Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie tak dawno, bo w maju, pisałem o bliżej dotąd nieznanej zastępczyni rzecznika dyscyplinarnego działającej w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. „Ania Przemka dogania” było wtedy pewną prowokacją, tytułem na wyrost. Pani zastępczyni Anna Gąsior-Majchrowska dopiero zaczynała swoją karierę. Ale już wówczas intuicja podpowiadała mi, że oto rodzi się na naszych oczach wielki talent [16 sędziów z okręgu piotrkowskiego dostało zarzuty dyscyplinarne za podpisanie listu do OBWE w sprawie korespondencyjnych wyborów prezydenckich], może nawet na miarę słynnego zastępcy Przemysława, zwanego w pewnych kręgach towarzyskich „Żelaznym Radzikiem”. 

Przemysław RadzikPrzemysław Radzik Albina Fila / CC BY (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)

Pani śledcza z Piotrkowa Trybunalskiego, której nie dane mi było niestety osobiście poznać, ma jak się wydaje naturę prymuski. Oczywiście taka cecha nie jest sama w sobie niczym złym. Ważne jest natomiast, w jakiej to aktywności ktoś chce zostać prymusem. Sędzia Gąsior-Majchrowska najwyraźniej postanowiła zostać prymuską w ściganiu sędziów za to, że nie popierają tego, co robią rządzący.

Pani Zastępczyni Anno! Należą się Pani wyrazy uznania (a może i nagroda?). Pan Zbyszek, jego zastępcy, a także surowy rzecznik Schab i jego dwaj pomocnicy (w tym niezmordowany Przemysław W. Radzik) z pewnością docenią Pani trud, determinację i szybkość działania. Gdy większość zastępców rzecznika dyscyplinarnego przy sądach okręgowych i apelacyjnych zastanawia się, co ma zrobić z uprzejmym zapytaniem pana zastępcy Przemysława, pani Anna z Piotrkowa nie oglądała się na innych i bezsprzecznie wysforowała się na czoło stawki rzeczników.

Sprawnie, stanowczo i błyskotliwie sędzia Gąsior-Majchrowska obnażyła niecne knowania sędziów okręgu piotrkowskiego, którzy wespół z renegatami z całej Polski zabrali się za rzeczy sędziom zabronione. Przez kogo zabronione? Co za pytanie, przez ministra Zbigniewa, przez rzecznika Schaba i jego zastępców.

A było czym się zająć. Zbrodnie sędziów z okręgu piotrkowskiego nie są bynajmniej błahe.

Otóż ci politycznie podejrzani:

  • podjęli aktywność w sferze społecznej i publicznej poprzez zajęcie czynnej postawy w bieżącym sporze politycznym, wyraźnie formułując własne poglądy i opowiadając się przeciw konkretnym rozwiązaniom proponowanym przez jedną z sił (partii) politycznych.
  • sformułowali tezę, jakoby rozpoznanie protestów wyborczych i stwierdzenie ważności wyborów toczyć się miało przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, w której członkowie zostali powołani w wadliwym prawnie procesie wywołującym brak niezależności tej izby.

Pani sędzio Anno! Z troski, że nie wszystko może być dla Pani jasne w otaczającej nas skomplikowanej prawnej i publicznej rzeczywistości (proszę się nie obrażać, dla mnie i dla tysięcy sędziów wiele rzeczy jest trudnych do pojęcia: niszczenie niezależności sądów, powołanie neo-KRS, działalność państwa z Izby Dyscyplinarnej czy wreszcie poczynania rzecznika Schaba i jego dwóch dziarskich zastępców), spieszę z życzliwymi objaśnieniami:

  • Po pierwsze, aktywność sędziego w sferze społecznej i publicznej nie jest niczym złym.
  • Po drugie, są sytuacje, gdy jasne zajęcie stanowiska przez sędziego jest nie tylko jego prawem, ale wręcz powinnością. Gdy ci, co rządzą, podważają niezależność sądów, powołują sędziów z klucza towarzyskiego i politycznego i wprowadzają kary za działalność orzeczniczą sędziów, milczenie jest tchórzostwem i zwykłym oportunizmem.
  • Po trzecie, gdy politycy próbują zorganizować wybory w czasie epidemii w sposób, który nie gwarantuje ani ich bezpiecznego dla obywateli przebiegu, ani ich elementarnej uczciwości, to właśnie sędziowie powinni zabrać głos: mocno i wyraźnie. No tak, ale wtedy sędziowie muszą się przecież opowiedzieć przeciw konkretnym rozwiązaniom proponowanym przez jedną z sił (partii) politycznych. Nie sposób w tym miejscu odmówić Pani racji. Tak tylko sobie myślę, że jak ci, co łaskawie obecnie rządzą, uchwalą, że wyrok uniewinniający sąd może wydać tylko za zgodą prokuratora, to pewnie znajdą się i tacy politycy, co będą przeciw temu protestować. Idąc tropem Pani rozumowania, sędzia powinien także wówczas milczeć.
  • I wreszcie, po czwarte. Wadliwe powołanie sędziów z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego nie jest żadną fanaberią tych, co list do OBWE podpisali, ale faktem potwierdzonym uchwałą trzech izb SN z 23.01.2020 r. Po ludzku nawet rozumiem, że ten akurat wątek w liście 1278 sędziów oburzył Panią szczególnie. Przecież Pani nominacja, Pani sędzio, do sądu okręgowego również jest wadliwa, bo zgłosiła się Pani do konkursu organizowanego przez nielegalnie powołaną Krajową Radę Sądownictwa, zwaną neo-KRS. Ma Pani zatem zupełnie osobisty interes w zamknięciu ust tym, którzy ciągle, uparcie i odważnie przypominają, czym jest, a czym nie jest obecna KRS.

Ale dosyć już tego mojego pouczania. Pora na mały donos. Spośród piotrkowskich buntowników znam osobiście jedynie sędziego Tomasza Marczyńskiego. Nie znam jego poglądów politycznych, ale znam za to poglądy kolegi Marczyńskiego na temat niezależności sądów, neo-KRS i działalności Pani przełożonych (rzecznika Schaba i podrzeczników Radzika i Lasoty). Co więcej, poglądy te w pełni podzielam. Na szczęście Pani poglądy polityczne mogą być od teraz powszechnie znane nie tylko w Polsce, ale też poza jej granicami. Jakie to poglądy, to już Pani wie najlepiej. Pozwolę sobie tylko na stwierdzenie, że te Pani poglądy pozostają w dość luźnym i swobodnym związku z naszą konstytucją.

Jak by tu zakończyć? Pani rzecznik, proszę działać, wykazywać się, starać się być zauważoną. Pani czyny i słowa nie zostaną zapomniane. Naprawdę.

---

Tekst pochodzi z bloga judge2017.home.blog

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.