadzenie /nielegalne i w czasie wakacji/ religii do szkół ,bo - "co powiedzą sąsiedzi" , ale pretensje o to ,że nie było to z wami konsultowane mieliście do..... wychowawcy klasy.
    @wlada
    zauważ, że reszta rodziców jest wrobiona właśnie przez taką postawę większości
    . Nie wrzucaj wszystkich do jednego wora, bo jest wielu strapionych rodziców, którym ręce opadają, bo nie chcą indoktrynacji w szkołach
    już oceniałe(a)ś
    24
    2
    @wlada
    No to chyba szanowni dziadkowie. Bo ja jestem rodzicem teraz. Wtedy byłam w podstawówce i nie prosiłam się o relę w szkole. Powiem więcej - zostałam zmuszona do uczestnictwa. Nie chodził u nas w podstawówce jeden kolega. Pamietam że strasznie mu zazdrościłam.
    już oceniałe(a)ś
    33
    1
    @Owl
    To niech uświadamiają dyrektora, jakie jest prawo: skoro nie wnioskują o religię, to jej nie chcą. To chcący rodzice mają wystąpić z wnioskiem o zorganizowanie nauki religii. Niestety wielu dyrektorów organizuje religię, a potem każe się wypisywać tym, którzy nie chcą. To jest odwrócenie sytuacji, bo z zasady większość ludzi nie lubi robić czegoś dodatkowo i idzie na łatwiznę (nie dotyczy świadomych i myślących). Gdyby było zgodnie z prawem "dodatkowo" (podanie) dotyczyłoby tych, którzy chcą zajęć z religii, a tak utrudnia się tym, którzy nie chcą.
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    Powodzenia przy zmianach planu - chemicy, fizycy, językowcy pracujący na 2-3 szkoły żeby zebrać etat albo dorobić. Ułożyć dobry plan lekcji, to jak zdobyć Mount Everest.

    Abstrahując od faktu, że miejsce religii jest w Kościele (lub na śmietniku historii).
    @Dezerter
    Na zwyklym smietniku.
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    Tak to jest, jak rządzi katabas.
    już oceniałe(a)ś
    155
    0
    Kompletnie nie rozumiem tych stwierdzeń o ostracyzmie społecznym. Żadnego ostracyzmu nie ma, jest za to kołtuństwo, które jest cechą narodową Polaków.
    @streichholz1
    Też tak uważam. Prdlenie o ostracyzmie jest dla tych rodziców którzy sami do kościoła nie chodzą ale dzieciątko ochrzczą i do komunii poślą bo to takie ładne. No i prezenty! Prezenty!
    już oceniałe(a)ś
    31
    0
    @streichholz1
    Myślę, że w małych miejscowościach to może być duży problem.
    już oceniałe(a)ś
    20
    1
    @streichholz1
    DOKŁADNIE !!!
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    @TopolaSzara
    Nie ma żadnego.
    już oceniałe(a)ś
    7
    2
    @TopolaSzara
    Mieszkam w małej miejscowości, zaraz przy kościele i dziecka nie posyłam.
    Żyję dla siebie i rodziny , nie dla ludzi o mentalności pełnej kołtuństwa j obłudy.
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    @TopolaSzara
    Problem jest w tobie, nie w miejscowości.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    55% w liceach nie uczęszcza na religię? Jest nadzieja!
    @mordagorszegosortu
    W liceum mojego rodzinnego chłopaka nawet więcej, no ale to Gdynia...
    już oceniałe(a)ś
    17
    0
    @mordagorszegosortu
    ale potem dorosną i zrozumieją układ. Ślub? tylko kościelny bo rodzina nie zrozumie cywilnego. Chrzciny muszą być - bo rodzina (...). No i wreszcie pochowanie ojca / babci - proboszcz nie otworzy bramy na cmentarz, jeśli zmarły i prosząca o pochówek rodzina nie płaciły wcześniej przez 20-40 lat na tacę, kopert na kolędzie i okresowych datków na remont kościoła. sorry, takie mamy państwo z kartonu
    już oceniałe(a)ś
    0
    0