Podał się do dymisji minister zdrowia i absolutnie utraciliśmy kontrolę nad rozprzestrzenianiem się wirusa. Zamkniemy szkoły dopiero wówczas, gdy rodzice przycisną rząd do muru. Poruszamy się jak pasażerowie zatłoczonego metra w godzinach szczytu.To są warunki ekstremalne.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pracuję 35 lat w zawodzie nauczyciela, jestem w tzw. wieku przedemerytalnym. Przeszłam niejedną reformę polskiego szkolnictwa, ale żadna z nich nie uderzyła tak dotkliwie w ucznia i nauczyciela jak obecna pseudoreforma, która przeorała niemal wszystkie dotychczasowe osiągnięcia.

Marność, braki, sabotaż

Ów stan nazywam sabotażem, którego dopuściło się państwo rządzone przez PiS. Wszyscy mamy świadomość, że łatwiej przeszlibyśmy czas pandemii, gdybyśmy pozostali w poprzednim systemie. Przeładowanie treści programowych, zespołów klasowych, oddziałów przypadających na jedną placówkę z jednoczesną biedą i brakiem nawet środków czystości daje obraz państwa, które nie przejmuje się przyszłością swojego narodu.

Natomiast to samo państwo chętnie trwoni narodowe dobra, majątek i łoży na świątynie chciejstwo biskupów. Nie mam wątpliwości, iż celem tejże władzy w mariażu z ołtarzem jest upokorzenie nauczycieli i powrót do niechlubnej przeszłości.

Pracuję w bardzo trudnych warunkach. Brakuje dosłownie wszystkiego, sprzętu, tablic interaktywnych, porządnego komputera i jednolitego programu sterującego całym przebiegiem kształcenia. Na domiar nie dysponujemy salami gimnastycznymi, zajęcia odbywają się w salach lekcyjnych zaadoptowanych na gimnastyczne.

To jawne bezprawie, że nikt nie dba o moje zdrowie

W przypadku licznych zespołów klasowych i niechęci (ze względu na oszczędności) dzielenia uczniów na mniejsze podzespoły nie liczę na długi okres nauki stacjonarnej, najwyżej dwa tygodnie. Jestem po dwóch operacjach i mimo iż mój stan zdrowia jest dobry, trapi mnie znieczulica i bezmyślność władzy jak również brak troski o moich domowników. Opiekuję się starszymi i chorującymi poważnie rodzicami. Od wielu lat państwo polskie oszczędza na oświacie kosztem zdrowia i osobistego życia nauczycieli, zaś obecnie czyni w to w sposób karygodny i zahaczający o jawne bezprawie.

Budynek szkoły, w której pracuję, pochodzi jeszcze z okresu PRL-u. Temperatura w okresie jesieni, wiosny i wczesnego lata mieści się w granicach 23-38 stopni, a nawet 40 w okresie upałów. Pracujemy często w przeciągach i mamy notoryczny katar. Pytanie fundamentalne brzmi: Jak mam pracować w warunkach pandemicznych, gdy rząd nas ignoruje i problem zmarginalizował, posyłając społeczeństwo na wakacje, zarazem sam sobie fundując wczasy od pandemii?

Jesteśmy ludźmi, Prezydencie

Nie rozumiem postawy pierwszej damy – nauczycielki, ani też doktora prawa. Ludzie wyalienowani z rzeczywistości w moim przeświadczeniu. Mimo iż prezydent powołując się na swoją wiarę i religię, twierdzi, iż lepiej przygotuje Polskę na kolejne dekady, trudno ufać człowiekowi, który przewodzi homofoniczną, faszyzującą chwilami przestrzeń publiczną, siłą narodu.

Cała społeczność szkolna; młodzież, rodzice i nauczyciele TO LUDZIE. Ministrowi Piontkowskiemu warto również przypomnieć ów fakt. Ponadto serdecznie zapraszam do sali lekcyjnej z prawie 30-osobową grupą

dzieci, w której odległość nauczyciela od uczniów zasiadających w pierwszej ławce wynosi zaledwie pół kroku, bez maseczki. To tylko eksperyment na potrzeby niedowiarków. Twierdzenie zaś, jakoby trzy czwarte rodziców naszych uczniów domagało się nauczania stacjonarnego, zapewne podyktowane jest opinią rządu, premiera Morawieckiego, iż zagrożenia nie ma, a obecnie jest nikłe, co też minister na konferencji prasowej 27 sierpnia potwierdził.

Prawda jest bardziej zawoalowana. Otóż podał się do dymisji minister zdrowia i absolutnie utraciliśmy kontrolę nad rozprzestrzenianiem się wirusa. Zamkniemy szkoły dopiero wówczas, gdy rodzice przycisną rząd do muru. Warunków do otwarcia szkół przy obecnym stanie polskiej edukacji, na które nałożyła się pandemia, nie ma. Poruszamy się jak pasażerowie zatłoczonego metra w godzinach szczytu. Można rzec w warunkach ekstremalnych.

LG

Czekamy na Wasze listy, opinie, komentarze, analizy. Wyborcza to Wy. Listy@Wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dla PiSu nie liczy się ludzkie życie, tylko interes partyjny. Poświęcenie nawet kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy umrą z powodu ich decyzji, to żaden problem, tylko środek do celu.
    @ada0987
    Kto umrze?Błagam,nie siejcie paniki i psychozy strachu.Nic się wielkiego nie stanie.Nue dawajcie sobiebrobic wody z mózgu!
    już oceniałe(a)ś
    0
    12
    @ada0987
    A większą szansę na śmierć mają ich wyborcy, według statystyk. Żeby się tylko nie przejechali.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    @ada0987
    tylko strajk rodziców i nauczycieli
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @anulka82
    Pambuk do ciebie dzwonił?
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Gimnazja były be,za to deforma przemyślana i policzona.Zalewska nagrodzona wypłatą w euro a reszta niech się martwi sama.Nieliczne protesty odsądzone były od czci,wiary i patriotyzmu.Chcieliście to macie.
    już oceniałe(a)ś
    39
    0
    a kto głosował na Czesia?
    @mazurkiewicz
    jakiego znowu Czesia?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Apelujemy, przestrzegamy, szukamy rozwiązań zamiast przyjąć jedno z poniższych wyjaśnien:
    1.Piontkowski jest Wallenrodem, który postanowił rozwalić PiS.
    2.Władze PiS, które przecież jak nikt inny wiedzą, czego chce Stwórca, uznały, że Najwyższy domaga się ofiar.
    3.Władze w trosce o wizerunek edukacji bezrefleksyjnie zrobią wszystko, żeby nie obraziła się na nie 1/3 społeczeństwa, która głosowała na męża nauczycielki(zresztą wyjątkowej bo milczącej).
    4.Władza jest, delikatnie mówiąc, pozbawiona podstawowej zdolności analizy, wyciągania wniosków oraz wyobraźni.
    5.Funkcjonariusze PiS od dawna są tak zajęci obroną wartości, tropieniem wrogów oraz liczeniem zysków, że już nie pamiętają, czym jest asertywność. Nie mogą zatem w niczym sprzeciwić się władcy.
    6.PiS liczy, że winą za rozrost pandemii obciąży samorządy, którym urządzi potem "noc kryształową ".
    już oceniałe(a)ś
    11
    1
    suweren wybrał, widac mu sie to podoba
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Stalismy sie teraz zakladnikami emerytow, ktorzy nie mieza sie z realnymi problemami tylko spedzaja zycie przed telewizorem i glosuja na PIS. Przy obecnej strukturze demograficznej to utrzymuje wysokie poparcie, a poki ono jest nie warto nic robic. I tak kolko sie zamyka. Najgorzej jest dla nauczycieli i takich tych ktore w obecnych szkolach sie ucza.
    już oceniałe(a)ś
    8
    5
    I tak czeka nas tajne nauczanie . Przecież w tym zaścianku niemożna uczyć bo pandemia i nie ma możliwości aby głupie eksperymenty ogłupiałego rządu przyniosły pozytwne rezultaty. Przecież i tak program jest tak ustawiony jak za komuny tylko ideologia nie czerwona, mie tęczowa ale czarna. Już umiera ta kraina . Tego nikt już nie powstrzyma. Ś piewajmy Kazika.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    ***** ***
    już oceniałe(a)ś
    0
    0