Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Dzień dobry. Czy przedszkole/szkoła może wymagać ode mnie podpisania oświadczenia poniższej treści przed przyjęciem dziecka do placówki? Czy podpisanie takiego dokumentu będzie wiążące prawnie? Nie chciałbym dyskutować na temat tego, że to nie wina dyrektorów, że placówki zostały otwarte, tylko od strony prawnej dowiedzieć się, co to dla mnie oznacza jako dla rodzica" - napisała na forum Pani Karolina z

Elbląga (na jej prośbę dane osobowe zmienione). Najbardziej bulwersujący rodziców zapis to ten "o akceptacji ryzyka zakażenia się COVID-19 i brak roszczeń w związku z tym". "Dobrowolność złożenia podpisu też wywołuje emocje".

Nie tylko mieszkanka Elbląga dostała w przedszkolu podobne oświadczenie do podpisania. O podobnych przypadkach w Krakowie donosiło m.in Radio ZET. Takie samo oświadczenie znaleźliśmy na stronie Szkoły Podstawowej w Trąbkach Wielkich (koło Pruszcza Gdańskiego). I choć MEN jasno stawia sprawę, że takie oświadczenia są bezprzedmiotowe, to jednak szkoły ich nie wycofują, a rodzice przeciągają podpisywanie, jak mogą, lub robią to "dla świętego spokoju".

Kontrowersyjne oświadczenie w sprawie COVID-19, które mają podpisać rodzice i opiekunowie.Kontrowersyjne oświadczenie w sprawie COVID-19, które mają podpisać rodzice i opiekunowie. screen z dokumentu http://bipjednostek.umelblag.pl/strona-962-procedury_i_oswiadczenia.html

Najbardziej oburza mnie "oświadczam, że podpis składam dobrowolnie"

Pani Karolina już wie, że złożenie podpisu jest prawnie niewiążące, ale oświadczenia są wciąż dostępne na stronach internetowych przedszkoli jako niezbędne do podpisania. Pisze:

Ja nadal się zastanawiam, czy podpisać, czy nie... Dużo osób radzi podpisać "dla świętego spokoju", ponieważ te oświadczenia nie mają umocowania w prawie. Jednak nie przywykłam do podpisywania dokumentów na lewo i prawo w nadziei, że mój podpis będzie nieważny.

Nie tylko ja mam takie dylematy, ale większość rodziców u mnie podpisuje właśnie "dla świętego spokoju". Z dyrekcją osobiście nie rozmawiałam. To wychowawczyni przynosi się dokument, a na ten moment nie wymagają tego ode mnie, więc zwyczajnie przeciągam w czasie.

Większość rodziców, z którymi rozmawiam, jest zniesmaczona, rząd przerzucił odpowiedzialność za zdrowie dzieci na samorządy, te na dyrektorów, a teraz dyrektorzy chcą przerzucić na rodziców. Nie ma na to zgody, ale słyszałam, że w niektórych placówkach, żeby oddać dziecko, trzeba najpierw oddać podpisane oświadczenie. Więc rodzice podpisują.

Najbardziej w tym wszystkim chyba oburzył mnie zapis "oświadczam, że podpis składam dobrowolnie". Skoro muszę podpisać, żeby oddać dziecko, to chyba jednak dobrowolnie nie podpisuję. Czyli z automatu poświadczam nieprawdę.

Zrzeczenie się roszczeń za zakażenie koronawirusem nielegalne

Podobne oświadczenia w szkołach w Poznaniu pojawiły się już pod koniec maja. MEN wyjaśniał wtedy:

"W obowiązującym systemie prawnym nie istnieje podstawa prawna zobowiązująca rodzica do podpisywania oświadczenia »o świadomości ryzyka i zrzeczeniu się ewentualnych roszczeń w przypadku zakażenia koronawirusem«. (...) podpisanie takiego oświadczenia nie pozbawia rodzica możliwości występowania na drogę sądową z powództwem o odszkodowanie w przypadku zakażenia koronawirusem (podpisane przez rodzica oświadczenie jest bezskuteczne)" - odpisała Anna Ostrowska, rzeczniczka MEN. I dodała, że każdą taką sprawę sąd będzie rozpatrywał indywidualnie.

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze. Wyborcza to Wy. Listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.